W znakomitym reportażu Financial Times zatytułowanym „What went wrong with Latvia?” znajduje się fragment nawiązujący do badań opinii publicznej, które w 2007 roku zlecił łotewski oddział Swedbanku. Z badań tych wynikało, że około ¼ Łotyszy spodziewała się, że w okresie najbliższych trzech lat ich nominalne dochody wzrastać będą o 30% rocznie. Co prawda, Łotwa zmagała się w tym czasie z dwucyfrową inflacją, nie zmienia to jednak faktu, że duża część Łotyszy spodziewała się dwucyfrowego wzrostu swojej zamożności przez trzy kolejne lata.
Naturalnie, anegdota ta, choć bardzo wiele wnosi do rozważań nad cyklem koniunkturalnym, nie wyczerpuje zagadnienia. Bez wątpienia dobre samopoczucie Łotyszy związane było ze specyficznymi warunkami do ekspansji kredytowej stworzonej przez politykę rządu. Łotwa utrzymywała peg walutowy z euro, gwarantując kurs łata do euro w granicach -1% do +1% od wyznaczonego celu. W tym samym czasie, inflacja na Łotwie osiągała wartości dwucyfrowe i zbliżała się do 15%. Oprocentowanie kredytów w euro wynosiło natomiast kilka procent. Ryzyko walutowe TEORETYCZNIE nie istniało. W pewnym sensie więc Łotysze żyli więc w środowisku ujemnych, dwucyfrowych, realnych stóp procentowych. Pożyczanie w euro ‘tyle ile się dało’ w takiej sytuacji było działaniem ekonomicznie racjonalnym.
Łotwa w 100% zrealizowała ćwiczenie pod tytułem „przekształć swoją gospodarkę w spekulacyjny bąbel, który pęknie z hukiem” z podręcznika Anty-ekonomii. Punkt pierwszy: stwórz silne pro-inflacyjne środowisko. Zaliczone. Punkt drugi: pożyczaj na potęgę. Zaliczone. Punkt trzeci: Importuj więcej niż eksportujesz. Zaliczone. Punkt czwarty: napompuj wielki balon w jakiejś klasie aktywów, najlepiej w nieruchomościach. Zaliczone. Punkt piąty: nie odkładaj pieniędzy na wypadek osłabienia koniunktury. Zaliczone. Punkt szósty: Zwiąż swoją walutę z jakąś stabilną walutą i udawaj, że peg ten zawsze będziesz mógł utrzymać. Zaliczone.
Decyzja o pegu walutowym była decyzją polityczną – tutaj cała odpowiedzialność spada na rząd. Zupełnie inaczej przedstawia się sytuacja w kwestii ekspansji kredytowej. Prowadziły ją zagraniczne banki, głównie szwedzkie, dysponujące zespołami analityków zdolnymi przewidzieć do czego zmierza łotewska gospodarka. Co więcej, znając rozmiary akcji kredytowej i rozmiary łotewskiego PKB, musiały zdawać sobie sprawę, że rząd Łotwy nie będzie w stanie ich uratować w razie przekłucia bańki. Ostatnim ogniwem byli konsumenci, pozbawieni ekonomicznej wiedzy o tym, że nie ma darmowych obiadów, czyli w ich przypadku pożyczania na -10% przez dłuższy okres czasu.
Łotwa znajduje się obecnie w sytuacji bez wyjścia. Kurczowe trzymanie się pegu walutowego uzasadniane było możliwością wejścia do strefy euro w 2012. Przyjęcie euro miało być strategią wyjścia dla łotewskich władz z obecnego załamania gospodarczego. Trzeba jednak zauważyć dwie rzeczy. Po pierwsze, ewentualne przyjęcie euro znacząco poprawi sytuację finansową, ale w żaden sposób nie pomoże łotewskiej konkurencyjności, która przy załamaniu popytu wewnętrznego musi się poprawić by Łotwa mogła rozwijać się przez eksport. Po drugie, wiadomo już, że jeśli UE zechce trzymać się sztywno warunków konwergencji, to Łotwa do strefy euro nie zostanie przyjęta. Jeśli nie zdecyduje o tym wysokość deficytu budżetowego, to szanse Łotwy przekreśli stosunek długu do PKB, który jeszcze w 2007 roku wynosił 9%, a według prognoz, które na 100% są zbyt optymistycznie, już w 2010 przekroczy 50% PKB. Wszystko wskazuje na to, że 2012 będzie dużo powyżej 60%.
Z drugiej strony, porzucenie pegu walutowego teraz, to przyznanie, że trzymanie się go przez ostatni rok było fatalną pomyłką oraz ‘rzeź niewiniątek’ wśród kredytobiorców. Ucierpi także sektor bankowy, ale ten kontrolowany jest przez kapitał zagraniczny. Wydaje się jednak, że tylko dewaluacja łata oraz wewnętrzna dewaluacja gospodarki (nowy popularny termin w żargonie ekonomicznym) poprzez obniżenie płac i zachowanie konserwatyzmu fiskalnego w głębokiej recesji to jedyna droga by przywrócić łotewskiej gospodarce konkurencyjność na rynku międzynarodowym i próbować rozpędzić gospodarkę za pomocą eksportu. Innego wyjścia nie ma bo poziom zadłużenia konsumentów, spadek majątku Łotyszy związany z załamaniem na rynku nieruchomości, wzrost bezrobocia i spadek wynagrodzeń będą negatywnie oddziaływać na popyt wewnętrzny przez kilka najbliższych lat.
Related posts:







