Wielka Recesja w latach 2007-2009 wyraźnie pokazała, że państwa ze stabilnym, rozwijającym się rynkiem wewnętrznym dużo lepiej radzą sobie z trudnościami gospodarczymi niż gospodarki oparte na eksporcie. W pewnym sensie jedynym, choć pozornym, wyjątkiem od tej reguły są Chiny – państwo od dwóch dekad korzystające z modelu wzrostu gospodarczego przez eksport. ‘Na szczęście’ dla Chin, w momencie, w którym okazało się, że gospodarka chińska nie może dłużej polegać na tym modelu rozwojowym (Amerykanie nie mają już za co kupować chińskiego eksportu) Chiny ‘odnalazły’ własny rynek wewnętrzny.
A było to wielkie znalezisko, o czym można się przekonać oglądając poniższy wykres z raportu McKinsey Global Institute pokazujący jak bardzo wstrzemięźliwy jest chiński konsument. Wykres przedstawia udział konsumpcji indywidualnej w PKB w poszczególnych państwach:
Wyraźnie widać, że udział konsumpcji gospodarstw domowych w PKB w Chinach nie tylko jest zdecydowanie, nawet o 40%, niższy niż podobny wskaźnik dla państw rozwiniętych Ameryki Północnej i Azji ale jest także od 20% do 30% niższy niż w innych rozwijających się państwach azjatyckich. Konsumpcja indywidualna stanowi zaledwie 37% chińskiego PKB czyniąc z Chin zaledwie piąty rynek na świecie (po USA, Japonii, UK i Niemczech), warty około 900 mld dolarów. Nawet Japonia i Korea Południowa w czasie gwałtownej industrializacji kilka dekad temu nie miały tak niskiego udziału konsumpcji indywidualnej w PKB. Wydaje się więc, że przynajmniej teoretycznie Chinom powinno być łatwo dostosować się do nowego paradygmatu w gospodarce światowej i zbilansować swoją gospodarkę. Wymagać będzie to zmian behawioralnych (Chińczycy oszczędzają 25% swoich dochodów – sześć razy więcej niż Amerykanie i trzy razy więcej niż Japończycy) oraz strukturalnych. Zmiany strukturalne będą potrzebne z dwóch powodów. Po pierwsze, Chińczycy nie przestaną oszczędzać jeśli nie zostanie stworzona siatka zabezpieczeń społecznych. Po drugie, niski udział konsumpcji gospodarstw domowych w PKB w Chinach w dużym stopniu wynika z niskiego udziału dochodów gospodarstw domowych w PKB (mam nadzieję, że wszyscy pamiętają z makroekonomii, że PKB można rozpisać ‘produktowo’ i ‘dochodowo’). Udział w PKB dochodów gospodarstw domowych w poszczególnych państwach przedstawia drugi wykres:
Related posts:









