Wreszcie ktoś z insiderów powiedział prawdę o polskim rynku akcyjnym, o celach funkcjonowania na nim niektórych firm oraz o motywach kadry managerskiej. Wielka szkoda, że ta szczera, przenikliwa opinia wypowiedziana zostało przez byłego prezesa giełdowej spółki, którego pracę kolejny zarząd tej spółki podsumował złożeniem zawiadomienia do prokuratury o podejrzeniu niegospodarności.
Włodzimierz Ehrenhalt, były prezes spółki Swarzędz, powiedział w krótkim wywiadzie dla Gazety Wyborczej: Swarzędz robi meble w najwyższym segmencie, ale to produkty archaiczne w zbyt wysokich cenach. Trzeba było celować w mniej zamożnego klienta, a mebli nie robić samemu, lecz pod marką w różnych fabrykach w Polsce. Ten plan był możliwy do wykonania. Na emisji akcji w 2007 r. spółka zarobiła ponad 50 milionów. Niestety, wygląda na to, że wszystko zmarnotrawiła.
Być może część czytelników stwierdzi, że rozdzielam włos na czworo, ale moim zdaniem Ehrenhalt nie przejęzyczył się mówiąc o tym, że spółka zarobiła na emisji akcji. Być może popełnił błąd, być może przesadził ze szczerością, ale zdecydowanie wiedział o czym mówi.
Spółki pokroju Swarzędza i prezesi pokroju Ehrenhalta nie decydują się na emisję akcji by pozyskać kapitał, który mają zamiar pomnożyć by inwestycja przyniosła zysk akcjonariuszom. Emisje akcji służą do ZARABIANIA. Ktoś zarabia, ktoś traci. Zarabia emitent, tracą inwestorzy a zarząd ma na wydatki reprezentacyjne.
Tak kręci się ten biznes na WGPW. Przez kilka lat, od roku 2005 do 2007 prezesi w typie pana Ehrenhalta nie musieli się martwić o zarządzanie spółką ponieważ oni zarabiali na emisjach akcji. Meble były tylko dodatkiem.
To bardzo krótkowzroczna strategia. Działa jedynie w końcowej fazie hossy.
Related posts:







