Powiem szczerze, trochę mnie irytuje niezrozumienie wagi zagadnienia bonusów w AIG oraz na całej Wall Street, przez wielu przenikliwych ludzi. Ustawa, którą przyjęła Izba Reprezentantów wydaje się bowiem nie tylko potrzebna i sprawiedliwa, ale także niezbędna dla utrzymania porządku w systemie finansowym i w społeczeństwie.
Ustawa uchwalona przez IR obejmie dużo większą pulę bonusów niż 165 mln płatności w AIG. Może warto przypomnieć, że po otrzymaniu pierwszych płatności ratunkowych od rządu, AIG wypłaciła około 250 mln bonusów we wrześniu 2008, chciała wypłacić dodatkowe 90 mln (zablokowane przez Kongres), kolejne 400 mln w styczniu 2009 roku (w zdecydowanej większości dla pracowników ‘kasyna w Londynie’, które rozłożyło AIG na łopatki) oraz 165 mln w marcu 2009 roku (choć śledczy z Nowego Jorku uważa, że wartość bonusów zaniżono i wynosi ona około 240 mln dolarów). Powyższe wypłaty bonusów w AIG pokazują stopień zepsucia bankierów z Wall Street. Właśnie o tę mieszankę chciwości, megalomanii i głupoty chodzi w ustawie Izby Reprezentantów. Konkretnie o pokazanie Wall Street jej miejsca w szeregu.
Rozważmy tę sytuację z punktu widzenia dylematu więźnia. Rząd ‘milczał’ i pozwolił na deregulację sektora derywatów. Pracownicy AIG mogli wykorzystać tę możliwość do działań na rzecz dobra AIG i społeczeństwa. Ale oni ‘sypnęli’. Powodowani mieszanką chciwości i głupoty przekształcili AIG w fundusz hedge i wyeksponowali AIG na setki miliardów ryzyka związanego z transakcjami CDS. Ich działania zagroziły istnieniu całego systemu finansowego. Rząd po raz kolejny wybrał ‘milczenie’. Wpompował w AIG miliardy dolarów nie pociągając nikogo do odpowiedzialności ani nie wymieniając skompromitowanej kadry. Co zrobili pracownicy AIG? Po raz kolejny ‘sypnęli’. Wypłacili sobie setki milionów dolarów bonusów, na które ich firmy nie stać i na które nie zasłużyli.
Pytanie brzmi: co ma teraz zrobić amerykański rząd? Po raz kolejny milczeć? Czy można wyobrazić sobie społeczne i ekonomiczne konsekwencje przekonania Wall Street, że grając z nią w dylemat więźnia rząd zawsze będzie ‘milczał’? Amerykański rząd najzwyczajniej w świecie ‘musi’ teraz sypnąć bankierów by ograniczyć ryzyko moral hazard w przyszłości. Im ‘boleśniej’ ukarze bankierów, tym lepsze przyniesie to konsekwencje w przyszłości!
W tym miejscu krótka uwaga: otóż część lobbujących za Wall Street analityków argumentuje, że nie wszyscy pracownicy AIG działali na szkodę spółki, że część z nich świetnie wykonywała swoją pracą i zwyczajnie zasłużyła na bonusy. Moja odpowiedź? Cóż, jestem przekonany, że setki pracowników Enronu także świetnie wykonywało swoją pracę. Nikt jednak nie martwił się o ich bonusy. Ryzyko związane z upadłością pracodawcy jest chlebem codziennym milionów efektywnych pracowników na całym świecie. Nie ma powodu by tworzyć kastę nadludzi ubezpieczoną przez pieniądze podatników od tego ryzyka.
Inne podejście z teorii gier do problemu bonusów na Wall Street. Istnieje eksperyment znany jako ultimatum game. W eksperymencie tym, jedna strona otrzymuje pewną kwotę (powiedzmy: $10) i musi podzielić się tymi pieniędzmi z drugim uczestnikiem eksperymentu. To oferujący podejmuje decyzję o stosunku podziału. Odbierający może przyjąć propozycję lub ją odrzucić, ale w tym drugim przypadku nikt nie otrzyma pieniędzy. Otóż, ten model podziału bogactwa bardzo premiuje oferującego, który ma wszelkie racjonalne bodźce by podzielić kwotę nierówno (druga strona i tak będzie miała wybór: otrzymać $2 albo nic). W eksperymencie tym można zauważyć coś, co można nazwać altruizmem lub poczuciem przyzwoitości gatunku homo sapiens. W większości eksperymentów oferujący zabiera zaledwie 60% z kwoty do podziału (choć występuje duże zróżnicowanie wyników, w zależności od kultury, wielkości społeczeństwa i … poziomu testosteronu w okresie płodowym).
Nie ma chyba wątpliwości, że w realnym świecie Wall Street zatrzymuje dużo więcej niż 60%. Wynika to choćby z porównania zarobków Wall Street z Main Street. Społeczeństwo akceptuje ten nierówny podział ponieważ jest przekonane, że bankowcy z Wall Street zasługują na większą część bogactwa. Albo BYŁO przekonane o tym. Problemy systemu finansowego pokazały, że ludzie z Wall Street wcale nie są ‘mądrzejsi’ i przez to nie zasługują na większą część w nierównym podziale bogactwa. W tej sytuacji utrzymanie faworyzowania Wall Street nie tylko wzbudza naturalną wrogość społeczeństwa, ale poparcie rządu dla tego ‘niesprawiedliwego’ podziału podważałoby fundamenty całego systemu gospodarczego.
Na litość boską! Nawet kapucynki* nie chcą pracować za ogórka, gdy ich partner, wykonujący tę samą pracę otrzymuje winogrona! Awersja do nierówności społecznych jest częścią natury ludzkiej. Fundamenty nierówności w dojrzałym społeczeństwie albo są zbudowane na nierównym podziale zdolności i pracowitości albo budzą społeczną niechęć. Ignorowanie tych faktów byłoby niezwykle nierozważnym krokiem i naprawdę może skończyć się tym, że groteskowe wytwory (patrz niżej) działu public relation AIG kiedyś będą tragiczną koniecznością.
* Nawiązuję do znanego eksperymentu (między innymi Franz de Waal i Sarah Brosnan), który wykazał, że kapucynki reagują na nierówność jeśli jest ona wynikiem niesprawiedliwego traktowania. Kapucynki wytrenowane by wykonywać pewną pracę za ogórka buntują się gdy inne małpy otrzymują lepszą nagrodę (winogrona) za tę samą pracę lub otrzymują nagrodę chociaż nie pracowały.
Related posts:








