Czy kiedykolwiek zastanawialiście się co jest gorsze dla samopoczucia inwestora: tracić dużo w czasie krachu czy nie zyskiwać nic gdy rynek odbija 10% w jeden dzień? Przyznam szczerze, że ze względu na swoją strategię inwestycyjną na rynku akcji dobrze znam emocje związane z osiąganiem zwrotów gorszych niż rynek w czasie odbicia. Dodać muszę, że strategia wynagradza mi to zarabianiem w czasie dużych spadków.

Po zysku w wysokości kilku procent w tygodniu, w którym rynek spadł o 20%, podobnej wielkości zysk w czasie gdy rynek rośnie 10% nie jest zmartwieniem. Co jednak czują inwestorzy, którzy wczoraj tracili na portfelu akcyjnym? Wczoraj, w rosnącym 10% indeksie S&P 500 znalazło się kilka spółek przez które inwestorzy wyrywali sobie włosy z głowy (za Bespoke)

[singlepic=202,320,240,watermark,center]

No cóż, to i tak lepiej niż być inwestorem giełdowym w Islandii. Po nacjonalizacji trzech największych banków, tamtejsza giełda otworzyła się dziś po kilkudniowej przerwie. Efekt? Spadek o 76%. Od szczytu w 2007 roku giełda na wyspie gejzerów straciła już 92%. Islandzcy inwestorzy mogą przybić niską piątkę z akcjonariuszami Skotana

Ponieważ odreagowanie na WGPW wypadło zdecydowanie słabiej niż na innych rynkach na warszawskiej giełdzie nie brakowało spółek, które w tak udane dla inwestorów dni, w poniedziałek i wtorek, na przekór nastrojom spadały. Maruderzy z poniedziałku:

Z wtorku:

Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • email
  • PDF
  • RSS
  • Wykop

Related posts:

  1. Czy gdzieś jeszcze jest hossa?
  2. Czy naprawdę jest tak źle?
  3. Jest szansa, że Rosjanie wreszcie zapamiętają 17 września