Analiza rynkowych notowań największych instytucji finansowych na świecie pokazuje, że w sektorze finansowym istnieją dwa alternatywne wszechświaty: w jednym: Lehman Brothers upadł a system finansowy otarł się o kompletną destrukcję, w drugim: praktycznie nic się nie stało. Wydaję mi się zresztą, że owe ‘nic się nie stało’ już wkrótce stanie się mantrą oligarchii finansowej oraz opłaconych przez nią lobbystów i dziennikarzy. W końcu największych zagrożeniem dla Wall Street jest potencjalna reforma systemu finansowego i oligarchia finansowa, po ‘wyciągnięciu’ kilku miliardów dolarów publicznej pomocy, zacznie udawać, że system bankowy działa bez zarzutu. Wracając do tematu.
W świecie, w którym nie było upadku Lehman Brothers operują już Goldman Sachs i Barclays, bardzo blisko wkroczenia do tej rzeczywistości są Morgan Stanley i JP Morgan – ceny ich akcji osiągnęły już poziomy z września 2008 roku. W zupełnie odmiennej sytuacji są Citigroup i Bank of America, których ceny akcji cały czas znajdują się około 70% poniżej poziomów sprzed upadku Lehman Brothers. Wszystko to świetnie ilustruje poniższy wykres z Bloomberga:
Wydaje się więc, że pamięć giełdowych inwestorów jest krótka. Powstaje tylko pytanie: czy inwestorzy są wyjątkami czy równie krótką pamięcią wykażą się regulatorzy i zarządy korporacji? Ta kwestia zdecyduje kiedy pojawi się następny kryzys.
Interesującą kwestią jest także sama rynkowa wycena korporacji finansowych. Nie ulega wątpliwości, że w świecie post-lehmanowskim w wycenie firm z sektora finansów zawarte było duże dyskonto na rzecz ryzyka kompletnej implozji całego systemu, scenariusza katastroficznego. Obecnie to ryzyko praktycznie przestało istnieć co tłumaczy pewną część zwyżki cen. Odmienną kwestią jest natomiast to, czy w obecnej sytuacji makroekonomicznej banki naprawdę będą w stanie czerpać istotne zyski z podstawowej działalności? Nikt przecież nie oczekuje, ze zyski instytucji finansowych już zawsze generowane będą przez quasi-spekulacyjne operacje na rynku kapitałowym.
Tymczasem od strony fundamentalnej nie widać poprawy otoczenia gospodarczego, w którym operują banki. Odsetek niespłacanych kredytów i pożyczek rośnie zwiększając ryzyko potencjalnych odpisów. Proces delewarowania konsumentów trwa w najlepsze wywierając presję na dochody prowizyjne banków. Działalność na rynku kapitałowym odżyła ale daleka jest od normalnych poziomów w takich segmentach jak oferty publiczne oraz fuzje i przejęcie. Ewentualne zmiany regulacyjne będą raczej negatywnie oddziaływać na potencjał generowania zysków przez korporacje finansowe. Tak więc wszyscy inwestorzy, którzy w marcu ‘podłączyli się’ pod rajd w sektorze finansowym mają spory dylemat: realizować zyski czy czekać?
Related posts:








