Niewielu zagorzałych przeciwników potencjalnej nacjonalizacji niewypłacalnych banków w USA i w Europie Zachodniej zdaje sobie z tego sprawę z tego, że każdego roku w USA, w Europie ale także w Polsce ‘nacjonalizowanych’ jest tysiące firm. Urzędnicy państwa przejmują kontrolę na tymi firmami, zarządzają nimi, upłynniają majątek tych przedsiębiorstw i spłacają wierzycieli. Urzędnikami tymi są komisarze i likwidatorzy a ich działania opierają się na prawie upadłościowym.

Być może jedyni, prawdziwi zwolennicy wolnego rynku są także bezwzględnymi krytykami prawa upadłościowego. Jeśli nie są to krytykując pomysł nacjonalizacji niewypłacalnych banków lekkomyślnie, bo nie otrzymują za to żadnych pieniędzy, stają się narzędziami gigantycznej machiny lobbingowej stworzonej przez największe instytucje finansowe. Celem tej machiny propagandowej jej zachowanie przez wielkie korporacje finansowe statusu ‘świętych krów’ bankowości, lub jak wymyślili to zarabiający setki tysięcy dolarów specjaliści od marketingu: statusu ‘zbyt dużych by upaść’.

Sprawa przedstawia się tak: wielkie korporacje finansowe rzeczywiście nie mogą upaść w sposób niekontrolowany. Ich upadek wyrządziłby zbyt wiele szkód w gospodarce. Proszę sobie wyobrazić wysoki komin stojący na prywatnej posesji i należący do prywatnego właściciela. Komin wygląda tak jakby zaraz miał się zawalić, a właściciel nie ma pieniędzy na jego naprawę. Wokół komina wybudowano osiedle mieszkaniowe. Rozpadający się komin najprawdopodobniej zniszczy sąsiednie budynki. Władze mają do wyboru trzy rozwiązania: nie robić nić i pozwolić by komin się zawalił, wyburzyć go w sposób kontrolowany, wykładać pieniądze na kolejne podpory i rusztowania, które odwlekają moment zawalenia się komina ale nic nie zmieniają w kwestii trwałości jego konstrukcji.

Ideologiczni zwolennicy wolnego rynku domagają się by państwo nic nie robiło ponieważ nie obchodzą ich skutki zawalenia się komina. Właściciel komina i opłacani przez niego lobbyści żądają by państwo sponsorowało remonty komina. Zwolennicy nacjonalizacji chcą kontrolowanego wyburzenia komina. Jeśli koszty kontrolowanego wyburzenia komina są niższe niż potencjalnego straty spowodowane jego bezładnym zawaleniem to wybór najlepszego rozwiązania wydaje się prosty.

Dlatego, w 2009 roku w USA przeprowadzono już 17 nacjonalizacji małych, regionalnych banków. Operacje te przeprowadza Federal Deposit Insurance Corporation (FDIC) a celem jego działań jest ochrona depozytariuszy. Operacje FDIC polegają na tym, że jego agenci zajmują najważniejsze pozycje w strukturze banku a następnie upłynniają aktywa banku w celu spłaty wierzycieli. Poniższy film, fragment programu stacji CBS  60 minutes, przedstawia jak w rzeczywistości wygląda proces nacjonalizacji banków w USA.

Naturalnie, przejęcie niewypłacalnych gigantów o rozmiarach Citigroup czy Bank of America będzie setki razy bardziej skomplikowane niż nacjonalizacja małych, lokalnych banków. Najprawdopodobniej jednak, tylko rząd i FDIC dysponuje kapitałem ludzki i finansowym by dokonać takiej operacji. Pozostaje więc wybór pomiędzy bankowymi żywymi trupami a przejęciem niewypłacalnych banków przez rząd.

 

Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • email
  • PDF
  • RSS
  • Wykop

Related posts:

  1. Zły bank? Zły pomysł. To może nacjonalizacja?
  2. Amerykańska oligarchia
  3. Jak wygląda załamanie konsumpcji?
  4. Kanadyjscy socjaliści i ich wypłacalne banki
  5. Jak wygląda stracona dekada? Rynki akcyjne 2000-2008