Nie ulega wątpliwości, że jedną z przyczyn bezprecedensowego spowolnienia gospodarczego na świecie (według IMF najgorszego po II wojnie światowej zarówno pod względem skali spowolnienia jak i liczby dotkniętych państw) jest przebicie bańki amerykańskiej konsumpcji. Oczywiście, do przebicia tego bąbla prędzej czy później musiało dojść ponieważ w długim okresie czasu nikt nie może wydawać więcej niż zarabia (rządy nie lubią konkurencji na tym polu).

O znaczeniu napędzanej kredytem konsumpcji dla amerykańskiego wzrostu gospodarczego można przekonać się analizując wykres, który zaprezentował John Mauldin, a który przedstawia hipotetyczną wartość wzrostu PKB w USA po odjęciu mortgage equity withdrawals (MEW), czyli dodatkowych środków finansowych, które Amerykanie mieli do dyspozycji przez ostatnie kilkanaście lat dzięki pożyczaniu pod zastaw realnej wartości swoich domów, czyli traktowaniu domów jak osobistych bankomatów.

Za Thoughts from the Frontline Weekly Newsletter

Finansowana kredytem konsumpcja, a raczej finansujący tę konsumpcję dług, doprowadziły do tego, że w 2007 roku średnie zadłużenie gospodarstwa domowego przekraczało 140% jego dochodów do dyspozycji.  Gwałtowny wzrost zadłużenia Amerykanów doprowadził do tego, że w 2007 roku wykres zadłużenia znalazł się 27% powyżej długoterminowego trendu wzrostowego. Wskaźnik oszczędzania (stopa oszczędzania) przybrała wartości ujemne i osiągnęła -0.7% w 2005 roku.

Za McKinsey Global Institute

Naturalnie, skutkiem obecnego kryzysu finansowego jest rozpoczęcie procesu powrotu wcześniej wymienionych wskaźników do normalności. Amerykanie rozpoczęli proces delewarowania. Spłacają długi i zaczynają oszczędzać. Proces ten przyśpieszany jest przez ‘efekt utraty bogactwa’ czyli fakt, że majątek Amerykanów od połowy 2007 roku do końca 2008 roku zmniejszył się o około 13 bilionów dolarów. Jak wszyscy ludzie, Amerykanie wydają mniej gdy są biedniejsi.

Powyższe procesy są bardzo pozytywnymi zjawiskami z punktu widzenia długoterminowego wzrostu gospodarczego w USA. W IV kwartale 2008 wskaźnik oszczędności prywatnych w USA wzrósł do 3.2%. W tym samym okresie konsumpcja spadła o ponad 4% , a stopień zadłużania się (net new borrowing) po raz pierwszy po II wojnie światowej osiągnął wartość ujemną. Opisane pozytywne procesy mają jednak specyficzne krótkoterminowe konsekwencję.

McKinsey Global Institute

Ograniczają konsumpcję. Mniejsza konsumpcja to mniejszy popyt, a to oznacza, po pierwsze, mniejszą produkcję, po drugie, presję deflacyjną. Innymi słowy amerykański nowonarodzony ‘pęd’ do oszczędzania oznacza, że odbicie globalnej gospodarki będzie słabsze i nastąpi z pełnym opóźnieniem. Analiza McKinsey Global Institute pokazuje, że każdy procent więcej we wskaźniku oszczędzania w USA oznacza o 100 mld dolarów mniejszą konsumpcję. Ponieważ na początku 2009 stopa oszczędzania osiągnęła 5% w USA oznacza to ‘wyparowanie’ popytu na dobra o wartości 500 mld dolarów.

Tak więc, choć w długim terminie, oddłużanie i delewarowania amerykańskich konsumentów jest dobrą wiadomością, to w krótkim terminie przyniesie katastrofalne skutki uboczne, przede wszystkim dla producentów nie-podstawowych dóbr konsumpcyjnych. Spadek eksportu państw Azji Wschodniej o 30%-50% wskazuje jak dotkliwe mogą to być problemy.

Podziel się z innymi:
  • Google Bookmarks
  • Print
  • email
  • Wykop
  • MySpace
  • Twitter
  • Technorati
  • Facebook
  • PDF

Podobne zagadnienia omówiłem w tekstach:

  1. Czy płacisz wyższe podatki od 400 najbogatszych Amerykanów?
  2. Nierówność dochodowa, majątkowa, oszczędności i źródła dochodów
  3. Stracona dekada: dochody Amerykanów
  4. Najgorsza recesja od Wielkiej Depresji
  5. Spadek wartości aktywów a deflacja i recesja
  6. Co recesja oznacza dla Jana Kowalskiego?
  7. Dlaczego amerykańscy podatnicy muszą oszczędzać?