Po długim weekendzie, rynki akcyjne w USA z zapałem wzięły się do wzrostów. Powodem tego zachowania jest dużo lepszy od oczekiwań odczyt nastrojów konsumenckich. Wygląda na to, że przynajmniej przeciętni Amerykanie uwierzyli w ‘zielone gałązki’ – czyli przekonanie, że amerykańska gospodarka rozpoczyna już odrodzenie.

Dlatego, trochę wbrew nastrojom rynkowym chciałbym przedstawić trzy interesujące informacje dotyczące sektora finansowego w USA. W poprzedni czwartek zanotowano w USA, największe w 2009 roku bankructwo banku (mierzone wielkością aktywów bankruta). FDIC przejął BankUnited z Florydy i od razu podpisał umowę sprzedaży banku z konsorcjum w skład, którego weszły Carlyle, Blackstone and WL Ross. Aktywa BankUnited wynosiły około 12.8 mld dolarów, był więc to bank o wielkości porównywalnej z polskim Getin Bankiem.

Było to 36 bankructwo banku w 2009 roku. Dla porównania: w 2008 roku zanotowano 25 upadłości, w 2007 zanotowano 3 bankructwa a w latach 2004-2005 nie upadł w USA ani jeden bank.

Moją uwagę, zwróciło wskazanie przez Zero Hedge, że konstrukcja umowy pomiędzy FDIC a przejmującym BankUnited konsorcjum zakłada wycenę kredytów i pożyczek udzielonych przez BankUnited na 46 centów za 1 dolara. Albo mieliśmy do czynienia z najgorzej zarządzanym bankiem w USA, albo umowa pomiędzy FDIC a konsorcjum zakłada wytransferowanie z FDIC pieniędzy podatników albo bilanse amerykańskich banków nie są tak dobre jak wynika to z testu wytrzymałości. W końcu 54% dyskonto nie dotyczyło kredytów hipotecznych typu subprime, ani samych kredytów hipotecznych lecz wszystkich kredytów (a więc także korporacyjnych, indywidualnych, kart kredytowych, etc).

Skala bankructw w sektorze finansowym w 2009 roku daleka jest jeszcze od poziomów z roku poprzedniego (wyśrubowanych bankructwem Washington Mutual) ale jest już znacząca. Interesująco przedstawia się porównanie obecnej sytuacji do kryzysu kas oszczędnościowo-kredytowych z początku lat 90′ ubiegłego wieku. Z prezentowanego niżej wykresu wyłania się całkiem optymistyczny obraz – jak na największe załamanie gospodarcze po II wojnie światowej.

Za Calculated Risk

Za Calculated Risk

Warto w tym miejscu podkreślić, że problemy sektora bankowego po zażegnaniu przez banki centralne niebezpieczeństwa implozji całego systemu finansowego pochodzić będzie teraz z realnej gospodarki i związane będzie z typowym dla recesji wzrostem niespłacanych kredytów. Taka sytuacja ma miejsce w Hiszpanii. Banki z tego państwa, w dużym stopniu uniknęły toksycznych aktywów z amerykańskiego rynku hipotecznego ale wpadły w pułapkę lokalnej bańki na rynku nieruchomości i rosnącego bezrobocia.

Skoro już przy bańce na rynku nieruchomości jesteśmy to zwrócę uwagę czytelników na jeszcze jeden sposób jej wizualizacji, zaproponowany przez Calculated Risk: prowizje brokerskie jako procent PKB. To niewiarygodne, ale na szczycie spekulacyjne bąbla sięgnęły 1% całego amerykańskiego produktu brutto.

Za Calculated Risk

Za Calculated Risk

Podziel się z innymi:
  • Google Bookmarks
  • Print
  • email
  • Wykop
  • MySpace
  • Twitter
  • Technorati
  • Facebook
  • PDF

Podobne zagadnienia omówiłem w tekstach:

  1. Po raporcie z amerykańskiego rynku pracy
  2. O efektywności amerykańskiego modelu opieki zdrowotnej
  3. Zgon amerykańskiego konsumenta
  4. Amerykański PKB: diabeł tkwi w szczegółach
  5. Więdnące zielone gałązki: amerykański rynek pracy
  6. Recesja i bessa w USA – co zmieniło się w marcu 2009?
  7. Ile warte są akcje amerykańskich banków?