Zwariowałem? Główny indeks warszawskiej giełdy spadł dziś o 7.6% i znalazł się na poziomach z roku 2005 a ja twierdzę, że mogło być gorzej? Jasne. Przecież rząd mógł podjąć decyzję o nacjonalizacji Otwartych Funduszy Emerytalnych. Bredzę? Być może, ale rok temu w Argentynie zapewnie podobnie reagowano na takie sugestie.
Dziś, prezydent Argentyny, Pani Cristina Fernandez de Kirchner, ogłosiła zamiar nacjonalizacji prywatnych funduszy emerytalnych, utworzonych w 1994 roku. Główny indeks argentyńskiej giełdy – MERVAL spadł o 10% po spadku o 11% wczoraj – to największy dwudniowy spadek od 1990 roku. To co, mogło być gorzej?
Idea, która przyświeca Pani prezydent jest prosta: prywatne fundusze emerytalne, których aktywa szacuje się na 29 mld dolarów, posiadają warte około 16 mld dolarów obligacje rządowe (około 55% aktywów). Jeśli rząd znacjonalizuje fundusze to stanie się swoim dłużnikiem. Reszty nie trzeba tłumaczyć.
Oprocentowanie argentyńskich obligacji rządowych zbliżyło się dziś do astronomicznego poziomu 30%. Koszt ubezpieczenia tego długu przez credit default swaps (CDS) wynosi już 37% co znaczy, że potrzeba 3.7 mln dolarów by ubezpieczyć 10 mln dolarów argentyńskiego długu. Cena obligacji rządowych spadła o 37% w 2008 roku.
Warto przypomnieć, że zaledwie 7 lat temu, w 2001 roku Argentyna zaprzestała obsługiwać 95 mld dolarów obligacji i zawarła ugodę z wierzycielami, którzy otrzymali zaledwie 30 centów za dolara obligacji, które posiadali. Był to najgorszy układ dla wierzycieli układ dotyczący restrukturyzacji długu państwowego po II wojnie światowej.
Problemy Argentyny związane są częściowo ze spadkiem cen surowców naturalnych i towarów rolniczych, których szeroki indeks stracił już niemal połowę (43%) od szczytu zanotowanego w latem tego roku. Dlatego wzrost gospodarczy, który w 2008 roku wyniesie 6.8% spadnie w Argentynie do 1% w 2009 roku.
Warto w tym miejscu zauważyć, że sytuacja w Argentynie zdeterminowała zachowanie walut krajów wschodzących na całym świecie. Brazylijski real stracił 5.9% (34% w trzy miesiące), południowoafrykański rand 6.6%, turecka lira 7.45%. O 0.83%, do 7.72% wzrósł tak zwany emerging markets spread (czyli różnica w oprocentowaniu koszyka obligacji z rynków wschodzących i obligacji rządowych USA). To największy spread od grudnia 2002 i koronny dowód, że rynki wschodzące są w niełasce globalnych inwestorów.
MSCI Emerging Markets indeks stracił dziś 8.3%. W takim szerokim kontekście inwestorzy powinni widzieć dzisiejszy dzień na WGPW. Choć w miazmatach propagandy sukcesu rządu Tuska wydaje się to nierealne, Polska znajduje się w tym samym koszyku krajów wschodzących co Argentyna, Brazylia, Południowa Afryka czy Węgry.
Dlatego niepokojem napawa to oświadczenie analityka Merrill Lynch: The forint and Turkey’s lira may follow Iceland’s krona, the Ukrainian hryvnia and South Africa’s rand to a „currency crisis” in „a matter of days – Forint i lira mogą podążyć drogą islandzkiej korony, ukraińskiej hrywny i południowoafrykańskiego randa w stronę kryzysu walutowego w okresie najbliższych kilku dni. Tylko nieodpowiedzialny optymista może myśleć, że nie odbije się to na złotym.
Related posts:







