Wskutek działania propagandy sponsorowanej przez sektor finansowy miliony ludzi przekonanych jest, że osoby profesjonalnie zarządzające aktywami finansowymi stoją ponad prawami statystyki i są w stanie podejmować racjonalne decyzje inwestycyjne, które sprawiają, że zarządzane przez nich fundusze uzyskują lepsze wyniki niż inni gracze na rynku kapitałowym. Takie absurdalne założenie uznaje między innymi Pani Joanna Solska, której tekst o psychologii rynku giełdowego opublikowała Polityka. Na artykuł ten zwrócił uwagę Tomasz Symonowicz, który w swoim wpisie na blogu nie pozostawia złudzeń, że autorka tekstu nie ma zielonego pojęcia o rynkach kapitałowych.

Pozwolę sobie zacytować kilka zdań z tekstu Pani Solskiej: Kiedyś było to prostsze, a największą śmietankę spijali z parkietu inwestorzy instytucjonalni: fundusze inwestycyjne, emerytalne, banki, towarzystwa ubezpieczeniowe. One bowiem były w stanie zatrudnić i sowicie opłacić najlepszych analityków, czyli ekonomistów. Gdyby giełdowymi graczami były tylko wielkie instytucje finansowe, giełda byłaby przewidywalna – twierdzą psycholodzy. Powyższy fragment jest w pewnym sensie kwintesencją tekstu, który przeciwstawia profesjonalnych instytucjonalnych inwestorów (w domyśle – Otwarte Fundusze Emerytalne) rzeszy kierowanych owczym pędem głupawych inwestorów indywidualnych.

Dlatego Pani Solskiej oraz rzeszy piewców profesjonalnego podejścia do inwestowania chciałbym przypomnieć trzy komunikaty giełdowe: 29 czerwca 2007 – Commercial Union Powszechne Towarzystwo Emerytalne BPH CU WBK ma 5,6 proc. akcji i głosów na WZA LC Corp, piątkowego debiutanta na GPW – poinformował LC Corp w komunikacie. CU OFE ma obecnie 25.000.000 akcji i praw do akcji tej spółki.

2 lipca 2007- Z chwilą zamiany praw do akcji LC Corp na akcje udział ING Nationale-Nederlanden Polska Otwarty Fundusz Emerytalny w kapitale zakładowym LC Corp wyniesie 6,93 proc. – podała spółka w komunikacie. (…) OFE ING Nationale-Nederlanden Polska stał się posiadaczem 17.558.283 akcji spółki oraz 9.441.717 praw do akcji.

Latem 2007 roku, prywatny inwestor Leszek Czarnecki wprowadził na warszawską giełdę swoją spółkę deweloperską LC Corp. Była to jedna z największych ofert publicznych 2007 roku. Profesjonalni managerowie i analitycy podjęli decyzję by kupić miliony akcji LC Corp po 6.5 zł za sztukę. Na przykład Commercial Union Powszechne Towarzystwo Emerytalne zakupiło 25 mln akcji o wartości 162.5 mln złotych, a OFE ING Nationale-Nederlanden Polska 27 mln akcji o wartości 175.5 mln złotych.

Dziś akcje LC Corp. warte są 1.05 złotych. Oznacza to, że najlepsi analitycy, czyli ekonomiści (sic!), z Commercial Union i Nationale-Nederlanden jedną racjonalną i przemyślaną decyzją spowodowali stratę na inwestycji w wysokości, odpowiednio 136.25 mln złotych i 147.15 mln złotych. W niecałe dwa lata. Oznacza to niemal 84% straty.

Nie chciałbym zostać źle zrozumiany. Każdy może podjąć błędne decyzje. Nawet Warren Buffet ma na swoim koncie zupełnie nieudane inwestycje. W tym jednak przypadku mamy do czynienia z masowym kupowaniem groteskowo przewartościowanych akcji na samym szczycie deweloperskiego bąbla spekulacyjnego przez inwestorów instytucjonalnych, którzy zgodnie z teoryjką Pani Solskiej powinni w tym czasie oddawać akcje indywidualnym inwestorom.

Oczywiście, przykładów lekkomyślnego inwestowania pieniędzy emerytów przez Otwarte Fundusze Emerytalne jest mnóstwo. Wybrałem jeden, bardzo wyraźny, by pokazać, że zakładanie, że profesjonalne analizy dokonywane przez świetnie wykształconych profesjonalistów gwarantują podejmowanie przemyślanych decyzji inwestycyjnych jest pozbawione jakichkolwiek podstaw.

Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • email
  • PDF
  • RSS
  • Wykop

Related posts:

  1. W czym dobrzy są analitycy?
  2. Ekonomia na wesoło: cz I. Prostytutki, ryż, ekonomiści i śmiecie
  3. Opcja walutowe w Ameryce Południowej czyli śmierć teorii spiskowej
  4. Parada potencjalnych bankrutów. Cz I
  5. Gangsterskie numery na warszawskiej giełdzie