Od kilku tygodni chciałem za pomocą prostego wykresu pokazać banalnie prosty, można by rzecz: prymitywny, sposób Wall Street na to by spółki giełdowe publikowały wyniki lepsze od prognoz. W pro-wzrostowej narracji, przewija się myśl, że zwyżki na rynku akcyjnym w USA związana jest z publikowaniem przez firmy giełdowe wyników lepszych niż prognozy analityków.

Na przykład za II kwartał 2009 ponad 70% spółek z S&P 500 pokazało wyniki lepsze od prognoz. Był to jeden z najlepszych rezultatów w historii. Otóż, istnieje bardzo prosty sposób na to by ‘rynek’ podawał zyski wyższe od konsensusu analityków: wraz z pogarszaniem się perspektyw gospodarczych należy obniżać prognozy. David Rosenberg pokazał dziś wykres przedstawiający co działo się z prognozami wyników (zysków operacyjnych na syntetyczną akcje indeksu) dla wszystkich spółek indeksu S&P 500 dla II kwartału 2009 i III kwartału 2009 od lipca 2008 roku do chwili obecnej:

Za David Rosenberg

Za David Rosenberg

Otóż fakt, że prognozy wyników sprzed upadku Lehman Brothers są dużo wyższe niż aktualne prognozy (i faktyczne wyniki w przypadku II kwartału 2009) nie budzi zdziwienia. Zdumienie budzi fakt, że S&P 500 jest o 15% wyżej niż na początku 2009 roku choć za drugi kwartał 2009 roku spółki pokazały wyniki o 30% gorsze od prognoz z grudnia 2008 roku. Co więcej, wyniki za II kwartał okazały się nawet gorsze o kilka procent od prognoz z marca 2008 roku a więc czasu, w którym rynek znajdował swój lokalny dołek.

Podobnie sytuacja ma się z prognozami wyników dla III kwartału 2009 roku. Jeśli duży procent spółek ogłosi wyniki lepsze od prognoz to stanie się tak tylko dlatego, że prognozy te obniżono o 30% od grudnia 2008 roku i około 13% od marca 2009 roku. Jeszcze w grudniu prognozowano, że wyniki w III kwartale 2009 roku będą o 32% lepsze niż wyniki z III kwartału 2008 roku. Obecnie prognozuje się ich spadek o 8,7%.

Być może wiele osób będzie zaskoczonych faktem, że Wall Street korzysta z tak prostych sztuczek by zagwarantować ‘paliwo’ dla pro-wzrostowej narracji. Cóż, najprostsze sposoby są najlepsze – o czym najlepiej wie Goldman Sachs.

Skoro już o wynikach piszę to warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden problem, tym razem w niedźwiedziej narracji. Otóż, część analityków mówi o najdroższym rynku w historii powołując się na fakt, że wskaźnik C/Z (cena/zysk) dla indeksu S&P wynosi około 130 dla roku kończącego się w II kwartale 2009 roku. Dotyczy to jednak zysku netto, obciążonego gigantycznymi odpisami firm finansowych. Ten sam wskaźnik dla zysku operacyjnego wynosi 25. W sytuacji, w której jednorazowe odpisy zaburzają wskaźnik C/Z, w mojej opinii, zawsze lepiej jest się skupić na wynikach operacyjnych, zarówno w przypadku poszczególnych spółek jak i całego rynku. Jeszcze jedna uwaga: podane wyżej wskaźniki C/Z dotyczą ‘przeszłego’ zysku. By uzyskać pełny obraz rynku warto jeszcze poznać C/Z ‘planowany’ czyli za najbliższy rok.


Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • email
  • PDF
  • RSS
  • Wykop

Related posts:

  1. Bonusy na Wall Street za 2008 rok: koniec złudzeń
  2. Całkowity koszt pomocy dla Wall Street – jako %PKB
  3. Tak pracuje, tak się bawi, Wall Street!
  4. Całkowity koszt pomocy dla Wall Street
  5. Terroryści z Wall Street – populizm czy gorzka prawda?