Istoty ludzkie, kiedy podejmują ryzyko, podpadają pod jedną z kategorii – świń lub kurczaków. Różnica między tymi dwoma typami ludzi to różnica pomiędzy świnią a kurczakiem przy śniadaniu składającym się z jajek na szynce. Kurczak jest zainteresowany, świnia jest zaangażowana.

Jim Clark

Dzisiejszy Parkiet przynosi historię, która może się okazać jednym z najbardziej zuchwałych przekrętów na rynku NewConnect. Prywatni inwestorzy, którzy zainwestowali w spółkę freeFund w pre-IPO oskarżają Wrocławski Dom Maklerski, który zajmował się obsługą inwestycyjną freeFund a w początkowym okresie był jej znaczącym akcjonariuszem, o doprowadzeniu do niekorzystnego rozporządzenia mieniem poprzez wprowadzenie w błąd oraz wyzyskanie tego błędu. Polecam lekturę tego artykułu by przekonać się w jaki sposób prowadzi się w Polsce biznes inwestycyjny. Sam chciałbym zwrócić uwagę na kalendarium zamieszczone w tekście Parkietu, które pozwoliłem sobie skrócić do takiej postaci:

Listopad 2007

Wrocławski Dom Maklerski objął za 0,5 mln zł 100 proc. udziałów w spółce Centrum Funduszy Inwestycyjnych freeFund – po przeliczeniu, płacił jeden grosz za akcje

Grudzień 2007

WDM sprzedał grupie inwestorów 33,85 proc. udziałów we freeFund za 5,1 mln zł. Kupujący płacili, po przeliczeniu, po 30 groszy za każdą akcję.

Kwiecień 2008

WDM podpisał umowę przedwstępną na podstawie której sprzedał wszystkie posiadane akcje freeFund (66,15 proc. kapitału) firmie Doradcy24 za 89,1 tys. zł. Zamiast gotówki WDM otrzymał 8,91% akcji Doradcy24. Każdą akcję Doradcy24 wyceniono na grosz. WDM już wcześniej posiadał 31,2% akcji Doradcy24. Obejmował je po groszu.

Maj 2008

Doradcy24 sprzedają w ofercie prywatnej 4,7 mln akcji serii B po 50 groszy. Podczas debiutu na NewConnect (na otwarciu) za akcje Doradcy24 płacono po 55 groszy.

Moje pytanie brzmi: kto o zdrowych zmysłach płaci trzydzieści groszy za akcje, które ktoś inny kilka tygodni wcześniej objął po 1 groszu? Naturalnie, taka sytuacja miałaby uzasadnienie gdyby pomiędzy tymi wydarzeniami zdarzyło coś istotnego. Na przykład spółka odkryła złoża ropy naftowej albo opatentowała jakiś lek. W działalności freeFund nie zdarzyło się jednak nic co by uzasadniało wzrost wartości o 3000% w kilka tygodni. Dlaczego więc inwestorzy zgodzili się kupować udziały w freeFund po cenie 30 razy większej niż ta, którą płacił Wrocławski Dom Maklerski?

Nie sugeruje bynajmniej, że ci prywatni inwestorzy nie mieli żadnego planu. Mieli plan ułożony przez WDM. Po kilku miesiącach po kupnie udziałów freeFund po cenie trzydziestokrotnie większej niż cena płacona przez WDM (i trzydziestokrotnie większej niż wartość godziwa spółki) mieli zamiar znaleźć jeszcze większych od siebie frajerów w czasie debiutu freeFund na NewConnect, który odbyć się miał przy emisji akcji po cenie dwukrotnie wyższej niż płacili inwestorzy w grudniu 2007 roku (a więc 60 razy więcej niż cena płacona przez WDM). WDM oceniał, że akcje osiągną w debiucie cenę 1 złotego (230% potencjalnego zysku) a więc inwestorzy uwierzyli, że managerowie z WDM są w stanie generować 10000% (dziesięć tysięcy procent) zwrot z inwestycji w okresie kilku miesięcy!

Oczywiście giełdowa bessa przetrzebiła liczbę potencjalnych frajerów gotowych zapłacić takie pieniądze za freeFund i do debiutu giełdowego spółki nie doszło.

Proszę zwrócić uwagę, że dokładnie ten sam schemat udał się WDM z inną spółką: Doradcy24. Akcje tej firmy sprzedawano w IPO po 50 groszy choć WDM obejmował je wcześniej po 1 groszu. Obecnie kosztują 5 groszy co oznacza 400% zysk dla WDM i 90% stratę dla inwestorów z IPO.

Spór pomiędzy inwestorami z pre-IPO freeFund i WDM toczy się wokół tego, że inwestorzy byli przekonani, że kupują nowe akcje freeFund a tak naprawdę odkupili pakiet akcji należących do WDM. W kontekście powyższego tekstu nie ma to jednak żadnego znaczenia. Nawet gdyby inwestorzy obejmowali nowe akcji to i tak płaciliby za nie 30 razy więcej niż płacił WDM. Mogliby mieć co prawda nadzieję, że wyłożone przez nich pieniądze przyśpieszą szybki rozwój biznesu freeFund, który uzasadni wycenę tej spółki na 15 mln złotych (to ciągle trzy razy więcej niż wartość godziwa) ale przecież cały czas nie potrafiliby wyjaśnić dlaczego WDM płacił za udziały w tym perspektywicznym biznesie 30 razy mniej od nich.

Podziel się z innymi:
  • Google Bookmarks
  • Print
  • email
  • Wykop
  • MySpace
  • Twitter
  • Technorati
  • Facebook
  • PDF

Podobne zagadnienia omówiłem w tekstach:

  1. Bloomberg kpi sobie z życiowego sukcesu prezesa WGPW
  2. Bessa w pigułce: o spektakularnym debiucie IZNS
  3. W obronie akcjonariuszy mniejszościowych
  4. Gangsterskie numery na warszawskiej giełdzie
  5. Upadłość KHS Krosno SA – o racjonalnych inwestorach i efektywnym rynku
  6. Święty Graal czy błądzenie losowe?
  7. Witajcie w NewCassino: jak zarobić 1600% w dwa miesiące?