Michael Lewis napisał o Islandii interesujący tekst w Vanity Fair. Artykuł różniący się znacznie od tego co można było przeczytać do tej pory, bo nie przedstawiający Islandczyków jako niewinne ofiary kryzysu finansowego. Autor jest bardzo krytyczny zarówno wobec islandzkich bankierów, których w gruncie rzeczy traktuje jak lekkomyślnych błaznów świata finansów, niezbyt przy tym uczciwych, jak i wobec tysięcy zwykłych Islandczyków, którzy dali się ponieść zbiorowej manii finansowej spekulacji.

Z tego tekstu wybrałem kilka liczba, które przybliżą sytuację Islandii:

1 – to miejsce Islandii w rankingu Human Development Index za rok 2008

88% – o tyle spadła w styczniu 2009 sprzedaż nowych samochodów na Islandii

94% – o tyle spadła kapitalizacja islandzkiej giełdy od szczytu w październiku 2007 roku

300% – o tyle bogatsza stała się przeciętna islandzka rodzina w latach 2003-2007

300% – o tyle wzrosły ceny nieruchomości w Rejkiawiku w latach 2003-2007

850% – to stosunek zadłużenia Islandii do islandzkiego PKB

900% – o tyle wzrósł rynek akcyjny na Islandii w latach 2003-2007

300 000 – liczba ludności w zaokrągleniu

330 000 dolarów – tyle, na jednego Islandczyka, wynosi dług islandzkich banków

Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • email
  • PDF
  • RSS
  • Wykop

Related posts:

  1. Islandia – zbankrutowany fundusz hedge z członkostwem w ONZ
  2. Islandia tonie?
  3. Islandia tonie. Moskiewska pożyczka
  4. Skutki załamania się systemu finansowego na Islandii
  5. Czy na Islandii są jeszcze jakieś prywatne banki?