Obserwując zachowanie rynków można dojść do wniosku, że inwestorzy cierpią na zespół napięcia przed-recesyjnego. Po ogłoszeniu planów ratowania systemu finansowego rynki na całym świecie mocno odreagowały zyskując od kilku do kilkunastu procent w poniedziałek i na początek wtorkowej sesji. Później rozpoczął się niekontrolowany spadek, który wczoraj przecenił amerykańskie indeksy o około 9%.
Bezprecedensowa zmienność na rynku powoduje, że kolejne sesje na rynku amerykańskim awansują do pierwszej 10 najbardziej spadkowych i najbardziej wzrostowych sesji w historii. Proszę spojrzeć na dwie tabelki przedstawiające najlepsze i najgorsze dni na amerykańskim rynku akcji, które pośrednio pokazują siłę zmienności na rynku (za Bespoke):

Moim zdaniem na zachowanie rynków wpływają w tym momencie trzy czynniki: postrzeganie ryzyka załamania się systemu finansowego, ocena długości i siły spowolnienia gospodarczego oraz zachowanie funduszów hedge. Fundusze hedge są stroną podażową ze względu na bardzo trudne warunki kredytowe, które osłabiają te silnie zlewarowane instytucje oraz konieczność uwolnienia kapitału w celu zaspokojenia inwestorów wycofujących swoje pieniądze z funduszy. Financial Times szacuje, że tylko z amerykańskich funduszy hedge odpłynęło we wrześniu ponad 40 mld dolarów. Ponieważ fundusze są silnie zlewarowane taki odpływ kapitału mógł wymusić sprzedaż aktywów na sumę ponad 100 mld dolarów.
Nadzieje związane z planem pomocy dla sektora finansowego nie do końca się spełniają. O ile w dużym stopniu zmniejszono ryzyko kompletnej zapaści systemu, to nie osiągnięto innego ważnego celu, to jest nie odblokowano rynków kredytowych. Widać to zarówno na rynku międzybankowym jak i na rynku kredytów dla biznesu. Większość serwisów ekonomicznych poinformowała o spadku LIBOR na początku tygodnia. Problem polega na tym, że spadek ten wyniósł kilkanaście punktów bazowych (100 punktów bazowych to 1%) a LIBOR ciągle oscyluje wokół 4.5% przy stopach procentowych na poziomie 1.5%. To jest absurdalnie wysoki poziom, który sugeruje, że rynek pożyczek międzybankowych praktycznie zamarł.
Poprawę na rynku kredytowym sygnalizować będzie spadający do ‘nie-krachowych’ wartości LIBOR, zwiększające się oprocentowanie 3 miesięcznych bonów skarbowych i zmniejszający się TED spread – dzisiaj właśnie wraz z odbiciem na amerykańskim rynku akcji te wartości poruszały się we ‘właściwym’ kierunku.
Inwestorzy muszą jednak pamiętać, że fala odpisów związana z pękaniem bańki na rynku nieruchomości w USA. W 3 kwartale 2008 Citigroup odpisało 4.4 mld dolarów a Merrill Lynch kolejne 9.5 mld dolarów. Kolejne korporacje będą dokonywać odpisów w tym i przyszłym roku co zwiększy potrzeby kapitałowe sektora. Być może cały zastrzyk w wysokości 250 mld dolarów pokryje zaledwie dalsze straty związane z urealnieniem wyceny toksycznych aktywów w bilansach amerykańskich banków.
Trzecim problemem, z którym zmagają się inwestorzy jest widmo mocnej, długotrwałej recesji w USA i na świecie. Opublikowane wczoraj i dziś dane makroekonomiczne potwierdzają pesymistyczne prognozy. Wczoraj opublikowano dane o sprzedaży detalicznej we wrześniu, która spadła o 1.2% w porównaniu z sierpniem 2008 roku i o 1% w porównaniu z wrześniem 2007 roku. W wartościach realnych sprzedaż detaliczna skurczyła się o 4.3% rok do roku. Ponieważ sprzedaż detaliczna jest główną częścią wydatków konsumenckich, a te odpowiadają za 70% PKB można spodziewać się nienajlepszych danych o zmianie PKB w 3kwartale.
Dziś podano dane o produkcji przemysłowej w USA, która we wrześniu spadła o 2.8% – najwięcej od 1974 roku! To kolejny dowód, że wrzesień był miesiącem gwałtownego spowolnienia (czy to oksymoron?) i przyczyna, dla której spadają ceny surowców naturalnych.
Dlaczego więc, amerykański rynek akcyjny zakończył dzisiejszą sesję na wyraźnym plusie, ponad 8% powyżej dziennych minimów? Najwyraźniej było to odreagowanie po niemal 10% spadkach wczoraj. Jak już wspomniałem inwestorzy nie muszą się już chyba martwić o stopienie się całego systemu finansowego (o tym co to oznacza przekonuje przykład Islandii). Najważniejsze jest jednak to, że nie ma sensu tłumaczyć krótkotrwałych ruchów rynku gdyż są one zwykłym szumem. Korzystając z systemów inwestycyjnych można na ruchach w ramach tego szumu zarabiać ale nie ma sensu ich tłumaczyć. Ponieważ USA i świat zmierzają ku poważnej recesji jest wiele powodów by sądzić, że nie zanotowaliśmy jeszcze dna bessy. Długość i wielkość odreagowania najlepiej jednak prognozować na podstawie analizy technicznej a nie danych makroekonomicznych.
Related posts:









