Inwestorzy zachwyceni 50% wzrostem indeksu S&P 500 od marcowych minimów i na nowo akceptujący ‘dogmaty’ o korzyściach z długoterminowego inwestowania zdają się zapominać o pewnym fakcie: S&P 500 znajduje się właśnie na poziomie z lutego 1998 roku. Proszę sprawdzić poniższy wykres:
Interesująco też przedstawia się zestawienie stóp zwrotu z podstawowych klas aktywów w ostatniej dekadzie, czyli od lipca 1999 do lipca 2009 roku. Takie zestawienie pokazał David Rosenberg w czwartkowej analizie rynku:
Warto podkreślić, że 10 lat to stosunkowo długi okres inwestycyjny, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę wyniki badań Jamesa Montiera, który pokazał, że średni czas ‘trzymania’ akcji na NYSE wynosi obecnie około 6 miesięcy. Ten fakt, nie robi wrażenia na współczesnych inwestorach dopóki nie pokaże się im poniższego wykresu, pokazującego, że jeszcze w latach 70’ dwudziestego wieku okres tym wynosił około 5-6 lat:
Powracając do ‘straconej dekady’. Za ostatnie 10 lat stopy zwrotu z rynku pieniężnego, uważanego za praktycznie wolny od ryzyka (kilka dni po upadku Lehman Brothers zmieniły trochę te wyobrażenia) przewyższają stopy zwroty z rynku akcyjnego z reinwestowanymi dywidendami. To kolejna cegiełka to dyskusji do premii rynku akcyjnego.
Czy jest więc jakaś nadzieja? Otóż, tak niskie dziesięcioletnie stopy zwrotu z rynku akcyjnego okazywały się w XX wieku okresem, w którym rynek akcyjny rozpoczynał ‘wspinaczkę w górę’. W listopadzie 2008 roku zwrócił na to uwagę Trader’s Narrative, który pokazał taki wykres 10 letnich stóp zwrotu od 1900 roku:
Related posts:











