Jednym z kluczowych zagadnień w dyskusji o przyczynach obecnego kryzysu finansowego oraz o kształcie nowego porządku na rynku finansowym w przyszłości jest kwestia optymalnej, z punktu widzenia całej gospodarki, wielkości instytucji finansowych. W potocznej debacie problem ten często sprowadza się do dyskusji o tym, czy istnieją firmy ‘zbyt duże by upaść’ (too big to fail) i czy takie instytucje powinny istnieć. Chciałbym tu podkreślić, że w tym tekście nie interesuje mnie ideologiczny spór o to czy powinno się ratować instytucje, których upadek stanowiłby systemowe ryzyko, lecz czy korporacje, których wielkość implikuje powstanie systemowego ryzyka w razie upadku w ogólne powinny istnieć.
Dlatego chciałbym zwrócić uwagę na dane, które zaprezentował w swoim raporcie o amerykańskich bankach Mike Mayo. Raport analityczny, zatytułowany ‘Siedem grzechów głównych systemu bankowego’, zainteresował media finansowe, a sam Mayo wszedł do szanowanego klubu ‘bankowych rzeźników’. Zainteresowani czytelnicy mogą zobaczyć ten raport tutaj. Wymowa raportu jest jak najbardziej negatywna. Mayo ostrzega, że do endemicznych dla obecnego kryzysu problemów sektora (olbrzymie ilości toksycznych aktywów) dołączą wkrótce tradycyjne trudności sektora bankowego związane z rozprzestrzeniającą się recesją, czyli problemy z niespłacanymi kredytami, których odsetek wzrosnąć ma do poziomów wyższych niż w czasie Wielkiej Depresji.
Mayo zwrócił między innymi uwagę na bezprecedensowy wzrost wielkości, mierzonej wielkością aktywów, amerykańskich banków oraz wzrost koncentracji w sektorze. Aktywa trzech największych amerykańskich banków są szesnastokrotnie większe niż dwie dekady temu. Zwiększyła się także koncentracja w sektorze. W 1988 roku pięć największych banków miało aktywa równe 18% aktywów całego sektora, w 2008 roku aktywa ‘wielkiej piątki’ stanowiły już 64% aktywów całego sektora bankowego. Czytelnicy sami mogą dokonać stosownych porównań analizując dwa poniższe wykresy.
Problem optymalnej wielkości instytucji finansowych jest niezwykle istotny. Okazuje się bowiem, że inteligentnie uregulowane rozdrobnienie sektora bankowego mogłoby okazać się niezwykle efektywnym mechanizmem kreującym stabilność w systemie finansowym. Najważniejsze w takim mechanizmie byłoby takie ograniczenie wielkości instytucji finansowych, które nie pozwalałoby bankierom na omijanie limitów wielkości poprzez ukryte lewarowanie. Ograniczenie wielkości musiałoby więc obejmować wielkość aktywów oraz uwzględniać aktywa pozabilansowe i nominalną wielkość portfela derywatów. Jakie zalety posiadałby system bankowy złożony z dużej ilości małych banków? Steve Waldman z Interfluidity wskazał na cztery podstawowe korzyści:
- Przede wszystkim przywróciłby na rynek efektywne zarządzanie ryzykiem. Nie byłoby już instytucji zbyt dużych by upaść, a więc praktycznie nie kreujących ryzyka dla drugiej strony transakcji. W takim systemie AIG nie mogłaby zawrzeć tak wiele transakcji na rynku CDS ponieważ jej partnerzy musieliby uwzględniać ryzyko niewypłacalności AIG.
- Po drugie, w takim systemie istniałyby banki, których upadek dałoby się przeprowadzić w sposób kontrolowany. W 2008 roku okazało się, że można przeprowadzić upadłość dużych banków – potwierdzają to przykłady Bear Stearns, Washington Mutual czy Wachovia.
- Po trzecie, mniejsze, konkurujące ze sobą banki stanowiłyby mniejsze zagrożenie dla sterowania systemem politycznym. Ich siła lobbingowa byłaby dużo mniejsza. Powstanie bankierskiej oligarchii byłoby znacznie utrudnione.
- Po czwarte wreszcie, system złożony z niewielkich banków narażony byłby na mniejsze problemy związane z relacją agent-pryncypał. W małych bankach, dysponujących niewielkimi aktywami managerowie mieliby dużo słabsze impulsy do angażowania banku w ryzykowne przedsięwzięcia w celu wypracowania prowizji i bonusów. Kwestię tę wyjaśnił Steve Waldman: Earning an extra five basis points on $100B in assets amounts to $50M in extra income a year, a fraction of which can make a manager very wealthy in an eat-what-you-kill bank. Making that same five basis points on a $100M portfolio earns a small bank 50K, a fraction of which amounts to a nice bonus, but not a lifestyle change. For both managers, the downside if something goes wrong is the same: they lose their jobs.
Na dobrą sprawę, trudno sobie wyobrazić, negatywne skutki istnienia systemu rozdrobnionych niewielkich banków dla całej gospodarki. Taki system nie musi być nawet droższy dla przeciętnego konsumenta. Zresztą, niektórzy komentatorzy sugerują, że droższe usługi bankowe to odpowiednia cena za większą stabilność systemu.
Podobne zagadnienia omówiłem w tekstach:

