Przypadkiem trafiłem w Internecie na odcinek programu „Uwaga” zatytułowany „Superdroga siedziba ZUS-u„. Dziennikarz śledczy TVN zajmuje się w tym odcinku kontrowersjami związanymi z budową nowej siedziby Zakładu Ubezpieczeń Społecznych na warszawskim Żoliborzu. Nowa siedziba ZUS kosztowała niemal 190 mln złotych.

Wymowa programu jest łatwa do przewidzenia. By wprowadzić czytelników w atmosferę dziennikarskiego śledztwa zacytuję kilka zdań z programu: Czy to tylko niezbędny wydatek, czy przejaw gigantomanii i arogancji urzędu fundującego swoich pracownikom luksusy za publiczne pieniądze?

Jest to po pierwsze gigantomania, po drugie, to jest marnotrawienie pieniędzy.

Żyjemy w kraju przecież biednym, ludzie są błędni, więc czy oszczędność w takiej instytucji jak ZUS nie powinna być cnotą kardynalną i główną?

I tak dalej w tym samym tonie. Telewidz ma szanse dowiedzieć się jeszcze o 120 metrowym gabinecie prezesa ZUS-u (planowano pierwotnie 190 m2), 30 salach konferencyjnych (w tym głównej o powierzchni 400 m2) lustrze weneckim i fakcie, że centrum obliczeniowe ZUS, którego powstanie było pretekstem do budowy nowej siedziby o powierzchni 26 000 m2 zajmować będzie mniej niż 7 000 m2.

Dziennikarz TVN podaje, że metr kwadratowy powierzchni biurowej kosztował ZUS 6 500 złotych (z moich wyliczeń wynika, że 7 300 zł). Naturalnie nie podał ani żadnych danych pozwalających sprawdzić czy owe 6 500 za m2 powierzchni biurowej to dużo czy mało, nie wyjaśnił nawet czy 190 mln obejmuje koszt wyposażenia centrum obliczeniowego.

Ja, po kilku minutach korzystania z Google dowiedziałem się, że metr kwadratowy nowej siedziby Asseco Poland w Rzeszowie kosztował około 6 000 złotych. Wydaje się więc, że ZUS nie przepłacił.

Naturalnie, jestem pełen pogardy dla frustratów leczących swoje karłowate poczucie wartości 120 metrowym gabinetem wybudowanym za publiczne pieniądze, przyznam jednak szczerze, że krytykowanie ZUS nie sprawia mi żadnej satysfakcji ponieważ nawet ‘kulawa koza’ potrafi to robić. Nie wierzę w koszty demokracji, uważam, że usłużni dziennikarze mylą tzw. koszty demokracji z kosztami państwa mafijno-partyjnego, w którym lojalność partyjnych sługusów wynagradza się właśnie takimi gabinetami.

Zainteresowało mnie coś innego. ZUS wydał 190 mln złotych na swoją siedzibę. To jednorazowy wydatek. W dodatku powstał dzięki niemu majątek trwały, który można zawsze sprzedać, zapewne nawet z zyskiem. Tymczasem, OFE w samym tylko 2008 roku, wydały na akwizycje, czyli wzajemne wydzieranie sobie emerytów, 374 mln złotych. Drodzy dziennikarze śledczy i eksperci od wolnego rynku: TO SĄ PIENIĄDZE WYRZUCONE W BŁOTO.

Po pierwsze, uczestnictwo w systemie OFE jest obowiązkowe. Oznacza to, że system emerytalny jako całość nie musi zabiegać o pozyskanie klientów. Po drugie, wydatki marketingowe, a więc wydatki na akwizycje, finansowane są z pieniędzy zabranym emerytom. Po trzecie, efekt netto, wydanych na akwizycje pieniędzy dla wszystkich uczestników OFE jest zerowy, to znaczy ujemny z dwóch powodów. Uczestnicy OFE ograbieni zostali z 374 mln złotych, które zamiast trafić na ich rachunki emerytalne trafiły do kieszeni akwizytorów i agencji reklamowych. Co więcej, omamieni zachętami akwizytorów emeryci często przechodzili z lepszego OFE do gorszego – cokolwiek miałoby to oznaczać, piszę za Gazetą Wyborczą, która miała odwagę zająć się tym problemem.

Mamy więc 190 mln złotych wydanych na nową siedzibę ZUS i 374 mln wydane przez OFE na wzajemne wydzieranie sobie klientów. Oczywiście, do masowej świadomości trafia ta pierwsza liczba. Po pierwsze, krytykowanie ZUS jest w dobrym tonie, po drugie, OFE mają na swoich usługach bardzo dobrych specjalistów od PR i lobbingu. Inaczej nie można wytłumaczyć faktu, że ciągle pobierają monopolistyczne prowizje w wysokości 7%, których dużą część wyrzucają w błoto. Powiedzmy sobie jasno, w interesie emerytów nie leży by ich OFE miał o 15 000 klientów więcej – nie powinni więc być zmuszani by ze swoich ciężko zapracowanych pieniędzy opłacać akwizycje. Kto zajmie się tym tematem?

O OFE i systemie emerytalnym pisałem także w tych tekstach:
Czy OFE strzeliły sobie w stopę?
Czy Otwarte Fundusze Emerytalne są wielkim oszustwem?
Mój pomysł na limity inwestycyjne dla OFE

Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • email
  • PDF
  • RSS
  • Wykop

Related posts:

  1. Czy OFE strzeliły sobie w stopę?