Wielokrotnie zwracałem uwagę (na przykład tutaj: Co zrobić z bonusami na Wall Street? i Bonusy na Wall Street za 2008 rok: koniec złudzeń), że wbrew temu o czym przekonują opłacani przez sektor finansowy lobbyści, system bonusów i wynagrodzeń w sektorze finansowym odegrał kluczową rolę w kreowaniu kryzysu finansowego. Uwaga ta dotyczy zarówno najwyższych managerów jak i etatowych pracowników, przede wszystkim z działów sprzedaży produktów finansowych. Problem nielogicznego i kreującego niestabilność systemu wynagrodzeń jest poważnym ciosem w teorie o efektywności rynku i kapitalizmu korporacyjnego.
Do tej pory posługiwałem się przykładem amerykańskich sprzedawców kredytów hipotecznych, którzy pobierali prowizje od sprzedanego kredytu hipotecznego. Dokładnie 100% prowizji przysługiwało za podpisanie umowy kredytowej. System ten sprawiał, że agenci zainteresowani byli tylko jednym: sprzedażą jak największej ilości hipotek. Gdyby mogli, sprzedawaliby te hipoteki bezdomnym, narkomanom i skazanym na dożywocie – w systemie wynagrodzeń nie było żadnego mechanizmu, który sprawiałby, iż agent kredytowy byłby zainteresowany sprawdzeniem czy kredytobiorca jest w stanie dotrzymać warunków umowy. Jego zainteresowanie możliwościami finansowymi kredytobiorcy kończyło się wraz z podpisaniem umowy. Prowadziło to naturalnie to gigantycznych patologii na rynku kredytowym i sprzedawania kredytów hipotecznym ludziom, którzy nie byli w stanie ich spłacać.
A teraz coś z naszego podwórka, cytuję za Pulsem Biznesu:
Kilkadziesiąt tysięcy złotych premii na kwartał dostawali bankowi dilerzy, którzy sprzedawali opcje walutowe. Jeden z nich, były diler Raiffeisen Banku, opowiedział ‘Dziennikowi’ o presji jaką wywierano, by znaleźć jak najwięcej klientów.
W jaki sposób dilerzy pracowali na dobry wynik? – Mamili przedsiębiorców obietnicami krociowych zysków i ‘zapominali’ wspomnieć o ryzyku. Opowiadali przedsiębiorcom, że złotówka wciąż będzie się umacniać. Zależało im głównie na bonusach, tłumaczy diler.
Rozmówca Dziennika podkreśla, że pole manipulacji było ogromne i wszystko zależało od moralności dilerów.
- To nie jest kwestia banku, ale moralności sprzedawcy. Jeśli diler wiedział, że przedsiębiorca nie zna się na opcjach, i to umiejętnie wykorzystał, nie ostrzegł o ryzyku, to nie jest w porządku – powiedział informator gazety.
Dlaczego takie praktyki miały miejsce? Ponieważ nie było żadnego mechanizmu, który ‘zmuszałby’ dilerów opcji walutowych do zainteresowania się ryzykiem na jakie narażały się wystawiające opcje firmy. Diler, który sprzedał spekulacyjne opcje firmie, która wskutek strat na rynku walutowym ogłosiła upadłość nie poniesie z tego powodu żadnej odpowiedzialności, także finansowej. Nie będzie musiał nawet zwrócić prowizji, którą otrzymał za sprzedaż tych opcji i to nawet wtedy gdy jego bank będzie musiał odpisać wiele milionów strat z powodu upadku klienta i jego niewypłacalności!
Nie piszę tutaj o odpowiedzialności karnej, w żadnym wypadku. Diler nie podpisywał umów z dziećmi tylko z dorosłymi, wykształconymi, lecz bardzo chciwymi i lekkomyślnymi ludźmi. Piszę o odpowiedzialności dilera względem banku, dla którego pracował. W zepsutym systemie wynagrodzeń taka odpowiedzialność nie istniała i banki ponoszą tego konsekwencje!
Wystarczyłoby uzależnić prowizje dilera od rozliczonych transakcji opcyjnych by zneutralizować powyższy problem. Diler, 10%-20% prowizji otrzymywałby w chwili podpisania umowy, a pozostała część byłaby przekazywana wraz z rozliczaniem kolejnych opcji. W wypadku nierozliczenia tych opcji, wskutek problemów finansowych przedsiębiorstwa, diler nie otrzymałby prowizji. W przypadku konieczności odpisania przez bank strat z powodu niewypłacalności klienta diler otrzymywałby negatywny bonus (malus), który obciążałby przyszłe bonusy.
Taki system, już w latach 90′ występował w sektorze przedstawicieli handlowych o czym wiem z opowiadania znajomego. Przedstawiciel nie otrzymywał całej prowizji od podpisanej umowy, lecz większa jej część uruchomiana była w chwili dokonania zapłaty przez klienta.
Dlaczego więc podobne systemy nie istniały w systemie finansowym, nie tylko w Polsce, ale na całym świecie? Mam kilka pomysłów, którymi podzielę się później, ale najważniejsze w tej historii jest uświadomienie sobie prostych mechanizmów nieefektywnego rynku, które ponoszą kluczową odpowiedzialność za kryzys finansowy. Te mechanizmy można szybko zmienić.
Podobne zagadnienia omówiłem w tekstach:
- Soros przeprasza za atak na system finansowy Węgier
- Opcja walutowe w Ameryce Południowej czyli śmierć teorii spiskowej
- Jak zabezpieczyć system finansowy przed kolejnym kryzysem?
- Opcja radykalna: unieważnić opcje spekulacyjne!
- Kto ma uratować system finansowy i zreformować Wall Street?
- Chiny, rezerwy walutowe, dolar i surowce
- Czy współczesne banki są za duże?