Dzisiejszy Parkiet, artykułem pod wiele mówiącym tytułem Przemysł drzewny obawia się liberalizacji rynku, pozwala czytelnikowi na wgłębienie się w stan umysłu polskich przedsiębiorców. Tych samych, którzy od 20 lat powtarzają, że praca to towar jak każdy inny a jak się komuś cena za pracę nie podoba to może sobie znaleźć lepszą.
Wybrałem więc najbardziej smakowite cytaty z artykułu. Wcześniej jednak małe wyjaśnienie. Lasy Państwowe mają monopolistyczną pozycję jako dostawca drewna. Jednak 70% produkcji sprzedają w przetargach ograniczonych uprzywilejowanej grupie klientów. Pozostałe 30% na otwartych aukcjach internetowych. Nie spodobało się to Urzędowi Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który zażądał zmiany procedur. Cytaty:
Całkowite uwolnienie rynku oznacza dla przemysłu drzewnego nieustanną loterię ilościowo-cenową i w praktyce brak możliwości rozwoju – Rafał Karcz, członek zarządu Pfleiderer Grajewo.
Ceny w umowach powinny być ustalane w wyniku negocjacji, z uwzględnieniem bieżącej kondycji branży drzewnej – uważa Waldemar Motyka, członek zarządu Hardeksu.
Już teraz kilku pracowników nawet przez kilkanaście godzin dziennie musi ślęczeć przy komputerach, by na aukcjach dokupić drewna. Jeżeli w ten sposób będziemy musieli kupować cały niezbędny surowiec, będziemy potrzebować trading desku – menedżer firmy drzewnej.
Już teraz w zachodnich i południowych regionach kraju zagraniczne firmy coraz intensywniej zaopatrują się w drewno. Efekt? Ceny transakcyjne rosną, a dla wielu firm z Polski brakuje surowca – mówi Bogdan Czemko, dyrektor biura Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego.
Lasy Państwowe chcą, by ceny w tych kontraktach kształtowały się w oparciu o stawki wolnorynkowe, ustalane na ogólnodostępnych aukcjach. Przetwórcy są przeciwni – cytat z artykułu.
Jasne, drewno nie jest przecież surowcem jak wszystko inne. Nie powinno się też zmieniać systemu, który grupie uprzywilejowanych przedsiębiorców pozwala zaopatrywać się w towar poniżej cen rynkowych. W wolnorynkowej gospodarce panuje chaos a prowadzenie biznesu przypomina loterie. Wszelkie ceny na rynku powinny być ustalane w oparciu o kondycję finansową kupującego (Koniecznie trzeba wprowadzić tę zasadę do handlu detalicznego. Straciłeś pracę i spadły Twoje dochody? PKN Orlen powinien sprzedać Ci benzynę po obniżonej cenie!) Koszty transakcyjne są dla frajerów. Europejski wolny rynek jest świetny gdy polskie firmy drzewne zaopatrują się w tani surowiec drzewny w Niemczech w czasie wysokiego kursu złotego – gdy w czasie osłabienia złotego niemiecki tartaki kupują w Polsce wymaga to interwencji rządu.
To nie są opinię działaczy związkowych! Tak myślą polscy przedsiębiorcy. Wolny rynek jest ‘fajny’ gdy można monopolistyczną pozycją wymuszać na dostawcach niskie ceny odpadów drzewnych. Gdy wolny rynek oznacza wyższe ceny surowca (a więc większe dochody do budżetu) trzeba ‘zmienić płytę’ i mówić o potrzebie stabilności.
Nie jestem entuzjastą idei Lasów Państwowych. Mało powiedziane: nie widzę powodu, dla którego lasy nie mogłyby zostać sprywatyzowane (tzn. widzę jeden powód: trwałość obecnej koalicji rządowej). Nie zabieram też głosu w sporze pomiędzy przemysłem drzewnym a Lasami Państwowymi. Chciałem tylko pokazać stan umysłu polskich przedsiębiorców.
Related posts:







