Kilka miesięcy temu napisałem o pewnej spółce z NewConnect – Wealth Bay – przedstawiając historię tej firmy jako symbol degeneracji polskiego rynku akcyjnego. Spółka powstała w grudniu 2008 roku z kapitałem zakładowym 0.5 mln złotych, w marcu zadebiutowała na rynku NewConnect by już miesiąc później osiągnąć kapitalizację 7 mln złotych. Na Wealth Bay składał się wtedy:
-
jeden pracownik – prezes – magister historii sztuki
-
cztery miesiące istnienia
-
żadnych znaczących osiągnięć operacyjnych
-
0.5 mln kapitału zakładowego
-
0 kapitału zapasowego
-
jakieś 0.28 mln majątku spółki (minus to co spółka ’spaliła’ w 2009 roku)
-
żadnych zysków
Miło mi więc poinformować czytelników, że Wealth Bay, warty już ponad 20 mln złotych, opublikował swój pierwszy raport półroczny. Czego można się z niego dowiedzieć o firmie wartej 20 mln złotych?
Wealth Bay generuje około 540 złotych przychodów dziennie – wynik, który wielu handlarzy z Allegro przyjęłoby z ironicznym uśmiechem. Strata netto w pierwszym półroczu wyniosła niemal 180 tysięcy złotych co oznacza, że Wealth Bay przynosi około 1000 złotych strat dziennie.
Wartość księgowa Wealth Bay to około 273 tysięcy złotych co oznacza, że inwestorzy gotowi są płacić 73 złote za każdą złotówkę majątku firmy! Sprawdziłem to trzy razy ponieważ nie mogłem uwierzyć, że takie kuriozum ma miejsce na firmowanym przez WGPW rynku alternatywnym. Uśmiech politowania wzbudza także dźwignia finansowa Wealth Bay. Przy kapitale własnym na poziomie 273 tysięcy, suma bilansowa przekracza 4 557 tysięcy co daje lewar na poziomie banków inwestycyjnych z Wall Street. Czy wróżę więc czarną przyszłość firmie Wealth Bay? Absolutnie nie. Pierwsi akcjonariusze (państwo Wiaderkowie i ludzie z nimi związani) osiągnęli już około 4000% zysku w 8 miesięcy. W tej sytuacji nie będą wahać się przed dokapitalizowaniem spółki, na przykład poprzez emisję akcji z prawem poboru. Jestem przekonany, że przy aktualnej cenie akcji na poziomie 8 złotych nie braknie inwestorów chętnych wykupić nowe akcje na przykład po złotówce, czyli jakieś jedenaście razy drożej niż wynosi wartość księgowa na jedną akcję. W ten sposób działa osiągnięcie życia Pana Ludwika Sobolewskiego – maszynka do robienia pieniędzy z niczego, dostępna dla wybranych, i opodatkowana budzącą politowanie stawką 19%. Zapomniałem dodać: Wealth Bay być może nie wypracowała jeszcze marnej złotówki zysku ale ma już na swoim koncie pierwszy split akcji, w stosunku 1 do 5. Zwiększenie ilości akcji z 500 000 do 2 500 000 w firmie o dziennych przychodach na poziomie 540 złotych okazało się strategicznym priorytetem dla kompetentnego zarządu.
Related posts:







