Wczoraj na giełdach w USA miało miejsce kolejne gwałtowne odbicie. Siła tego ruchu skłania oczywiście wielu inwestorów do rozważań czy byliśmy świadkami końca bessy. Cóż, być może warto przypomnieć, że odkąd S&P zanotował szczyt w październiku 2007 roku do wczoraj zanotowano 7 dni, w których indeks wzrósł o 5% i więcej. Wczorajsza sesja była 8 w kolejności.
W gruncie rzeczy poprzednie zdanie jest bardzo nieprecyzyjne. Wszystkie dni, w których indeks S&P 500 wzrósł o więcej niż 5% wystąpiły w okresie od września 2008 roku do marca 2009, a więc w czasie, w którym spadki na giełdach gwałtownie przyśpieszyły. Nie muszę też dodawać, że indeks znajduje się poniżej poziomu zamknięcia każdego z tych 7 mini-rajdów.
Wczorajszy wzrost jest świetną ilustracja struktury rajdu byka w czasie silnego rynku niedźwiedzia. Zwracałem na to uwagę w tekście Rajdy naiwniaków’ to często ‘rajdy przegranych’ Proszę zwrócić uwagę na ten wykres z Bespoke, który pokazuje jak zachowywały się wczoraj poszczególne grupy spółek indeksu S&P 500 podzielone na podstawie wielkości spadku w czasie przeceny rynku akcyjnego mającej miejsce od 6 stycznia 2009 roku do przedwczoraj. Wyraźnie widać, że wczorajszy rajd był odbiciem przegranych.
Podobne zagadnienia omówiłem w tekstach:
- ‘Rajdy naiwniaków’ to często ‘rajdy przegranych’
- Uwaga na ‘rajdy naiwniaków’
- Na amerykańskiej giełdzie jest najgorzej od 1900 roku
- Recesja i bessa w USA – co zmieniło się w marcu 2009?
- Kiedy ogłaszać koniec bessy?
- Jak wygląda stracona dekada? Rynki akcyjne 2000-2008
- Jak wygląda nacjonalizacja banków w USA?
