Nowojorski sąd skazał Bernarda Madoffa – upadłą gwiazdę nowojorskich salonów finansowych, na 150 lat więzienia za prowadzenie największej w historii ludzkości, PRYWATNEJ, piramidy Ponziego. To wyrok około sześciokrotnie dłuższy niż ten, który otrzymali szefowie Enronu i WorldCom ale ponad pięć razy łagodniejszy od kary 845 więzienia, którą otrzymał Sholam Weiss w 2000 roku za oszustwa finansowe w National Heritage Life Insurance.
Madoff przyznał się do popełnienia 11 różnych przestępstw, o które był oskarżony. Madoff został uznany winnym:
-
oszustw związanych z obrotem papierami wartościowymi
-
oszustw związanych z doradztwem inwestycyjnym
-
oszustwa pocztowego i elektronicznego (mail fraud, wire fraud)
-
prania brudnych pieniędzy
-
składania fałszywych zeznań Komisji Giełd i Papierów Wartościowych (SEC)
-
składania fałszywych sprawozdań
-
krzywoprzysięstwa
-
okradania systemu emerytalnego pracowników swojej firmy
Jak więc można zauważyć, Madoff nie został skazany bezpośrednio za skonstruowanie i zarządzanie Piramidą Ponziego, raczej za część czynów, których się dopuścił w związku z tym przedsięwzięciem, na przykład za wysyłanie sfałszowanych sprawozdań o stanie rachunków inwestycyjnych. Łącznie, za wszystkie zarzucane Madoffowi przestępstwa, sędzia skazał go na 150 lat pozbawienia wolności.
Czy 150 lat, na które skazany został Madoff to dużo? Warto spojrzeć na wyrok Madoffa z innej strony. Za każdy zdefraudowany milion dolarów Madoff spędzi w więzieniu około… 20 godzin. Zakładając oczywiście, że odsiedziałby pełne 150 lat, co w związku z wiekiem Madoffa (71 lat) wydaje się bardzo mało prawdopodobne.
Kontynuując zabawę z liczbami: w czasie każdej sekundy w więzieniu Madoff pokutować będzie za 13 zdefraudowanych dolarów, każdej minuty za 824 dolary, każdej godziny za ponad 49 000 dolarów. Czy godzina więzienia za oszustwo na 49 000 dolarów to dużo? Moim zdaniem, absolutnie nie.
Jestem zwolennikiem wysokich, drakońskich kar za oszustwa finansowe ponieważ uważam, że przeciwieństwie do pospolitych kryminalistów, przestępcy w białych kołnierzykach kalkulują. Dlatego wysokość potencjalnej kary więzienia (tak jak jej ‘pewność’ determinowana sprawnością wymiaru sprawiedliwości) może działać odstraszająca na potencjalnych twórców piramid finansowych (a było takich sporo w latach 90’ w Polsce) i innych oszustów. Jeśli za numer z hurtownią (otwieram hurtownie, biorę towaru na kredyt za 15 mln i szybko sprzedaję za 10 mln, pieniądze wyprowadzam i ogłaszam bankructwo) grozi w Polsce zaledwie kilkanaście miesięcy więzienia to nie można dziwić, że amatorów łatwego zysku (kilka milionów zysku za rok pozbawienia wolności) jest tak dużo
Historię Piramidy Madoffa otacza mnóstwo kontrowersji. Podawana przez media, liczba 65 mld dolarów, którą sam posługuję się w tym tekście, nie jest wartością pieniędzy zdefraudowanych przez Madoffa. W ogóle, Madoff, relatywnie niewiele zarobił na swoim procederze, dużo mniej niż zarządzający niektórych funduszy hedge, którzy kierowali do Madoffa pieniądze swoich klientów i pobierali 20% od zysków swoich klientów. 65 mld dolarów obejmuje także sfałszowane zyski, o których inwestorzy myśleli, że znajdują się na ich rachunkach – innymi część inwestorów zalicza jako stratę zyski, których nigdy nie było – co moim zdaniem, jest moralnym nadużyciem dorównującym operacjom Madoffa.
Na przykład amerykański system sprawiedliwości ma do czynienia z inwestorami, którzy na początku istnienia Piramidy Madoffa wpłacili kilka milionów dolarów, w okresie kilkunastu lat jej trwania stopniowo wypłacili większą sumę niż wpłacili na początku z zysków, których nigdy nie było, a którzy teraz domagają się odszkodowania, w tym od publicznych instytucji, za kilka milionów, które ciągle, według sprawozdań wysyłanych przez Madoffa, znajdowały się na ich rachunkach inwestycyjnych w chwili ujawnienia oszustwa. Innymi słowy, są to ludzie, którzy w rzeczywistości są beneficjentami oszustwa Madoffa, przedstawiają się jako jego ofiary i domagają się by państwo zagwarantowało wszystkie potencjalne zyski jakie mogli osiągnąć z Piramidy Madoffa.
Kolejny problem związany z działalnością Madoffa polega na tym, że w tej chwili jest on jedynym oskarżonym o organizowaniem piramidy finansowej. Jeśli Madoff rzeczywiście sam stworzył i zarządzał swoim przestępczym procederem, to pozostaje żałować, że człowiek o takich zdolnościach organizacyjnych i rachunkowych nie zaangażował się w tworzenie czegoś konstruktywnego. Dużo bardziej prawdopodobne jest jednak to, że pomagierzy Madoffa nigdy nie zostaną wykryci i skazani (zobacz: tekst w Vanity Fair o tym co wiedzieli synowie Madoffa)
Wreszcie ostatnia kwestia warta odnotowania. Nawet jeśli przyjmiemy, że Madoff zdefraudował 65 mld dolarów (zdefraudował część tej kwoty) to trzeba zauważyć, że jest to zaledwie niewielki procent pieniędzy, które stracono na ryzykownych transakcjach finansowych w takich firmach jak Citigroup, AIG czy Lehman Brothers. W samym tylko londyńskim biurze AIG wykreowano straty na poziomie kilkuset miliardów dolarów na ryzykownych transakcjach na rynku derywatów kredytowych. Co więcej, działalność dzikich finansistów z AIG czy Citigroup stworzyła systemowe ryzyko dla całego globalnego systemu finansowego, czego w żaden sposób nie da się powiedzieć i działalności Madoffa. Mimo to, na 150 lat siedzieć idzie Madoff. W pewnym sensie jest on kozlem ofiarnym rzuconym na pożarcie rozwścieczonemu tłumowi by zapomniał o FAKTYCZNYCH sprawcach kryzysu finansowego.
Related posts:







