Przeczytałem niedawno ‘czarny raport’ – najprawdopodobniej jedyne opracowanie zawierające dane statystyczne dotyczące liczby śmiertelnych przypadków zatrucia tlenkiem węgla w Polsce. Z raportu wynika, że od listopada 2007 do kwietnia 2008 zginęło z tego powodu 65 osób. Ponieważ fakt, że w 2008 roku ludzie ciągle umierają z tak banalnych powodów trochę mnie irytuje postanowiłem trochę policzyć na serwetce.
‘Czarny raport’ zawiera dane tylko z części roku (ale obejmującej tzw. sezon grzewczy), co więcej są to informacje z monitoringu mediów a więc niekompletne. Ostrożnie przyjąłem więc, że liczba ofiar zatrucia czadem wynosi w Polsce około 80 rocznie. Średnia długość życia to około 74 lata co oznacza, że za naszego życia około 5920 osób umrze z powodu zatrucia tlenkiem węgla. Ludność Polski to około 38 000 0000. Prawdopodobieństw śmierci wskutek zatrucia czadem wynosi więc 1 do 6418.
Moim zdaniem, obowiązek instalacji czujnika tlenku węgla w każdym mieszkaniu pozwoliłby uniknąć zdecydowanej większości śmiertelnych wypadków. Dla celów statystycznych przyjąłem jednak skuteczność czujnika na poziomie 50%. Na szczęście, nie trzeba kupować 38 milionów czujników bo jeden z nich może chronić kilka osób z tego samego gospodarstwa domowego – przyjmijmy, że dwie. Dysponując tymi danymi oraz zakładając koszt jednego czujnika na poziomie 150 złotych możemy policzyć, że koszt ‘uratowania’ jednego życia wyniesie około 963 000 złotych.
Czy to dużo czy mało? Dla mnie to bardzo mało. Wyceniam swoje życie na dużo więcej niż milion złotych. Co o tym myślą inni? Natrafiłem w sieci na tekst poświęcony statystycznej wartości życia w USA. EPA (Agencja Ochrony Środowiska) wycenia jedno życie Amerykanina na 6.9 mln dolarów, czyli 14.5 mln złotych. Kryterium to stosowane jest w ocenie racjonalności nowych rozporządzeń regulujących standardy ochrony środowiska. Oblicza się całkowity koszt wprowadzenia regulacji oraz jej potencjalne skutki w postaci ‘uratowanych’ istnień a następnie sprawdza czy nowe regulacje mają ekonomiczny sens. Co ciekawe, w ciągu ostatniego roku statystyczna wartość ludzkiego życia obniżyła się dla EPA o jeden milion dolarów.
EPA oblicza statystyczną wartość życia sprawdzając ile realnie Amerykanie gotowi są zapłacić za sprzęt czy usługi zwiększające ich bezpieczeństwo oraz ile pracodawcy płacą pracownikom za podejmowanie ryzykownej pracy. Wartość ludzkiego życia obliczają także inne agendy rządowe w USA. Dla Departamentu Transportu wynosi ona 5.8 mln dolarów, czyli 12.1 mln złotych. Zastanawiam się czy podobnymi dysponuje jakieś polskie ministerstwo albo agenda rządowa. W każdym razie biorąc pod uwagę dane z USA i zdrowy rozsądek (większość z nas wydałaby 1 mln złotych by uratować swoje życie) wprowadzenie obowiązku instalowania czujników CO wydaje się ekonomicznie racjonalnie, tym bardziej, że nie uwzględniono w analizie ciężkich zatruć czadem, wymagających leczenia szpitalnego lecz nie kończących się śmiercią (około 130 w okresie od 11.2007 do 04.2008).
Może więc producenci czujników wezmą przykład z działań wytwórców kas fiskalnych i stworzą silne lobby, które wymusi stosowne regulacje?
Merytoryczne uwagi i dodatkowe informacje mile widziane…
Related posts:







