Nie ukrywam, że zawsze podchodziłem z pewną rezerwą do energii wiatrowej – jako jednym ze sposobów na przeciwdziałanie potencjalnemu kryzysowi energetycznemu lub poprawienie efektywności energetycznej gospodarki. Energia wiatrowa posiada niewątpliwe zalety. Przede wszystkim po przeanalizowaniu wszystkich ekologicznych i ekonomicznych konsekwencji jej rozpowszechnienia wydaje się zdecydowanie bardziej czysta i tania niż ogromnie przereklamowane biopaliwa.

Wydawało mi się jednak, że energetyka wiatrowa nie ma wystarczającego potencjału by stać się realną alternatywą dla elektrowni na ropę naftową, gaz ziemny i węgiel. Naturalnie, problemem nie jest brak wiatru – raczej zacofanie technologiczne, które nie pozwala na pełne wykorzystanie energii wiatru. Zupełnie podobny problem jest zresztą z wykorzystaniem energii słonecznej. Dlatego bardzo duże wrażenie zrobił na mnie wykres opublikowany na stronie The Oil Drum i porównujący pierwsze 16 lat rozwoju energetyki wiatrowej (1991 – 2006) i energetyki atomowej (1961-1976). Nikt w tej chwili nie neguje faktu, że energia nuklearna jest realną alternatywą dla węgla, ropy i gazu – warto więc zwrócić uwagę, że trend rozwoju tych dwóch sektorów energetyki cechuję się bardzo podobną dynamiką.

Za The Oil Drum
Za The Oil Drum

Być może więc energetyka wiatrowa będzie zbyt małym sektorem by być traktowana poważnie tylko do momentu, w którym stanie się wystarczająco duża by zająć istotne miejsce w bilansie energetycznym. Być może proces ten ma już miejsce w Unii Europejskiej, gdzie w okresie ostatnich 8 lat aż 40% nowych mocy energetycznych pochodziło z elektrowni wiatrowych.

Warto także zwrócić uwagę, że energetyka wiatrowa świetnie wkomponowuje się w ideę inteligentnej sieci energetycznej (smart grid). Produkcja energii wiatrowej może mieć miejsce blisko miejsca jej konsumpcji, a elektrownie wiatrowe charakteryzują się dużą elastycznością produkcji. Co więcej, energia wiatrowa ma praktycznie zerowe koszty krańcowe (gdy elektrownia została już wybudowana nie trzeba ponosić żadnych dodatkowych kosztów by produkować energię, na przykład kupować węgla).

Być może więc energetyka wiatrowa wraz z elektrycznymi samochodami i nową generacją elektrowni atomowych (a może także z energią słoneczną po potencjalnym przełomie technologicznym) zadecyduje o odejściu gospodarki od węgla, ropy naftowej i gazu ziemnego. Spowodowałoby to nie tylko rewolucyjne zmiany geopolityczne, ale mogłoby stać się impulsem do realnego wzrostu gospodarczego opartego o wzrost produktywności wynikający z poprawy efektywności energetycznej.

Osobom zainteresowanym tym drugim projektem (elektrycznych samochodów) polecam poniższą prezentację, jaką na konferencji TED wygłosił Shai Agassi.

Podziel się z innymi:
  • Google Bookmarks
  • Print
  • email
  • Wykop
  • MySpace
  • Twitter
  • Technorati
  • Facebook
  • PDF

Podobne zagadnienia omówiłem w tekstach:

  1. Zwrot energii na zainwestowanej energii
  2. Wiatr historii na WGPW