Wiedziony ciekawością sprawdziłem jak przebiegało odbicie na warszawskiej giełdzie. Zbadałem o ile od zanotowanego w okresie ostatnich 200 sesji (10 miesięcy) minimum zdołały się oddalić poszczególne spółki do piątku, 12 czerwca. Brałem pod uwagę ceny zamknięcia. Uwzględniłem spółki z notowań ciągłych obecne na giełdzie co najmniej od 200 sesji.
Wyniki nie są zaskoczeniem jeśli weźmie się pod uwagę gwałtowność i charakter wcześniejszych spadków. Zwycięzca rankingu, austriacki deweloper Immoeast zdołał odbić się od dna o ponad 843%, na drugim miejscu znalazła się firma z branży meblarskiej Paged z wynikiem 608%, na trzecim miejscu uplasował się blue chip KGHM z wynikiem 307%. Ponad 200% wynik osiągnęło 19 spółek (z indeksu WIG20 w tym gronie znalazł się jeszcze Lotos). Kolejne 35 spółek odbiło się od dna od 150% do 200%. Poniższa tabela przedstawia pierwsze jedenaście spółek z rankingu:

W kolumnie A znajduje się cena minimalna, w kolumnie B procentowe odbicie od minimum, w kolumnie C cena z piątku 12 czerwca, w kolumnie D maksimum osiągnięte w czasie odbicia, w kolumnie E procentowe oddalenie od maksimum.
Na drugim biegunie znalazło się 14 spółek, które zdołały odbić się od minimów o mniej niż 10% (wśród nich TPSA).
Sytuacja warszawskiej giełdy niewiele różni się od zachowania wielu spółek na rozwiniętych giełdach. Wall Street Journal podał, że od marcowych minimów spółki motoryzacyjne w USA wzrosły o 158%, niesklasyfikowane inaczej spółki finansowe o 111%, banki o 104%, a ubezpieczyciele o 78%. Co ciekawe dużo lepiej zachowywały się spółki przynoszące straty niż spółki, które mogą pochwalić się zyskami. Spółki nie wypłacające dywidend były relatywnie silniejsze niż spółki płacące dywidendy.
Istnieje całkiem logiczne wytłumaczenie tego fenomenu. Otóż przecenione w ramach dyskontowania recesji spółki w momencie odrodzenia gospodarczego ( a nie ma wątpliwości, że rynek uwierzył w odrodzenie gospodarcze) oferują największą dźwignię dla inwestorów. Spółki, które obroniły się przed upadłością i wracają na drogę zyskowności skokowo mogą poprawić swoje wyniki finansowe, a więc wskaźniki wyceny fundamentalnej.
Drugim oczywistym powodem gwałtownych wzrostów na giełdach było rezygnowanie z dyskontowania w wycenie rynkowej spółek ryzyka załamania się systemu finansowego. Dyskontowanie tego ryzyka po upadku Lehmana było jedną z przyczyn gwałtownych spadków na rynkach akcyjnych. Rynek uwierzył, że dzięki działaniom władz monetarnych to ryzyko spadło niemal do zera, musiała się więc dokonać stosowna korekta w wycenie przedsiębiorstw.
Naturalnie, trwający już trzy miesiące rajd w górę na rynkach akcyjnych będzie możliwy do utrzymania tylko wtedy jeśli okaże się, że gospodarka rzeczywiście wkroczyła w fazę odrodzenia. W przeciwnym wypadku rynki czeka znacząca korekta.
Related posts:







