Szef FED, Ben Bernanke, powiedział niedawno, że innowacje finansowe są generalnie dobre dla gospodarki, muszą jednak poddane zostać ścisłemu reżimowi regulacyjnemu. Stwierdził, że sprzeciwianie się innowacjom finansowym byłoby bardzo nierozsądną postawą a mechanizmy regulacyjne nie mogą zniechęcać korporacje finansowe do kreowania nowych produktów finansowych.
Można więc powiedzieć, że jeden z najwierniejszych sług systemu finansowego opuścił ideologiczne okopy apologetów innowacji finansowych. Jeszcze niedawno innowacje finansowe traktowano jak cudowne narzędzia tworzone przez finansowych geniuszy dla pożytku przeciętnego konsumenta, także tego biznesowego. Geniusz kryjący się w innowacjach miał uzasadniać gigantyczne wynagrodzenia pracowników sektora finansowego i uprzywilejowaną pozycję całego segmentu.
Warto więc wrócić do pierwszych zajęć z Rynku Kapitałowego i przypomnieć, że sensem istnienia sektora finansowego jest pośredniczenie pomiędzy podmiotami posiadającymi nadwyżkę kapitału i chcącymi go z zyskiem zainwestować i podmiotami odczuwającymi niedostatek kapitału lecz posiadającymi interesujące pomysły inwestycyjne lub konsumpcyjne. Na czym może polegać więc innowacja w sektorze w finansowym?
Na drugich zajęciach z Rynku Kapitałowego studenci dowiadują się, że na rynku finansowym zawsze wymienia się zysk za ryzyko. Większy zysk – większe ryzyko. Fundamentalną cechą innowacji jest ulepszanie sytuacji podmiotów korzystających z tych innowacji poprzez likwidowanie pewnych rynkowych niedoskonałości. Dlatego za innowację finansową można uznać jedynie taki produkt, który umożliwia uzyskiwanie większych zysków przy tym samym ryzyku, ewentualnie takich samych zysków przy mniejszym ryzyku. Dla kredytobiorców oznacza to z reguły mniejsze koszty pozyskania kapitału.
Powstaje więc fundamentalne pytanie: czy innowacje w sektorze w finansowym są w ogóle możliwe? Czy naprawdę można osiągać wyższe zyski przy tym samym poziomie ryzyka? Czy ten mechanizm może być masowy w swoim charakterze?
Post factum, łatwo zauważyć, że to co reklamowano jako innowacje finansowe, pozwalające osiągać większe zyski przy mniejszym ryzyku było w rzeczywistości rynkowym oszustwem, to jest produktami, które oferowały potencjalnie większe zyski ukrywając przy tym PRAWDZIWE ryzyko związane z korzystaniem z tych produktów. Super senioralne transze strukturyzowanych obligacji opartych na kredytach hipotecznych o ratingu AAA dające rentowności o setki punktów bazowych wyższe od obligacji rządowych i równie jak one bezpieczne? Ściema. Nie były bezpieczne. Złożoność tych produktów finansowych doskonale ukryła ryzyko przed klientami sektora finansowego – to prawda, ale czy coś to zmienia w ocenie tych produktów?
Załóżmy, że jakaś firma budowlana stworzy nowe pustaki o 50% tańsze od tradycyjnych pustaków. Zbudowane zostaną z nich całe osiedla. Po pięciu latach ludzie zaczną w nich masowo chorować na raka. Badania wykażą, że pustaki składały się z azbestu, z zewnątrz osłoniętego jakimś innym materiałem. Czy dalej będziemy mówić o innowacji?
Być może należy postawić więc pytanie o to co naprawdę działo się w sektorze finansowym w ostatnim ćwierćwieczu i dlaczego setki tysięcy ludzi pobierało w nim wynagrodzenia dużo wyższe niż zdolniejsze od nich osoby zatrudnione w innych działach gospodarki? Zdaję sobie sprawę, że takie rozumowanie ‘pachnie’ populizmem ale naprawdę warto się zastanowić czy istnieje ekonomiczny sens w tym, że ‘żółtodziób’ po studiach pracujący jako trader dla funduszu hedge zarabia 10 razy tyle co neurochirurg z dwudziestoletnim doświadczeniem? Jasne, taki podział pracy i wynagrodzeń miałby sens gdyby pracownicy sektora finansów rzeczywiście generowali wartość dodaną uzasadniającą wspomniane dysproporcje zarobkowe. Problem polega na tym, że doskonale wiemy już, że sektor finansowy jest w stanie kreować jedynie niewielką wartość dodaną, zwłaszcza jeśli zważymy ją ryzykiem jakie kreują dla całej gospodarki.
Pytania o uprzywilejowaną pozycję sektora finansowego, której przyczyn upatruję w politycznym lobbingu oraz w fakcie, że segment finansowy z racji swoich funkcji rozdziela kapitał w gospodarce i w związku z tym ma największe możliwości przywłaszczania sobie tego kapitału, są więc w gruncie rzeczy kluczowe dla projektowania przyszłego porządku gospodarczego. W końcu każdy może porównać pożytki z innowacji w dziedzinie IT, takie jak komputer osobisty, i korzyści jakie te innowacje przyniosły z korzyściami wynikającymi z innowacji w sektorze finansowym. Można też sprawdzić jak to się dzieje, że średnie pensje w sektorze IT są dużo niższe niż w sektorze finansowym.
Do jakich wniosków to nas doprowadzi?
Related posts:







