Kwestia 90% podatku, jaki amerykańska Izba Reprezentantów chce nałożyć na bonusy wypłacane pracownikom firm, które otrzymały rządową pomoc wzbudza mnóstwo kontrowersji. 90% podatek dotyczyć ma bonusów wypłacanych pracownikom, których roczne dochody gospodarstwa domowego przekraczają 250 000 dolarów. Olgierd Rudak, który nie jest entuzjastą tej ustawy, tak zakończył swój tekst o tym problemie: Reasumując, moje zdanie jest proste: było nie dawać, ale jak już dali, to nie godzi się zmieniać przepisów w trakcie gry, tylko po to, aby odebrać część kasy nazad do budżetu.
Warto w tym miejscu zwrócić uwagę, że taki podatek nie mógłby zostać uchwalony w Polsce. Jak zauważył Olgierd Rudak, polskie prawodawstwo wymaga co najmniej 30 dniowego vacatio legis dla przepisów zmieniających prawo podatkowe, przy czym 30 dni dotyczy okresu przed początkiem roku podatkowego. Przez krótką chwilę żywiłem nadzieję, rozwianą wyjaśnieniem Olgierda Rudaka, że taki właśnie podatek mógłby zostać zastosowany w Polsce w celu ograniczenia ‘wysysania’ pieniędzy z budżetu przez politycznie ustawionych prezesów państwowych spółek, którzy za kilka miesięcy marnego zarządzania publiczną firmą otrzymują milionowe odprawy w przypadku przedterminowego rozwiązania kontraktu. Niestety, okazuje się, że byli prezesi TVP czy Orlenu mogą spać spokojnie. Dobrze jednak wiedzieć, że polskie prawodawstwo, w tym przypadku, dużo lepiej chroni interesy podatnika niż system prawny w USA.
Koniecznie należy jednak zaznaczyć, że 90% podatek ‘od bonusów’ jest zgodny z amerykańskim prawodawstwem. Trudno więc nazwać go zmienianiem przepisów w trakcie gry – co kojarzy się z jakimś nieuczciwym działaniem. Nawet jeśli przepisy zmieniono to grający byli świadomi, że reguły mogą zostać zmienione. Nic strasznego, z punktu widzenia szacunku dla państwa prawa, się nie stało. Właśnie w celu uczynienia przepisów konstytucyjnymi Izba Reprezentantów rozszerzyła je poza AIG, na pracowników wszystkich firm, które otrzymały rządową pomoc, czym być może uczyniła wielki krok na drodze do naprawy systemu finansowego. Więcej w tej sprawie napisał Dealbreaker.
Pierwszą istotną kwestią, którą warto poruszyć jest znaczenie 165 mln dolarów bonusów wypłaconych przez AIG swoim obecnym i byłym pracownikom, wobec 170 000 mln dolarów rządowej pomocy, która AIG otrzymała od września 2008 roku. Otóż, część czytelników już to zauważyła, ale pisanie o 165 mln bonusów i 170 mld dolarów pomocy zupełnie zniekształca obraz sytuacji, przynajmniej w umysłach większości zwykłych ludzi, którzy najzwyczajniej w świecie nie są w stanie objąć różnicy, która dzieli milion i miliard. Podobnie rzecz ma się z bilionem. Amerykański dług przekroczył 10 bilionów, AIG otrzymała 170 miliardów pomocy i wydała 165 mln na bonusy. Źle! AIG wydała 165 mln dolarów na bonusy, otrzymała 170 000 milionów dolarów pomocy a dług USA wynosi 10 000 000 milionów.
Warto więc odpowiedzieć na pytanie czy warto zawracać sobie głowę 0.1% kwoty rządowej pomocy dla AIG? Otóż, warto i nie warto. Z pewnością nie warto tego robić jeśli anty-bonusowa histeria ma odwrócić uwagę od tego gdzie wydano 170 000 mln dolarów przyznane AIG. A wydano je na spłacenie roszczeń innych korporacji finansowych, w tym Goldmana Sachsa. Stąd bailout AIG był tak naprawdę formą pomocy udzielonej innym spółkom finansowym co pokazuje poniższy rysunek:
Dodajmy, pomocą, która dla niektórych z tych firm nie była sprawą przetrwania lub upadku. Napisał o tym Michael Lewis w felietonie dla Bloomberga: I doubt seriously we will ever understand the morality of the $173 billion payment that is the far more serious issue. For instance, Goldman Sachs, which received about 8 percent of the pile, or $13 billion, has claimed publicly that the money was, to them, a matter of indifference, as Goldman had hedged itself against a possible collapse of AIG — by making bets against AIG.
Poważnie wątpię w to, czy kiedykolwiek zrozumiemy podstawy moralne przyznania 173 miliardów pomocy co jest zdecydowanie ważniejszą kwestią (niż bonusy – T.) Dla przykładu, Goldman Sachs, których otrzymał około 8% tej kwoty, czyli jakieś 13 mld dolarów, publicznie zapewniał, że te płatności nie miały dla niego wielkiego znaczenia ponieważ Goldman zabezpieczył się przed możliwym upadkiem AIG: poprzez otwarcie pozycji przeciwko AIG.
To jednak, tylko jedna strona medalu. Na drugą zwrócił uwagę Jeffrey Sachs: There is no tradeoff of great macroeconomic themes and attention to little details like AIG and Merrill bonuses. We can focus on both the bonuses and the macro-economy. Indeed, we must.
Nie istnieje potrzeba dokonywania wyboru pomiędzy poświęceniem uwagi wielkim kwestiom makroekonomicznym a analizowaniem szczegółów związanych z bonusami wypłacanymi przez AIG i Merrill Lynch. Można skupić się na bonusach i makroekonomii. W rzeczywistości: trzeba tak zrobić. W tym miejscu, chciałem przypomnieć czytelnikom bloga, że szef londyńskiego biura AIG Financial Products Corp., które spowodowało straty AIG na rynku derywatów równe 500 mld dolarów, przez 8 lat swojej pracy w nim otrzymał zaledwie 280 mln w pensjach i bonusach. Tym niemniej, to właśnie 280 mln dolarów, było kluczową przyczyną powstania 500 mld dolarów strat. System bonusów na Wall Street promujący narażanie firmy na wielkie ryzyko w zamian za krótkoterminowe zyski leży u podstaw obecnego kryzysu finansowego!
Natomiast, po prostu żałośnie, brzmią utyskiwania wspierających oligarchię z Wall Street dziennikarzy nad ‘świętością kontraktów zawartych pomiędzy AIG a pracownikami’. Tych samych dziennikarzy, którzy histerycznie domagali się by rządowa pomoc dla sektora motoryzacyjnego przyznana została dopiero po ‘renegocjacji’ obowiązujących kontraktów ze związkami zawodowymi. Jak wiadomo milionowe bonusy wypłacane bankierom z Wall Street są święte, pensje i emerytury pracowników amerykańskich fabryk nie powinny mieć natomiast żadnej ochrony. W gruncie rzecz pracowników AIG i innych firm z Wall Street nie spotkało nic gorszego od losu milionów innych zatrudnionych w USA! Histeria nad biednym losem pracowników AIG jest wynikiem nieprzyzwoitego przekonania, że finansjera z Wall Street i City stanowi klasę nadludzi.
Related posts:








