Profesor Leszek Balcerowicz udzielił Gazecie Wyborczej wywiadu. Pochwalił rząd za próbę utrzymywania niskiego deficytu budżetowego (rozumiem, że o pomyśle otwarcia postępowania Komisji Europejskiej w sprawie nadmiernego deficytu nie słyszał) oraz zganił rząd za opóźnienia w prywatyzacji. Zgodnie z artykułem Pulsu Biznesu profesor Balcerowicz miał powiedzieć: Poprzedni rząd prowadził spójną politykę antyprywatyzacyjną: zapowiadał, że nie będzie prywatyzował i tak czynił. Obecny zapowiada prywatyzację, ale robi niewiele. Bessa giełdowa nie jest usprawiedliwieniem.
Ustalmy dwa fundamentalne fakty. Po pierwsze, bessa obniża wyceny aktywów finansowych. Aktywa, na przykład przedsiębiorstwo, które przed bessą warte były X, w czasie bessy warte są 30%-50% X. Jeśli sytuacja fundamentalna się nie zmieni to te same aktywa po bessie ponownie warte będą X, a z reguły więcej niż X. Po drugie, prywatyzacja to sprzedawanie należących do państwa aktywów finansowych, w postaci przedsiębiorstw. Na podstawie tych dwóch założeń powstaje niezwykle logiczny wniosek: jeśli coś usprawiedliwia brak prywatyzacji, która jest bardzo pożytecznym procesem, to właśnie niska wycena aktywów finansowych. Typowa dla bessy. Stąd, jeśli coś usprawiedliwia brak prywatyzacji to właśnie bessa!
Doskonale o tym wiedzą prywatni przedsiębiorcy i zarządzający funduszami typu Private Equity, którzy w czasie bessy niemal zupełnie rezygnują z upubliczniania należących do siebie firm. To, że w czasie bessy nie ma IPO nie wynika z braku ludzi chętnych do sprzedania swoich firm na giełdzie, wynika z faktu, że brak jest ludzi skłonnych zaakceptować tak niskie wyceny swoich przedsiębiorstw. W czasie bessy, swoje przedsiębiorstwa sprzedają ci, którzy muszą to zrobić (z powodu długów czy innych problemów finansowych). Pozostali właściciele czekają na poprawę koniunktury by sprzedać swoje firmy. Jeśli więc rząd może poczekać z prywatyzacją przedsiębiorstw na lepszą koniunkturę to powinien to zrobić w interesie Skarbu Państwa, a więc wszystkich obywateli.
Jeśli czytelnicy chcieliby się przekonać ile Skarb Państwa może stracić na prywatyzowaniu firm w czasie głębokiej bessy to mogą sprawdzić wyceny przedsiębiorstw wprowadzonych przez SP na giełdę w ostatnich latach. Na przykład, akcje Ruchu (spółki bardzo defensywnej, a więc teoretycznie odpornej na bessę) sprzedawano po około 18 złotych. Na szczycie hossy Kompania Węglowa, sprzedała część swojego pakietu akcji Ruchu po około 30 złotych. Dziś akcje Ruchu kosztują trochę ponad 7 złotych. Podobny mechanizm można zauważyć w przypadku akcji Azotów Tarnów i Enei (bardzo defensywna firma) – wprowadzonych na giełdę w 2008 roku.
Jeszcze jedna uwaga: największym paradoksem jest chyba fakt, że przy spowolnieniu całego procesu prywatyzacji, rząd najmocniej pracuje nad prywatyzacją spółki, której wycena najbardziej ucierpiała wskutek bessy: Warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych.
Related posts:







