W poprzednim tygodniu zwróciłem uwagę na niepokojący trend we wskaźniku opisującym udział najbogatszego procenta populacji w dochodach ogółem w państwach rozwiniętych. Otóż, od przełomu lat 70’ i 80’ XX wieku udział najbogatszych mieszkańców państw anglosaskich w dochodach ogółem wzrósł od kilkudziesięciu do kilkuset procent. Konsekwencją tego procesu jest fakt, że zdecydowana większość statystycznego wzrostu zamożności w tych państwach ‘skonsumowana’ została przez zamożną elitę a poziom życia klasy średniej i niższej pozostał na tym samym poziomie.
W inspirującym i prowokacyjnym artykule opublikowanym w Financial Times, Ben Funnell zacytował dane stwierdzające, że od lat 70’ XX wieku dostosowane o inflację dochody najbogatszych 20% Amerykanów wzrosły o 60% podczas gdy w tym samym czasie spadły o 10% dla pozostałych 80% społeczeństwa. Inny przyklad: rodzina Waltonów posiada majątek porównywalny z majątkiem 1/3 najbiedniejszych Amerykanów: 100 mln ludzi. Zgodnie z obowiązującymi teoriami socjologicznymi taki proces powinien doprowadzić do poważnych niepokojów społecznych. Nic takiego się jednak nie stało a Ben Funnell zwrócił uwagę na bardzo proste wyjaśnienie tej sytuacji.
Brudnym sekretem zdegenerowanego dwudziestowiecznego kapitalizmu (kapitalizmu politycznego, kapitalizmu kolesiów – tak często nazywam ten system gospodarczo-społeczny) jest dług – magiczna sztuczka, która pozwala gospodarczej elicie utrzymywać resztę społeczeństwa w przekonaniu, że jej standard życia się poprawia. Uwaga Funnella jest istotna ponieważ traktuje on wzrost zadłużenia społeczeństwa nie jako wypadek przy pracy, negatywny skutek uboczny rozwoju gospodarczego lecz jako świadomą politykę gospodarczej elity. Politykę, która da się sprowadzić do zdania: pozwólmy ludziom zaciągnąć kredyt na dom pod miastem, SUV i telewizor plazmowy a będą zbyć zajęci cieszeniem się kupionymi za kredyt gadgetami by zauważyć akumulację narodowego bogactwa w rękach najbogatszych.
Nie znalazłbym lepszej ilustracji do teorii Funnella niż wywiad, który Stephen Colbert przeprowadził z Edmundem Andrewsem – ekonomicznym dziennikarzem New York Times, który stał się sławny po tym gdy przyznał się do tego, że stał się ofiarą rozwoju kredytów hipotecznych typu subprime zaciągając kredyt, którego nie był w stanie spłacać. Stephen Colbert zauważa roztropnie, że część mało zarabiających ludzie po prostu nie może być szczęśliwa (zakładając oczywiście, że dobra materialne szczęście zapewniają). Otóż, za pomocą magicznej sztuczki wzrastającego zadłużenia system finansowy przekonał całe społeczeństwa, że każdy może być szczęśliwy ponieważ każdego stać na wszystko co tylko sobie wymarzy.
| The Colbert Report | Mon – Thurs 11:30pm / 10:30c | |||
| Edmund Andrews | ||||
|
||||
O tym jak fatalne skutki rodzi taka polityka w realnej gospodarce najlepiej świadczy właśnie przykład ekspansji rynku kredytów hipotecznych w USA w pierwszej dekadzie XX wieku, w tym segmentu subprime. Zgodnie z oficjalną propagandą sektora finansowego rozwój rynku kredytów hipotecznych zwiększyć miał dostępność domów dla przeciętnych Amerykanów i zwiększyć wskaźnik posiadania własnych domów (homeowneship). Tymczasem najnowsze dane statystyczne przyniosły otrzeźwiające informacje: wskaźnik posiadania własnych domów w II kw. 2009 roku znalazł się w USA na poziomie z 2000 roku. To by było na tyle w kwestii korzyści płynących z finansowych innowacji w segmencie kredytów hipotecznych dla zwykłych ludzi.
Jeszcze jaśniejsze światło na politykę stymulowania ekspansji kredytowej rzuca poniższy wykres zastawiający dług ogółem w USA jako procent PKB (skala po prawej) oraz zyski sektora finansowego jako procent PKB (skala po lewej). To co można zauważyć na wykresie nie jest zwykłą korelacją – pomiędzy wzrostem ekspansji kredytowej a zyskami sektora finansowego zachodzi związek przyczynowo-skutkowy. Sektor finansowy obsługujący emisje długu posiada największą ekspozycję swoich zysków na wzrost ogólnego zadłużenia. Tak więc polityka stymulowania wzrostu zadłużenia ma co najmniej dwa kluczowe cele: utrzymywać złudzenie bogactwa wśród zwykłych ludzi oraz zapewnić przychody i zyski sektorowi finansowemu.
Podobne zagadnienia omówiłem w tekstach:
