Pod koniec czerwca 2009 roku, były premier Islandii, Geir Haarde pozwolił sobie na spektakularny pokaz pozytywnego myślenia gdy w czasie przemówienia w Instytucie Spraw Europejskich w Dublinie zauważył, ze sytuacja Islandii, której PKB spaść ma w 2009 roku o około 10% nie wygląda tak tragicznie w porównaniu z problemami Irlandii (spadek od 10,75% do 12%) czy państw bałtyckich (18% spadku PKB na Łotwie). Napisałem spektakularny ponieważ słowa te wypowiadał premier, za którego urzędowania upadły trzy największe islandzkie banki.
Haarde postawił bardzo przemyślaną diagnozę kryzysu finansowego na Islandii. Zauważył, że islandzki system bankowy był zbyt duży by zdołał go uratować islandzki rząd i zbyt mały by zwrócić uwagę społeczności międzynarodowej. Haarde, poczynił jeszcze jedną trafną uwagę, gdy zwrócił uwagę, że biorąc pod uwagę postawę Europejskiego Banku Centralnego i Komisji Europejskiej (ta ostatnia miała zamiar wszcząć postępowanie przeciwko Łotwie w sprawie niedozwolonej pomocy publicznej dla banku Parex – by przypomnieć, że w UE wszystkie państwa są równe ale niektóre równiejsze) członkostwo w Unii Europejskiej nie uratowałoby Islandii przed kryzysem finansowym. Trudno się z panem Haarde nie zgodzić.
Te uwagi są o tyle istotne, że nowy islandzki rząd uznał wejście do Unii Europejskiej za jeden ze swoich priorytetów. W lipcu 2009 islandzki parlament przegłosował rozpoczęcie rozmów akcesyjnych. Negocjacje mają potrwać 2 lata. Z całą pewnością największe kontrowersje budzić będzie kwestia kluczowego sektora islandzkiej gospodarki – rybołówstwa. O tym czy Islandia wejdzie do UE zdecyduje referendum, a jego wynik, mimo olbrzymiej traumy post-kryzysowej nie jest pewny. Obecnie 39% Islandczyków jest za wejściem do UE a 38,6% przeciwko. Dużo ważniejsze dla islandzkiej gospodarki byłoby przyjęcie euro – to także jest jednak kwestią najbliższych lat a nie miesięcy.
Dużo bardziej interesujące jest to co dzieje się z islandzkim systemem finansowym. Otóż, wszystko wskazuje na to, że Islandia po przejęciu kontroli nad upadłymi bankami (w gruncie rzeczy: technicznie upadłymi, pozbawionymi płynności) postanowiła zastosować model: dobry bank/ zły bank jako strategię wyjścia z kryzysu finansowego. Ze swojej strony mogę powiedzieć, że to wspaniała sytuacja dla komentatorów ekonomicznych – obserwacja odbudowy islandzkiego sektora finansowego pozwoli lepiej ocenić strategię pompowania pieniędzy podatników w technicznie upadłe banki w USA.
Zarys islandzkiego programu odbudowy systemu bankowego przedstawił w kwietniowym wywiadzie dla Bloomberga Minister Gospodarki Islandii, Gylfi Magnusson:
Po przejęciu technicznie upadłych banków, islandzki rząd – niezdolny do udzielenia pomocy finansowej wystarczającej do zapewnienia bankom płynności finansowej, wydzielił z trzech kontrolowanych banków nowe podmioty, które przejęły zdrowe aktywa ‘starych’ banków i stanowić będą fundament nowego systemu finansowego Islandii. W starych bankach pozostały głównie toksyczne aktywa, którymi rząd Islandii będzie zarządzał w taki sposób by z ich ostatecznej sprzedaży uzyskać jak najwięcej pieniędzy, które trafią do wierzycieli ‘starych’ islandzkich banków. Wierzyciele tych banków obejmą także udziały w dwóch z trzech nowych podmiotów bankowych.
W ubiegłym tygodniu osiągnięto wreszcie stosowne porozumienie pomiędzy rządem Islandii a kredytodawcami starych islandzkich banków: Kaupthing, Glitnir. Kredytobiorcą otrzymają kontrolne udziały w podmiotach wydzielonych z tych banków. Rząd Islandii dokapitalizuje wszystkie trzy nowe podmioty 1,5 mld euro z emisji obligacji. Z umowy wynika, że kredytodawcy otrzymają udziały w nowych podmiotach o wartości odpowiadającej aktywom przeniesionym ze starych banków do nowych podmiotów co oznacza, że wierzyciele zgodzili się na poniesienie dużych strat ponieważ do nowych banków przeniesiono tylko część aktywów z wartych 60 mld dolarów aktywów ‘starych’ banków.
Ciągle trwają negocjacje w sprawie trzeciego wielkiego islandzkiego banku: Landsbanki. W tym przypadku sytuację komplikują holenderskie i brytyjskie filie Landsbanki, w których Brytyjczycy i Holendrzy utracili warte kilka miliardów euro depozyty. Warto także zwrócić uwagę, że ze względu na to, że nadmiernie zlewarowane był nie tylko islandzki system finansowy ale także islandzcy konsumenci – nowe banki będą borykały się z dużo liczbą niespłacanych kredytów hipotecznych i konsumenckich w społeczeństwie, w których 15% ludzi ma ujemny majątek własny.
Na koniec warto zauważyć trzy istotne sprawy. Po pierwsze, Islandia była bardzo zamożnym państwem przed upadkiem systemu finansowego co złagodziło skutki katastrofy finansowej. Po drugie, Islandia bardzo szybko otrzymała pakiet 10 mld USD pomocy finansowej od IMF i choć nie wykorzystała i nie wykorzysta całej tej kwoty to pomoc ta znacząco ustabilizowała sytuacji na Islandii. Po trzecie, Islandia posiadała silną REALNĄ gospodarkę opartą na taniej energii i dużych zasobach naturalnych.
Related posts:







