Interesujące wyliczenia dotyczące potencjalnych kosztów pandemii świńskiej grypy znalazły się w serwisie CNN. Pandemia o zasięgu i sile grypy hiszpanki kosztowałaby globalną gospodarkę 3.1 bln dolarów (czyli mniej więcej tyle ile wojna w Iraku kosztowała USA) oraz zmniejszyłaby globalne PKB o 4.8% – tak wynika z raportu Banku Światowego z 2008 roku. Biorąc pod uwagę, że w 2008 roku globalna gospodarka po raz pierwszy od drugiej wojny światowej skurczy się (IMF szacuje spadek PKB na 1.3%) byłaby to fatalna informacja gospodarcza. Inny problem polega na tym, że pandemia o skali grypy hiszpanki (1/3 ludzkości zachorowała, około 1/10 chorych zmarła) spowoduje tak gigantyczne straty społeczne, że nikt nie będzie się przejmować spadkiem PKB.

Pandemia o skali grypy azjatyckiej z 1957 roku spowoduje utratę 2% globalnego PKB według tego samego raportu Banku Światowego. Pandemia o skali grypy z Hong Kongu z 1968 roku spowodować ma utratę 1% światowego PKB.

Gospodarcze straty związane z pandemią związane będą z czterema kluczowymi zjawiskami:

  • podwyższoną śmiertelnością – nieładnie o tym przypominać, ale każde życie ma pewną wartość ekonomiczną;
  • dezorganizacją życia gospodarczego, na przykład wskutek wielokrotnie zwiększonej liczby absencji w zakładach pracy;
  • kosztami leczenia i profilaktyki;
  • zmianami we wzorach zachowania społeczeństwa implikującymi zmiany we wzorach konsumpcji nieuchronnie prowadzącymi do jej obniżenia (na przykład w ramach postawy obronnej ludzie przestaną odwiedzać kina, restauracje, centra handlowe, przestaną podróżować i wyjeżdżać na wakacje, etc.).

Pewną wskazówką w obliczaniu gospodarczych skutków świńskiej grypy może być epidemia SARS w południowych Chinach i Hong Kongu. CNN podaje, że według badaczy z Uniwersytetu w Hong Kongu SARS kosztował gospodarkę tego państwa około 40 mld dolarów. The Economist informuje, że SARS spowodował utratę około 2.8% PKB Hong Kongu. SARS, który jest odpowiedzialny za około 800 przypadków śmiertelnych w latach 2002-2003 spowodował zmniejszenie ruchu lotniczego i turystycznego w dotkniętych regionach o 60% do 80% . Spowodowany przez SARS spadek konsumpcji w Hong Kongu wyniósł około 15%.

Z pewnością więc gospodarka Meksyku odczuje epidemię świńskiej grypy boleśnie, a epidemia tej choroby ‘zabierze’ kilka procent z meksykańskiego PKB w tym roku. W przypadku gospodarki światowej wszystko zależy od siły i rozprzestrzenienia pandemii. Komisarz UE ds. monetarnych powiedział: Pojawienie się świńskiej grypy nie pomoże ‘delikatnej’ globalnej gospodarce.

Wydaje się, że w tej chwili przed najtrudniejszym dylematem stoją rządy państw zagrożonych epidemią. Dylemat ten polega na tym, że najbardziej efektywne z medycznego punktu widzenia działania niosą ze sobą brutalne konsekwencje gospodarcze. Zachodzi więc obawa, że w źle pojętej trosce o stan gospodarki rządy mogą ignorować skalę zagrożenia. Na blogu Marginal Revolution zacytowano istotne zdanie z badań nad epidemią grypy hiszpanki: Cities that instituted quarantine, school closings, bans on public gatherings and other such procedures early in the epidemic had peak death rates 30 percent to 50 percent lower than those that did not.

Miasta, które wprowadziły kwarantannę, zamknęły szkoły, zakazały publicznych zgromadzeń i implementowały podobne ograniczenia we wczesnej fazie epidemii zanotowały szczytową śmiertelność  z powodu choroby o 30% do 50% niższą od miast, które nie wprowadziły wczesnych działań ochronnych.

Najprawdopodobniej więc, negatywne konsekwencje wyolbrzymiania problemu przez masowe media są niczym w porównaniu ze skutkami ignorowania zagrożenia przez władze publiczne.

Podziel się z innymi:
  • Google Bookmarks
  • Print
  • email
  • Wykop
  • MySpace
  • Twitter
  • Technorati
  • Facebook
  • PDF

Podobne zagadnienia omówiłem w tekstach:

  1. Wszyscy już zapomnieli o świńskiej grypie?
  2. Wszystkie influenzy są równe…
  3. Ekonomia oszukiwania na przykładzie korupcji w ZUS
  4. Globalna recesja staje się faktem
  5. PRL – stracone półwiecze