W okresie ostatnich kilku dni zachodnie media finansowe poświęciły dużo uwagi rynkom wschodzącym. Zwrócono uwagę na bardzo dobre zachowanie rynków akcyjnych w BRIC i innych rynkach wschodzących (EM), a także na umocnienie się walut z tych państw względem dolara.
Myślę, że poniższy wykres z Wall Street Journal pomoże przedstawić ostatnie wzrosty na warszawskiej giełdzie w szerszym kontekście.
Naturalnie tak duże wzrosty na EM pobudziły komentatorów do nieśmiałego przypominania o teorii decouplingu. Warto więc, za Bespoke, zwrócić uwagę, że choć rynki wschodzące mają za sobą nawet 50% odbicia od lokalnych dołków, to skala wcześniejszych spadków sprawia, że do powrotu do szczytów z 2007 roku potrzebny byłby trzycyfrowy, w procentach, wzrost. Na przykład Shanghai Composite potrzebuje 142% wzrostu by wyrównać rekord notowań zanotowany dwa lata temu. S&P 500 wystarczy 84% wzrost by osiągnąć poziom ostatniego szczytu.
Podobne zagadnienia omówiłem w tekstach:
