The Telegraph opublikował artykuł o zwiększonych zakupach metali przez chińskie Państwowe Biuro Rezerw. Tekst sugeruje, że chińskie zakupy mają charakter strategiczny i kapitałowy – to znaczy, że Chiny traktują zakupy metali przemysłowych jako inwestycje, jako sposób na dywersyfikacje rezerw walutowych i zmniejszenie ekspozycji na amerykańskiego dolara i amerykańskie papiery dłużne.
Informacja ta jest ważna z kilku powodów. Po pierwsze, wyjaśnia zachowanie rynku towarowego w ostatnich miesiącach. Na przykład cena miedzi wzrosła o około 50% w tym roku, choć zapotrzebowanie na ten metal ma globalnie spaść o 15%-20% w tym roku. Chińskie zakupy wyjaśniałyby ten paradoks. Chiny, oprócz miedzi, kupować mają także aluminium, cynk, nikiel i rzadkie metale takie jak tytan czy rod.
Niezwykle łatwo jest jednak przecenić znaczenie zmiany polityki Chin dla rynku finansowego. The Telegraph cytuje Nobu Su, szefa tajwańskiego grupy TMT, która zajmuje się przewozem surowców do Chin: China has woken up. The West is a black hole with all this money being printed. The Chinese are buying raw materials because it is a much better way to use their $1.9 trillion of reserves.
Chiny obudziły się. Zachód jest czarną dziurą wskutek całego tego drukowania pieniędzy. Chińczycy kupują surowce ponieważ jest to dużo lepszym sposobem na zagospodarowanie 1.9 bln dolarów rezerw walutowych.
Warto więc policzyć jedną rzecz. W marcu chiński import miedzi osiągnął 375 000 ton. Tona miedzi kosztuje około 5 000 dolarów. Wartość całego importu miedzi wyniosła więc 1.875 mld dolarów. Oczywiście zaledwie część z tej sumy jest importem strategicznym, zdecydowana większość importowana jest na potrzeby przemysłowe. Miedź też jest najważniejszym metalem przemysłowym, import innych metali ma zapewne dużo niższą wartość. Dlatego można założyć, że chińskie inwestycje w metale przemysłowe mogą wynieść co najwyżej kilka mld dolarów miesięcznie.
Całość chińskich rezerw walutowych wynosi około 1.95 bln dolarów. Około 2/3 z nich zainwestowane jest w aktywa denominowane w dolarach. Brad Setser podaje, że w pierwszym kwartale 2009 roku chińskie rezerwy wzrosły o około 40-45 mld dolarów – jeśli nie liczyć zmian w wycenie już obecnych w rezerwach aktywów (w tym przypadku wzrosły o około 8 mld, ale stało się tak wskutek zmian kursów walut). Wszystko wskazuje na to, że chińskie rezerwy dalej będą się powiększać – choć w dużo wolniejszym tempie. Co z tego wynika?
Chińskie strategiczne zakupy na rynku metali mogą mieć duży wpływ na rynek surowcowy, ale najprawdopodobniej będą mieć ograniczony wpływ na rynek finansowy. Po prostu, rynek towarów jest zbyt mały by Chiny mogły na nim inwestować swoje rezerwy walutowe w sposób, który zachwiałby równowagę, na przykład na rynku obligacji. W końcu, tylko w styczniu 2009 roku Chiny zainwestowały 20 mld dolarów w amerykańskie aktywa. Odpowiada to około 4 mln ton miedzi.
Rynek towarów jest relatywnie bardzo mały w stosunku do rynku akcyjnego czy rynku papierów dłużnych. To dlatego załamanie na rynku surowców praktycznie nie odbiło się na wynikach funduszy emerytalnych i funduszy inwestycyjnych (z wyjątkiem tych poświęconych rynkowi towarowemu).
Related posts:







