Z istniejącym w Polsce systemem emerytalnym mam jeden podstawowy problem. Sprowadza się on do stwierdzenia: istnieją przesłanki, że państwo zmusza obywateli by oddawali swoje pieniądze prywatnym instytucjom finansowym nie otrzymując w zamian żadnej wartościowej usługi. Problem ten zbudowany jest na dwóch fundamentach. Po pierwsze, uczestnictwo w systemie OFE jest obowiązkowe. Po drugie, OFE jako podmioty gospodarcze najprawdopodobniej nie tworzą żadnej wartości dodanej dla emerytów. W pewnym sensie, są pasożytami.

Wyobraźmy sobie kogoś, kto chce zbudować dom. Zgromadził na swojej posesji materiały budowlane. Ułożył je w sześcian w jednym miejscu. Zatrudnił też ekipę budowlaną. Problem polega na tym, że ekipa budowlana nie zbudowała domu. Przeniosła zmagazynowane materiały budowlane w inne miejsce i ułożyła je w stożek. Przy okazji zniszczyła trochę cegieł. Domaga się też zapłaty w wysokości 7% wartości materiałów budowlanych.

Ekipa budowlana bez wątpienia wykonała jakąś pracę. Problem polega na tym, że nie przedstawia ona żadnej wartości dla zleceniodawcy. Zleceniodawca byłby kompletnym naiwniakiem gdyby zgodził się zapłacić za coś co nie przedstawia dla niego żadnej wartości.

W gruncie rzeczy, niezwykle łatwo można sprawdzić czy OFE wykonują jakąś pracę, która ma wartość dla emerytów. Wystarczy porównać wyniki OFE z wynikami rynku – czymkolwiek on by nie był. Na przykład można sprawdzić wyniki losowych strategii inwestycyjnych opartych o limity dywersyfikacji OFE i porównać średnią tych wyników ze stopami zwrotu OFE. Można także zważyć tak otrzymane stopy zwrotu ekspozycją na ryzyko.

Można także wykorzystać dużo prostsze symulacje: na przykład porównać wyniki OFE z wynikami funduszy zrównoważonych, funduszy rynku pieniężnego czy funduszy obligacji. Wyniki takiej prostej symulacji przedstawił jakiś czas temu Grzegorz Zalewski na swoim blogu.

Nietrudno zgadnąć, że żadna poważna instytucja badawcza nie podejmie się przeprowadzenia takiej analizy w oparciu o rynek funduszy emerytalnych w Polsce. OFE są źródłem cennych zleceń dla firm doradczych, audytorskich i marketingowych. Jednak bez przeprowadzenia rzetelnych studiów sprawdzających czy OFE tworzą jakąś wartość dodaną dla emerytów nie można podać żadnych racjonalnych powodów na rzecz istnienia OFE. To OFE zarządzają pieniędzmi emerytów i to na nich spoczywa obowiązek przedstawienia dowodów na to, że są pożyteczne.

By uzmysłowić czytelnikom powagę problemu polecam ich uwadze wyniki raportu S&P o jakości usług zarządzania pieniędzmi wśród managerów funduszy inwestycyjnych na rynku amerykańskim. S&P porównał wyniki poszczególnych indeksów giełdowych i stopy zwrotu funduszy inwestycyjnych (aktywnie zarządzających aktywami) opartych o te indeksy. Okazało się, że w latach 2004-2008 roku indeks S&P 500 pobił 71.9% aktywnie zarządzanych funduszy dużych spółek, indeks S&P MidCap 400 pobił 75.9% aktywnie zarządzanych funduszy średnich spółek, a S&P SmallCap 600 pobił 85.5% aktywnie zarządzanych funduszy małych spółek.

Powyższe wyniki są podobne do tych z poprzedniego pięcioletniego okresu 1999-2003. Oznacza to, że ¾ funduszy inwestycyjnych nie jest w stanie wypracować stopy zwrotu większej od stopy zwrotu rynku, na którym inwestują. Innymi słowy: ¾ funduszy inwestycyjnych nie przedstawia żadnej wartości dla inwestorów (a raczej przedstawia ujemną wartość). Managerowie tych funduszy otrzymują zapłatę choć nie wykonują żadnej wartościowej usługi.

Sytuacja polskich emerytów jest dużo gorsza. Wśród funduszy inwestycyjnych znajdują się takie (od 30% do 15%), które są w stanie wypracować wartość dla inwestorów. Sposób w jaki zorganizowany jest rynek OFE w Polsce wyklucza możliwość szukania przez rozsądnego emeryta funduszu, który ‘pobije’ rynek. OFE nie mają żadnych ekonomicznych impulsów by starać się pobić rynek. Wręcz przeciwnie. Managerowie mają silne impulsy by unikać jakiegokolwiek dodatkowego ryzyka i w 100% skoncentrować się na tym by wypracować wynik nie odbiegający od wyników innych OFE.

Naturalnie, w przeciwieństwie do inwestorów zaangażowanych w fundusze inwestycyjne, Polacy są zmuszani przez bezwzględny aparat państwowy do korzystania z usług OFE. Czy ta sytuacja ma jakieś rozwiązanie?

Rząd albo powinien uruchomić zarządzany przez ZUS ‘ślepy’ fundusz emerytalny, biernie oddający zachowanie rynku kapitałowego, ale pozbawiony opłaty składkowej i pobierający minimalną opłatę za zarządzanie, albo powinien pozwolić Polakom na indywidualne inwestowanie na osobistych kontach emerytalnych. W celu realizacji polityki społecznej mógłby zostać zachowany obowiązek inwestowania na indywidualnych kontach emerytalnych, mogłyby także istnieć limity dywersyfikacji kontrolowane elektronicznie.

Jeśli jednak niezależna analiza wykaże, że OFE nie oferują żadnych wartościowych usług dla emerytów, a ich działalność polega na przekładaniu pieniędzy emerytów z jednego miejsca na drugie – to dalsze zmuszanie emerytów do płacenia 7% składki, 3.5% prowizji za wyplate i 0.5% opłaty za zarządzanie  przejdzie do historii jako największy mechanizm ściągania haraczu.

Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • email
  • PDF
  • RSS
  • Wykop

Related posts:

  1. Otwarte Fundusze Emerytalne – kolonializm XXI wieku?
  2. Fundusze hedge w 2008 roku
  3. Fundusze hedge przeżywają trudne chwile
  4. Mój pomysł na limity inwestycyjne dla OFE
  5. System emerytalny i wyniki OFE