Biorąc pod uwagę ‘20%’ definicję rynku niedźwiedzia (dowolny spadek od szczytu o więcej niż 20%) chiński rynek akcyjny dosłownie otarł się wczoraj o bessę. Licząc ceny zamknięcia giełda w Szanghaju znalazła się wczoraj 19,9% poniżej ustawionego kilka tygodni temu maksimum notowań.
Ponad 4% wzrost z dzisiejszej sesji oddalił rynek akcyjny w Chinach od granicy bessy i rozbudził nadzieję, że gwałtowny, 20% spadek w zaledwie kilkanaście dni był tylko korektą niezwykle silnej fali wzrostowej, która wyniosła w pewnym momencie chińskie indeksy 92% powyżej poziomu z początku roku. Spadek ten sprawił jednak, że Chiny spadły pierwszego na dziesiąte miejsce w klasyfikacji rynków akcyjnych o najlepszej stopie zwrotu w 2009 roku. Dały się wyprzedzić Indii i Rosji i w pod-rankingu państw BRIC zajmują trzecie miejsce. Na powyższej tabeli, można zauważyć dwa główne obszary wzrostu: wschodząca Azja (w znaczeniu Azja Południowa, Azja Południowo-Wschodnia i Chiny) i Ameryka Południowa. W pierwszej ‘20’ znajduje się także Izrael i trzy państwa Europy Środkowej i Europy Wschodniej (Węgry, Rosja, Ukraina). Bez wątpienia to, co działo się pierwszej połowie 2009 roku na chińskim rynku akcyjnym miało postać spekulacyjnej gorączki. Świadczą o tym choćby dane o liczbie nowych rachunków maklerskich otwieranych każdego dnia w tamtym okresie. Wskaźnik ten osiągnął poziomy notowane na szczycie hossy w 2007 roku, gdy dziennie otwierano nawet 300 000 rachunków maklerskich. Jak donosił pod koniec maja Bloomberg, w Chinach jest około 90 mln rachunków maklerskich – więcej niż członków Partii Komunistycznej. Trudno o bardziej wymowny znak czasów.
Podobne zagadnienia omówiłem w tekstach: