ale to przez świńską grypę spadają dziś giełdowe indeksy. Nie tylko przez świńską grypę o czym przekonać się mogli wszyscy czytelnicy serwisu ekonomicznego PAP: Na giełdach w Europie i na świecie spadki z powodu świńskiej grypy i Summersa. Co groźniejsze zdają się pytać inwestorzy: pandemia świńskiej grypy czy główny doradca ekonomiczny prezydenta Obamy?
Chciałbym jednak poważnie podejść do zagadnienia świńskiej grypy i przedstawić możliwe kanały jakimi rozprzestrzenianie się choroby może determinować zachowanie rynku kapitałowego. Przede wszystkim, należy zauważyć, że jeśli dojdzie do pandemii świńskiej grypy, liczb zachorowań będzie liczona w setkach tysięcy a liczba zgonów w dziesiątkach tysięcy to wpływ tego wydarzenie na rynek giełdowy i globalną gospodarkę będzie ogromny lecz trudny do oszacowania. Zainteresowani czytelnicy mogą poszukać w sieci opracowań dotyczących potencjalnych konsekwencji pandemii ptasiej grypy i SARS sprzed kilku lat.
Nawet jeśli jednak rozprzestrzenianie się wirusa świńskiej grypy pozostanie pod kontrolą to wpływ choroby na zachowanie różnych aktywów finansowych może być znaczący, w pewnym sensie już takim się stał. Wydaje się na przykład, że przecena jaka dotknęła linie lotnicze, i w mniejszym stopniu firmy turystyczne, jest logicznie uzasadniona. Rozwój epidemii świńskiej grypy z jednej strony ograniczy lotniczy ruch pasażerski a z drugiej strony spowoduje wprowadzenie przez linie lotnicze kosztownych mechanizmów kontroli i bezpieczeństwa. FT Alphaville podaje, że Lufthansa spada o 14% a British Airways o 7%. Wcześniej, w czasie handlu w Azji, akcji linii lotniczych spadły od kilku do kilkunastu procent.
Spadki dotykają także producentów wieprzowiny oraz wytwórców paszy dla zwierząt. To z kolei powoduje duże zniżki na rynku towarów rolniczych, głównie zbóż. Cytuję za FT Alphaville: Unsurprisingly, he notes, commodity prices have been affected. Grain markets were plunging ‘as Gartman wrote’, while soybeans traded limit down and wheat and corn followed suit. Hog and cattle futures traded electronically on the CME’s Globex platform, meanwhile, were also trading lower. Jest to o tyle zastanawiające, że w tej chwili nic nie wskazuje na to, że jedzenie wieprzowiny wiąże się z jakimkolwiek ryzykiem. Nie ma także podstaw do antycypowania masowych akcji likwidacyjnych trzody chlewnej (to rzeczywiście mogłoby obniżyć popyt na pasze dla zwierząt). Wydaje się więc, że rynki antycypują irracjonalne, ale zrozumiałe, zachowanie konsumentów, którzy na wszelki wypadek zrezygnują z wieprzowiny na rzecz drobiu i wołowiny. Podobne zmiany we wzorach konsumpcji mięsa zachodziły przecież w przypadku paniki związanej z ptasią grypą czy pryszczycą.
Zrozumiałe natomiast wydaje się zachowanie meksykańskiej waluty. Peso osłabiło się do dolara około 4% dzisiaj. Wybuch epidemii świńskiej grypy rzeczywiście może pogorszyć sytuację gospodarczą Meksyku a już przedsięwzięte środki ostrożności mogą obniżyć produktywność meksykańskiej gospodarki. W 20 milionowym Mexico City ogłoszono stan alarmowy, zamknięte są szkoły i uniwersytety, odwołano publiczne imprezy, praktycznie zamarł sektor gastronomiczny, zapewne liczba absencji w zakładach pracy jest wyjątkowo wysoka.
Czy są więc firmy, które mogą zyskać na epidemii świńskiej grypy? Inwestorzy nie mają co do tego wątpliwości. Na przykład akcje firmy Biota Holdings, twórcy leku przeciw grypie o nazwie Relenza wzrosły na sesji giełdowej w Australii o 70%. Rosną także akcje innych korporacji farmaceutycznych, w tym szwajcarskiego producenta Tamiflu: Roche Holding.
Uznaniem inwestorów cieszą się także walory producentów sprzętu ochronnego: masek i kauczukowych rękawiczek. Akcje malezyjskiej firmy Top Glove, największego producenta rękawiczek ochronnych na świecie, wzrosły o 8% w czasie handlu na giełdach w Azji.
Okazuje się więc, że nawet w najbardziej negatywnych okolicznościach znajdą się firmy zdolne do osiągnięcia korzyści ekonomicznych z niekorzystnego dla szerokiego rynku rozwoju wypadków.
Related posts:







