Tomasz Morawski, założyciel Sfinksa (sieci restauracji), a od niedawna także prezes tej spółki, złożył pozew przeciwko spółce AmRest o zapłatę 59.4 mln odszkodowania w związku z niezrealizowaniem przez AmRest ustnej umowy zakupu akcji Sfinksa od Tomasza Morawskiego. Przytoczę fragment komunikatu Amrestu w tej sprawie: (…) Powód wnosi o zapłatę odszkodowania w wysokości PLN 59,4 mln w związku z niezakupieniem przez AmRest Polska pakietu akcji Sfinks Polska S.A. (“Sfinks”) należących do Powoda.
Zarząd AmRest informuje, że nie zgadza się z żądaniami Powoda oraz że we właściwym terminie będzie wnosić o oddalenie powództwa jako bezzasadnego.
Konflikt pomiędzy AmRestem a Tomaszem Morawskim trwa od kilku miesięcy. Nie będę tego sporu dokładnie analizował, natomiast wskażę na jakiej podstawie Tomasz Morawski zarzuca AmRestowi niezakupienie akcji Sfinksa. W połowie 2008 Morawski kontrolował 46% akcji Sfinksa. Kilka procent akcji zakupił na rynku AmRest z intencją przejęcia kontroli nad Sfinksem. Rozpoczęły się trudne negocjacje pomiędzy AmRestem, którego reprezentował jego prezes Henry McGovern a Tomaszem Morawskim. W końcu, latem 2008 Morawski sprzedał AmRestowi 10% akcji Sfinksa, a we wrześniu kolejne 8%. Oto jak dalszy ciąg wypadków opisuje Tomasz Morawski: Zawarliśmy ustną umowę, że przejmie całość moich udziałów. Przypieczętowaliśmy ją na kolacji w jego wrocławskim domu. Przedstawił mi swoją żonę, dzieci, klepał po ramieniu i zapewniał, że jest człowiekiem honoru.
Morawski przyznaje, że popełnił błąd nie sporządzając pisemnej umowy, w której AmRest zobowiązałby się do zakupu konkretnej liczby akcji po konkretnej cenie.
Mnie trudno uwierzyć, że biznesman o doświadczeniu Morawskiego zapomina o podpisaniu pisemnej umowy albo naprawdę zakłada, że ustna umowa z prezesem AmRestu wystarczająco broni jego interesów. Tym niemniej, proces zapowiada się niezwykle interesującą. Wielkich szans Morawskiemu nie daję, ale chętnie zobaczę jak wygląda stosunek polskiego orzecznictwa do umów ustnych.
Jeszcze drobna uwaga: pozew związany jest z przeceną akcji Sfinksa. AmRest kupował akcje od Morawskiego po cenie w okolicach 20 złotych. W tej chwili akcje Sfinksa kosztują poniżej 9 zł. Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że niedawno Morawski odkupił pakiet akcji Sfinksa należący do AmRestu płacąc około 10 zł za jedną akcję.
Podobne zagadnienia omówiłem w tekstach: