Zainspirowany jednym z wpisów w anglojęzycznej blogosferze postanowiłem sprawdzić skuteczność prostej strategii inwestycyjnej na polskim rynku. Strategie opiera się na założeniu, że w pewnych okresach rynek spisuje się lepiej niż w innych okresach. Badania takich statystycznych prawidłowości dotyczą sezonów, miesięcy, tygodni (w USA działa na przykład efekt tygodnia wygasania opcji), dni, a nawet godzin (pisałem o tym niedawno).
Największym niebezpieczeństwem związanym z tego typu strategiami jest to, że większość z nich w pewnym momencie przestaje działać. Statystyczna prawidłowość funkcjonująca przez dekadę nagle może się skończyć. W tym miejscu warto byłoby postawić pytanie, którego nie mogę sobie przypomnieć z literatury, a które dotyczy tego kiedy powinniśmy uznać, że strategia przestała działać? Po wyzerowaniu rachunku? To chyba za późno. Po pobiciu największego obsunięcia kapitału z testów historycznych?
Strategię testowałem na kontraktach terminowych na WIG20. Na wiodącej serii. Ten sposób pozwala na łatwe obliczenie kosztów transakcyjnych. Testowałem strategię od początku 2000 roku do początku maja 2009 roku. Na wykresie poniżej przedstawiłem wyniki strategii FD w porównaniu z wynikami strategii buy & hold oraz strategii przeciwnej do FD (indeksowałem wszystko do 1000). Wyniki (uwaga: nie obejmują kosztów transakcyjnych!), moim zdaniem są zachęcające:
1141 punktów w 9 lat i 4 miesiące nie brzmi hurraoptymistycznie ale nawet zakładając, że zaczynaliśmy od tysiąca punktów (czyli 10 000 złotych, jeden punkt na FW20 to 10 zł – to spory kapitał na grę jednym kontraktem dla tej strategii) daje to zwrot na kapitale w wysokości 8.44% rocznie. Uwzględniając koszty transakcyjne otrzymamy zwrot na kapitale w wysokości 7.2%. Cóż, wynik nie powala na kolana, przynajmniej do momentu, w którym dowiemy się, że przebywaliśmy na rynku zaledwie przez 5% czasu testowania strategii. Pozostałe 95% byliśmy poza rynkiem.
Proszę zwrócić uwagę, że strategie przeciwna zeruje rachunek. Obsunięcia kapitału nie są duże. Strategia nie załamała się w czasie bessy choć zaczęła osiągać gorsze wyniki.
Strategia wykorzystuje bowiem pewną szczególną właściwość handlu w czasie pierwszego dnia każdego miesiąca. W sesje te rynek zachowuje się lepiej niż w pozostałe dni. Właściwość ta nie jest typowa dla rynku polskiego. Działa także na S&P 500.
Nie kopałem w danych. Testowałem pierwsze operacyjne rozwinięcie strategii, które przyszło mi do głowy. Kupowałem na zamknięcie ostatniej sesji w miesiącu i sprzedawałem na zamknięcie pierwszej sesji w następnym miesiącu. Robiłem to Excelu i stwierdziłem, że albo muszę wziąć zaawansowany kurs tego programu albo znaleźć lepszy sposób na testowanie prostych kwantytatywnych strategii inwestycyjnych. Lepszy od Excela i MetaStocka. Jakieś sugestie?
Related posts:









