Za sprawą Pani Alicji Wiaderek i BRE Corporate Finance SA zainteresowałem się rynkiem sztuki. Cena akcji spółki Wealth Bay, której Pani Wiaderek jest głównym akcjonariuszem, a której autoryzowanym doradcą przy debiucie był  BRE Corporate Finance, notuje kolejne rekordy na rynku NewConnect – pomyślałem więc, że być może rynek sztuki jest interesującą alternatywą dla rynku akcyjnego.

Dlatego jeszcze raz zajrzałem do dokumentu informacyjnego by dowiedzieć co profesjonaliści z BRE przekazali potencjalnym inwestorom na temat rynku sztuki. Niech przemówi mądrość świetnie opłacanych fachowców z BRE Corporate Finance: Z uwagi na swoją specyfikę, rynek dzieł sztuki, charakteryzujący się wysokim stopniem złożoności (różnorodność oferty, wysokie dysproporcje cenowe, zmienność trendów), dostępny jest tylko dla wąskiego grona osób dysponujących fachową wiedzą i rozeznaniem rynkowym. Równolegle rynek ten jest atrakcyjny dla potencjalnych inwestorów z uwagi na niski stopień uzależnienia od cyklu koniunkturalnego i związane z tym bezpieczeństwo i stabilność inwestowania.

Ach jak wspaniale! Rynek sztuki pozbawiony jest korelacji z cyklem koniunkturalnym, a inwestycja na rynku sztuki odznacza się bezpieczeństwem i stabilnością. Nic tylko inwestować?

Ale chwileczkę, zobaczmy co o rynku sztuki napisał dziś Financial Times: Art prices plunged during the first quarter of the year as cash-strapped collectors looked to unload works by postwar masters that had earlier boomed in price along with the stock market.

The Mei Moses index, set for release on Tuesday, shows art prices fell 35 per cent in the first quarter, having held up during earlier months of the financial crisis.

Ceny dzieł sztuki załamały się w okresie pierwszego kwartału 2009 roku gdy potrzebujący gotówki kolekcjonerzy postanowili pozbyć się prac powojennych twórców, których dzieła przeżyły hossę cenową razem z rynkiem akcyjnym.

Indeks Mei Moses, który dziś opublikowano wskazuje, że ceny spadły o 35% w pierwszym kwartale po tym jak utrzymały poprzednie poziomy w pierwszych miesiącach kryzysu finansowego.

I to by było wszystko w temacie rynku sztuki jako odpornego na cykle koniunkturalne, bezpiecznego i stabilnego miejsca na inwestycje. Z artykułu w Financial Times wynika, że za spadek cen odpowiadają w dużym stopniu inwestorzy, którzy stracili dużo pieniędzy na rynkach kapitałowych, w tym ofiary piramidy finansowej Madoffa, i w poszukiwaniu płynności wyprzedają dzieła sztuki.

Być może 2009 rok będzie najgorszym w historii dla rynku sztuki. Do tej pory największy spadek cen zanotowano w 1991 roku (koniec japońskiego snu o wiecznej hossie), gdy ceny dzieł sztuki zanurkowały o 41%. Stabilnie i bezpiecznie.

Twórca indeksu w wypowiedzi dla FT podkreślił, że rynek sztuki ma skłonność do śledzenia stanu gospodarki, czyni to jednak z pewnych opóźnieniem czasowym.

Podziel się z innymi:
  • Google Bookmarks
  • Print
  • email
  • Wykop
  • MySpace
  • Twitter
  • Technorati
  • Facebook
  • PDF

Podobne zagadnienia omówiłem w tekstach:

  1. Cytat dnia: 05.04.2009
  2. Krótki tekst o rekomendacjach analitycznych