<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Akcja jest taka, żeby zrzucić się na ratę kredytową sąsiada</title>
	<atom:link href="http://www.trystero.pl/archives/2134/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.trystero.pl/archives/2134</link>
	<description>Niezależny Blog Finansowy</description>
	<lastBuildDate>Wed, 08 Feb 2012 14:57:08 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
	<item>
		<title>Autor: Ulica</title>
		<link>http://www.trystero.pl/archives/2134#comment-2697</link>
		<dc:creator>Ulica</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 27 Feb 2009 21:35:34 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.trystero.pl/?p=2134#comment-2697</guid>
		<description>@ Trystero

Więc jednak nie grabież? I nie wyczarować i rozdać pieniądze?

Przypowieść o robotnikach w winnicy jest, moim zdaniem, o pysze i samolubstwie robotników, którzy pracowali najdłużej- naszych rozsądnych.

Banki ratują się w tej chwili przed bankructwem. Nic nie zrobią.

Wolę zrzucić się na ratę sąsiada i ratować banki, zanim ich upadek postawi w stan wymagalności również niezagrożone przez utratę pracy kredyty, zabezpieczone wekslem in blanco.

Oczywiście można z rozkoszą obserwować taką piękną katastrofę.
Ja nie mam ochoty. Nie jestem samotną wyspą.
Pozdrawiam.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@ Trystero</p>
<p>Więc jednak nie grabież? I nie wyczarować i rozdać pieniądze?</p>
<p>Przypowieść o robotnikach w winnicy jest, moim zdaniem, o pysze i samolubstwie robotników, którzy pracowali najdłużej- naszych rozsądnych.</p>
<p>Banki ratują się w tej chwili przed bankructwem. Nic nie zrobią.</p>
<p>Wolę zrzucić się na ratę sąsiada i ratować banki, zanim ich upadek postawi w stan wymagalności również niezagrożone przez utratę pracy kredyty, zabezpieczone wekslem in blanco.</p>
<p>Oczywiście można z rozkoszą obserwować taką piękną katastrofę.<br />
Ja nie mam ochoty. Nie jestem samotną wyspą.<br />
Pozdrawiam.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Trystero</title>
		<link>http://www.trystero.pl/archives/2134#comment-2696</link>
		<dc:creator>Trystero</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 27 Feb 2009 19:52:16 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.trystero.pl/?p=2134#comment-2696</guid>
		<description>@ Ulica

Nie jestem przeciwnikiem oprocentowanej pozyczki. Uwazam, ze to moze byc rozsadny pomysl. Mysle tez, ze same banki wymysla jakies rozwiazania.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@ Ulica</p>
<p>Nie jestem przeciwnikiem oprocentowanej pozyczki. Uwazam, ze to moze byc rozsadny pomysl. Mysle tez, ze same banki wymysla jakies rozwiazania.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Trystero</title>
		<link>http://www.trystero.pl/archives/2134#comment-2695</link>
		<dc:creator>Trystero</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 27 Feb 2009 19:51:03 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.trystero.pl/?p=2134#comment-2695</guid>
		<description>@ pod wrazeniem

Zgadzam sie z wiekszoscia tego co napisales.

Kilka uwag. Przyzna Pan, ze byli ludzie, ktorzy nie dali poniesc zapewnieniom o silnej zlotowce i wiecznie rosnacych cenach domow. Prawda? A wiec sie dalo?

Od nieszczesliwych wypadkow sa ubezpieczenia. Hipoteke od utraty pracy mozna ubezpieczyc.

Standardy kredytowe w Polsce nie sa wysokie. Znam przypadki udzielania kredytow z rata na &gt;55% dochodow. Na 100%. W CHF.

Byc moze to kwestia roku - te kredyty sa z 2008 roku.

Dzieki za merytoryczne uwagi.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@ pod wrazeniem</p>
<p>Zgadzam sie z wiekszoscia tego co napisales.</p>
<p>Kilka uwag. Przyzna Pan, ze byli ludzie, ktorzy nie dali poniesc zapewnieniom o silnej zlotowce i wiecznie rosnacych cenach domow. Prawda? A wiec sie dalo?</p>
<p>Od nieszczesliwych wypadkow sa ubezpieczenia. Hipoteke od utraty pracy mozna ubezpieczyc.</p>
<p>Standardy kredytowe w Polsce nie sa wysokie. Znam przypadki udzielania kredytow z rata na &gt;55% dochodow. Na 100%. W CHF.</p>
<p>Byc moze to kwestia roku &#8211; te kredyty sa z 2008 roku.</p>
<p>Dzieki za merytoryczne uwagi.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Ulica</title>
		<link>http://www.trystero.pl/archives/2134#comment-2694</link>
		<dc:creator>Ulica</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 27 Feb 2009 17:26:23 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.trystero.pl/?p=2134#comment-2694</guid>
		<description>Powrócę do pytania, co jest niesprawiedliwego w POŻYCZCE? Dług trzeba spłacić.
Osoba, która zadłużyła się na przewartościowaną nieruchomość ma dług, który będzie pożerał jej przyszłe dochody. Nie ucieknie od niego nawet po licytacji domu. W zasadzie jest niewolnikiem systemu. Nie może się od długu uwolnić. Ja przynajmniej nie znam sposobu poza emigracją, lub zmianą ustrojową. (No, jeszcze hiperinflacja..)

Zagrożone kredyty brali ludzie młodzi, na dorobku, płacący podatki. W CHF brały osoby osoby o niższej zdolności kredytowej. Raczej na spekulacyjnie przewartościowane 50 m2, niż rezydencje podmiejskie.
Gdzie był nadzór finansowy, gdzie rozmaite autorytety, kiedy media krzyczały, że kto nie kupi, ten przegra życie? Gdzie kolejne rządy, piejące o znakomitej kondycji gospodarki? Ja zauważyłam jedynie ostrzeżenia forumowiczów, którzy obywatelsko powtarzali jak mantrę UWAŻAJCIE!

Aktualna kondycja złotówki związana jest raczej z zadłużeniem państwa, niż kredytami hipotecznymi. I tu powrócę do podatku katastralnego. Dlaczego nie płacili go posiadacze ziemi pod autostrady, hodowcy orzecha włoskiego, spekulanci podbijający ceny nieruchomości i inni prawdziwie bogaci? Dlaczego premiowano posiadanie, obciążając inwestowanie? Czy zadłużenie państwa byłoby równie wielkie, gdyby istniał? Czy nie można byłoby obniżyć innych podatków, czyniąc gospodarkę bardziej konkurencyjną? Czy to było sprawiedliwe?
 I jak to się stało, że nie ma ustawy o upadłości konsumenckiej?

A co do nadużyć przy udzielaniu POŻYCZKI, przecież można sprawę doprecyzować tak, aby trafiała SPRAWIEDLIWIE. To tylko szczegół techniczny. I niech będzie oprocentowana.

A teraz pytanie: czy naprawdę chodzi o sprawiedliwość, czy o większą premię dla rozsądnych? A może o okrutną karę dla nierozsądnych?

Pozdrawiam. Przepraszam za emocjonalność zamiast argumentów. Taka ze mnie ulica...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Powrócę do pytania, co jest niesprawiedliwego w POŻYCZCE? Dług trzeba spłacić.<br />
Osoba, która zadłużyła się na przewartościowaną nieruchomość ma dług, który będzie pożerał jej przyszłe dochody. Nie ucieknie od niego nawet po licytacji domu. W zasadzie jest niewolnikiem systemu. Nie może się od długu uwolnić. Ja przynajmniej nie znam sposobu poza emigracją, lub zmianą ustrojową. (No, jeszcze hiperinflacja..)</p>
<p>Zagrożone kredyty brali ludzie młodzi, na dorobku, płacący podatki. W CHF brały osoby osoby o niższej zdolności kredytowej. Raczej na spekulacyjnie przewartościowane 50 m2, niż rezydencje podmiejskie.<br />
Gdzie był nadzór finansowy, gdzie rozmaite autorytety, kiedy media krzyczały, że kto nie kupi, ten przegra życie? Gdzie kolejne rządy, piejące o znakomitej kondycji gospodarki? Ja zauważyłam jedynie ostrzeżenia forumowiczów, którzy obywatelsko powtarzali jak mantrę UWAŻAJCIE!</p>
<p>Aktualna kondycja złotówki związana jest raczej z zadłużeniem państwa, niż kredytami hipotecznymi. I tu powrócę do podatku katastralnego. Dlaczego nie płacili go posiadacze ziemi pod autostrady, hodowcy orzecha włoskiego, spekulanci podbijający ceny nieruchomości i inni prawdziwie bogaci? Dlaczego premiowano posiadanie, obciążając inwestowanie? Czy zadłużenie państwa byłoby równie wielkie, gdyby istniał? Czy nie można byłoby obniżyć innych podatków, czyniąc gospodarkę bardziej konkurencyjną? Czy to było sprawiedliwe?<br />
 I jak to się stało, że nie ma ustawy o upadłości konsumenckiej?</p>
<p>A co do nadużyć przy udzielaniu POŻYCZKI, przecież można sprawę doprecyzować tak, aby trafiała SPRAWIEDLIWIE. To tylko szczegół techniczny. I niech będzie oprocentowana.</p>
<p>A teraz pytanie: czy naprawdę chodzi o sprawiedliwość, czy o większą premię dla rozsądnych? A może o okrutną karę dla nierozsądnych?</p>
<p>Pozdrawiam. Przepraszam za emocjonalność zamiast argumentów. Taka ze mnie ulica&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: pod wrażeniem</title>
		<link>http://www.trystero.pl/archives/2134#comment-2693</link>
		<dc:creator>pod wrażeniem</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 27 Feb 2009 16:32:14 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.trystero.pl/?p=2134#comment-2693</guid>
		<description>&quot;Rządowy projekt pomocy w rzeczywistości nagradza lekkomyślne podejmowanie ryzyka, którym, przy całym moim współczuciu dla kredytobiorców tracących pracę, jest zaciągnięcie kredytu, którego nie jest się w stanie spłacać.&quot;

1.
Kredytobiorcy, w czasie, gdy brali kredyt, byli do tego zachęcani. Nie powinno się nazywać lekkomyślnym kogoś, kto uwierzył fachowcom (ekonomistom!, nie mówię o akwizytorach kredytowych), bo po to przecież mamy fachowców. W czasie, gdy cena nieruchomości rosła jak na drożdżach, trudno było znaleźć opinie inne, niż &quot;będzie jeszcze drożej&quot;, &quot;złotówka rośnie w siłę&quot;, więc nie powinno się teraz zwalać wszystkiego na lekkomyslność kredytobiorców.
2.
Z wypowiedzi wynika, że branie jakiegokolwiek kredytu to lekkomyślność, bo absolutnie nikt nie jest w stanie przewidzieć, kiedy nie będzie w stanie wykonywac swojej pracy. Wypadałoby zatem wszystkich kredytobiorców nazwać &quot;lekkomyślnymi&quot; lub po prostu głupcami. Nie musisz tracić pracy. Wystarczy nieszczęsliwy wypadek, inwalidztwo, choroba i masa innych tragedii, które składają się na tzw. życie.
3.
Afera i trabienie o tak łatwo niby branych kredytach to nie do końca prawda. Aby wziąć kredyt w 2006r. musiałem wykazać miesięczne dochody rodziny na takim poziomie, że gdybym poświęcił je wszystkie na spłatę, to spłata kapitału zajęłaby mi ok. 5 lat. Z tego, co wiem od kolegów z UK i USA, warunki udzielania kredytów były tam bardzo podobne. W UK, w 2006r. był to ekwiwalent ok.7lat, ale już w 2007 kredyty powyżej ekwiwalentu 5 lat były niedostępne.

Wynajem mieszkania w przypadku, gdy kogoś stać na jego kupno to bardzo podobna lekkomyślność, chyba, że ktoś wie, że w Polsce bardzo trudno usunąć niechcianego (nie płacącego) lokatora i opiera swoje założenia na nieuczciwości. Wynajem 2-pok. mieszkanka to był wydatek rzędu 1000-2000zł (dane z 2007), czyli podobny do raty kredytu, którą trzebaby zapłacić.
Wzięcie kredytu natomiast nie oznacza wcale, że w razie kłopotów, do drzwi zapuka komornik. Przynajmniej teoretycznie, w każdej chwili można takie mieszkanie (z wpisem na rzecz banku) sprzedać. Jedyna różnica jest taka, że uzyskane środki najpierw idą na spłatę banku, a dopiero pozostałość - do kieszeni sprzedającego. Oczywiście bank może się na transakcję zgodzić, ale nie musi. I tu pojawia się kolejny aspekt, o którym zapominacie.
Skoro banki są takie biedne i na skraju bankructwa z powodu niespłacanych hipotek, to dlaczego jakoś nie chcą umorzyć np. prowizji za wcześniejszą spłatę? Wrew pozorom są to niemałe pieniądze. W końcu każdy wzajemny interes to ryzyko obu stron. Jednej się nie udało, więc druga powinna ratować tyłek i po prostu odstąpić od lichwiarskiej stawki na rzecz rozliczenia &quot;po kosztach&quot;. No tak, ale skoro prezesi banków zarabiają po kilkaset tys. zł, a byle dyrektorzyna bez kilkudziesieciu tysiaków się nie obędzie, to nie dziwie się skąd ten płacz.

Kolejny aspekt, o którym nikt na razie nie wspomniał.
Popyt na mieszkania znacząco napędzał gospodarkę i to dzięki niemu deweloperzy obrastali w piórka, a robotnicy zaczęli sensownie zarabiać. Uważam więc, że nie powinno się psioczyć teraz na &quot;dorbodziejów gospodarki&quot;.

Podejrzewam, że większość z Was ma się za tzw. klasę średnią lub chciałaby tak o sobie myśleć. Biorąc pod uwagę limit w odniesieniu do tej &quot;pomocy&quot;, jest to raptem 500tys.zł. W trójmieście za takie pieniądze nie kupi się przyzwoitego mieszkania nawet na kompletnym zadupiu, więc można przyjąć, że to oferta nie dla najzamożniejszych, lecz właśnie dla rodzimej &quot;klasy średniej&quot;.
Taki kredyt w 2006r. w GE Money (jako przykład, chociaż oferty były bardzo podobne) mogła wziąć rodzina o dochodach miesięcznych ok.8000zł netto (jesli miał być w PLN, w CHF były chyba niższe wymagania ze względu na niższa ratę), więc jest to powyżej średniej krajowej. Jestem w stanie sobie wyobrazić, że tyle mogła zarobić para na niskim kierowniczym stanowisku lub specjaliści w pewnych branż przemysłu, ale mogę się mylić. Nie mam czasu szukać danych, ile osób może się do tego kwalifikować, ale.. chyba niezbyt wiele. Wsród  zdecydowanej większości Polaków takie zarobki to abstrakcja. Wniosek z tego wg mnie taki, że ta pomoc to... wielkie nic - włażenie w d.. wyborcom i tyle. Szlachetne przesłanie - &quot;nie pozwolimy nikomu wyciągnąć kopyt, nawet w obliczu kryzysu&quot;.

Poza tym będą to również pożyczki i nawet, jeśli nieoprocentowane, to ciągle do zwrotu. Państwo traci więc procent. Tak daleko się nie orientuję, ale chyba Fundusz Pracy nie jest czymś w rodzaju lokaty, tylko właśnie służy m.in. takim celom, więc mowa o stratach państwa to chyba przesada. Państwo to nie bankier, który ma łoić skórę odsetkami.

Na koniec drobne wyjasnienie - swój kredyt spłaciłem, więc proszę nie podejrzewac, że walczę o swoje.
Podobnie, jak proszę mnie nie podejrzewać, że popieram to rozwiązanie. Politycznie jestem... kompletnie apolityczny. Nawet nie chadzam na wybory, a odezwałem się dlatego, że trudno było mi się powstrzymać nad tak oczywistymi, a pominiętymi sprawami. Mea culpa - nie dotrzymałem słowa :)


@Atticus
Zastanawiam się co Twój ekonomiczny umysł mowił ze 2..3 lata temu. Gdybym wiedział, skonfrontowałbym z tym swoje proste inżynierskie wnioski z tamtego czasu. Byłaby to bardzo cenna obserwacja.


Na zupełny koniec ;) polecam:
http://www.bbc.co.uk/blogs/thereporters/robertpeston/16_12_09_new_capitalism1.pdf</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>&#8222;Rządowy projekt pomocy w rzeczywistości nagradza lekkomyślne podejmowanie ryzyka, którym, przy całym moim współczuciu dla kredytobiorców tracących pracę, jest zaciągnięcie kredytu, którego nie jest się w stanie spłacać.&#8221;</p>
<p>1.<br />
Kredytobiorcy, w czasie, gdy brali kredyt, byli do tego zachęcani. Nie powinno się nazywać lekkomyślnym kogoś, kto uwierzył fachowcom (ekonomistom!, nie mówię o akwizytorach kredytowych), bo po to przecież mamy fachowców. W czasie, gdy cena nieruchomości rosła jak na drożdżach, trudno było znaleźć opinie inne, niż &#8222;będzie jeszcze drożej&#8221;, &#8222;złotówka rośnie w siłę&#8221;, więc nie powinno się teraz zwalać wszystkiego na lekkomyslność kredytobiorców.<br />
2.<br />
Z wypowiedzi wynika, że branie jakiegokolwiek kredytu to lekkomyślność, bo absolutnie nikt nie jest w stanie przewidzieć, kiedy nie będzie w stanie wykonywac swojej pracy. Wypadałoby zatem wszystkich kredytobiorców nazwać &#8222;lekkomyślnymi&#8221; lub po prostu głupcami. Nie musisz tracić pracy. Wystarczy nieszczęsliwy wypadek, inwalidztwo, choroba i masa innych tragedii, które składają się na tzw. życie.<br />
3.<br />
Afera i trabienie o tak łatwo niby branych kredytach to nie do końca prawda. Aby wziąć kredyt w 2006r. musiałem wykazać miesięczne dochody rodziny na takim poziomie, że gdybym poświęcił je wszystkie na spłatę, to spłata kapitału zajęłaby mi ok. 5 lat. Z tego, co wiem od kolegów z UK i USA, warunki udzielania kredytów były tam bardzo podobne. W UK, w 2006r. był to ekwiwalent ok.7lat, ale już w 2007 kredyty powyżej ekwiwalentu 5 lat były niedostępne.</p>
<p>Wynajem mieszkania w przypadku, gdy kogoś stać na jego kupno to bardzo podobna lekkomyślność, chyba, że ktoś wie, że w Polsce bardzo trudno usunąć niechcianego (nie płacącego) lokatora i opiera swoje założenia na nieuczciwości. Wynajem 2-pok. mieszkanka to był wydatek rzędu 1000-2000zł (dane z 2007), czyli podobny do raty kredytu, którą trzebaby zapłacić.<br />
Wzięcie kredytu natomiast nie oznacza wcale, że w razie kłopotów, do drzwi zapuka komornik. Przynajmniej teoretycznie, w każdej chwili można takie mieszkanie (z wpisem na rzecz banku) sprzedać. Jedyna różnica jest taka, że uzyskane środki najpierw idą na spłatę banku, a dopiero pozostałość &#8211; do kieszeni sprzedającego. Oczywiście bank może się na transakcję zgodzić, ale nie musi. I tu pojawia się kolejny aspekt, o którym zapominacie.<br />
Skoro banki są takie biedne i na skraju bankructwa z powodu niespłacanych hipotek, to dlaczego jakoś nie chcą umorzyć np. prowizji za wcześniejszą spłatę? Wrew pozorom są to niemałe pieniądze. W końcu każdy wzajemny interes to ryzyko obu stron. Jednej się nie udało, więc druga powinna ratować tyłek i po prostu odstąpić od lichwiarskiej stawki na rzecz rozliczenia &#8222;po kosztach&#8221;. No tak, ale skoro prezesi banków zarabiają po kilkaset tys. zł, a byle dyrektorzyna bez kilkudziesieciu tysiaków się nie obędzie, to nie dziwie się skąd ten płacz.</p>
<p>Kolejny aspekt, o którym nikt na razie nie wspomniał.<br />
Popyt na mieszkania znacząco napędzał gospodarkę i to dzięki niemu deweloperzy obrastali w piórka, a robotnicy zaczęli sensownie zarabiać. Uważam więc, że nie powinno się psioczyć teraz na &#8222;dorbodziejów gospodarki&#8221;.</p>
<p>Podejrzewam, że większość z Was ma się za tzw. klasę średnią lub chciałaby tak o sobie myśleć. Biorąc pod uwagę limit w odniesieniu do tej &#8222;pomocy&#8221;, jest to raptem 500tys.zł. W trójmieście za takie pieniądze nie kupi się przyzwoitego mieszkania nawet na kompletnym zadupiu, więc można przyjąć, że to oferta nie dla najzamożniejszych, lecz właśnie dla rodzimej &#8222;klasy średniej&#8221;.<br />
Taki kredyt w 2006r. w GE Money (jako przykład, chociaż oferty były bardzo podobne) mogła wziąć rodzina o dochodach miesięcznych ok.8000zł netto (jesli miał być w PLN, w CHF były chyba niższe wymagania ze względu na niższa ratę), więc jest to powyżej średniej krajowej. Jestem w stanie sobie wyobrazić, że tyle mogła zarobić para na niskim kierowniczym stanowisku lub specjaliści w pewnych branż przemysłu, ale mogę się mylić. Nie mam czasu szukać danych, ile osób może się do tego kwalifikować, ale.. chyba niezbyt wiele. Wsród  zdecydowanej większości Polaków takie zarobki to abstrakcja. Wniosek z tego wg mnie taki, że ta pomoc to&#8230; wielkie nic &#8211; włażenie w d.. wyborcom i tyle. Szlachetne przesłanie &#8211; &#8222;nie pozwolimy nikomu wyciągnąć kopyt, nawet w obliczu kryzysu&#8221;.</p>
<p>Poza tym będą to również pożyczki i nawet, jeśli nieoprocentowane, to ciągle do zwrotu. Państwo traci więc procent. Tak daleko się nie orientuję, ale chyba Fundusz Pracy nie jest czymś w rodzaju lokaty, tylko właśnie służy m.in. takim celom, więc mowa o stratach państwa to chyba przesada. Państwo to nie bankier, który ma łoić skórę odsetkami.</p>
<p>Na koniec drobne wyjasnienie &#8211; swój kredyt spłaciłem, więc proszę nie podejrzewac, że walczę o swoje.<br />
Podobnie, jak proszę mnie nie podejrzewać, że popieram to rozwiązanie. Politycznie jestem&#8230; kompletnie apolityczny. Nawet nie chadzam na wybory, a odezwałem się dlatego, że trudno było mi się powstrzymać nad tak oczywistymi, a pominiętymi sprawami. Mea culpa &#8211; nie dotrzymałem słowa <img src='http://www.trystero.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>@Atticus<br />
Zastanawiam się co Twój ekonomiczny umysł mowił ze 2..3 lata temu. Gdybym wiedział, skonfrontowałbym z tym swoje proste inżynierskie wnioski z tamtego czasu. Byłaby to bardzo cenna obserwacja.</p>
<p>Na zupełny koniec <img src='http://www.trystero.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  polecam:<br />
<a href="http://www.bbc.co.uk/blogs/thereporters/robertpeston/16_12_09_new_capitalism1.pdf" rel="nofollow">http://www.bbc.co.uk/blogs/thereporters/robertpeston/16_12_09_new_capitalism1.pdf</a></p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

