Gdyby ktoś się zastanawiał skąd tyle optymizmu na amerykańskiej giełdzie: cytuję za Bloombergiem: The Financial Accounting Standards Board, pressured by U.S. lawmakers and financial companies, voted to relax fair-value rules that Citigroup Inc. and Wells Fargo & Co. say don’t work when markets are inactive.
The changes to so-called mark-to-market accounting allow companies to use „significant” judgment when gauging the price of some investments on their books, including mortgage-backed securities. Analysts say the measure may reduce banks’ writedowns and boost their first-quarter net income by 20 percent or more. FASB voted 3-2 to approve the rules at a meeting today in Norwalk, Connecticut.
Co to znaczy? Otóż do tej pory, jeśli istniał rynek dla aktywów, które banki posiadały w swoich księgach, a które nie były zaksięgowane jako ‘trzymane do wygaśnięcia’, to przy wycenie tych aktywów instytucje finansowe musiały kierować się ceną rynkową. Była to wycena do rynku, czyli mark-to-market. Zgodnie z najnowszą decyzją Rady Standardów Rachunkowości Finansowej instytucje finansowe nie muszą już wyceniać posiadanych aktywów na podstawie realnych transakcji, zawieranych w realnym świecie. Wystarczy, że ocenią, że rynki nie są wystarczająco płynne, a one same są w stanie lepiej wycenić wartość toksycznych papierów wartościowych.
Jakie rodzi to konsekwencje? Otóż wiele instytucji finansowych może teraz legalnie utrzymywać, że toksyczne obligacje, które zalegają ich bilanse są warte 100c za $1 nawet jeśli na rynku transakcje zawierane są po 30c za $1. Naturalnie oznacza to konieczność dokonania mniejszych odpisów urealniających wartość aktywów, a to oznacza oczywiście lepsze wyniki finansowe. Ta ostatnia kwestia jest zapewne odpowiedzialna za optymistyczne nastroje na giełdach.
Skomplikowane są też relacje pomiędzy ostatnią decyzją FASB a powodzeniem planu Geithnera. Otóż plan ten miał z jednej strony ‘wyczyścić’ bilanse instytucji finansowych, a z drugiej strony wycenić toksyczne aktywa tworząc dla nich rynek. Problem w tym, że mając pozwolenie na dowolne wycenianie aktywów banki mogą zdecydować się na trzymanie ich w swoich bilansach i nie partycypowanie w PIPP. Co więcej, nawet jeśli sprzedadzą część aktywów w ramach planu Geithnera, to nie będą musiały aktualizować wyceny pozostałych składników bilansu.
Najbardziej paradoksalne w tym wszystkim jest to, że omawiane aktywa nie znikną z bilansów instytucji finansowych, więc zmiana zasad rachunkowości niewiele zmienia w realnym świecie. W końcu i tak liczą się przypływy pieniężne.
Pozostaje więc ostatnie pytanie: dlaczego zmieniono reguły rachunkowości? Oficjalnym powodem zmiany reguł było przekonanie, że część rynków rzeczywiście kreuje irracjonalnie niskie wyceny niektórych instrumentów finansowych i zmuszanie banków do dokonywania odpisów na podstawie wskazań tych rynków nie jest dobrym pomysłem.
Related posts:







