Nie wiem czy publikacja fascynującego tekstu w Wired o radzieckiej, a teraz rosyjskiej, maszynie zagłady (doomsday machine) ma jakiś związek z rocznicą incydentu sprzed 26 lat – autor tekstu nie wspomina o incydencie z udziałem Petrowa. Radziecka maszyna zagłady zaczęła jednak działać zaledwie dwa lata po incydencie z roku 1983 i moim zdaniem decyzja o jej stworzeniu mogła mieć związek z sytuacją z 1983 roku.
Trochę teorii: wbrew powszechnemu przekonaniu koncept maszyny zagłady nie wymyślił Stanley Kubrick w Dr. Strangelove – jej koncepcja pojawiła się wśród naukowców już latach 50’ dwudziestego wieku i związana była z rozwojem teorii gier. Maszyna zagłady to urządzenie gwarantujące zainicjowanie procesu zniszczenia świata (lub znacznego jego uszkodzenia) w przypadku ataku nuklearnego na państwo posiadające taką maszynę. Według klasycznej teorii gier celem maszyny zagłady jest odstraszanie. Dlatego kluczowym warunkiem skutecznego działania maszyny zagłady jest poinformowanie potencjalnych agresorów o jej istnieniu. W Dr. Strangelove Sowieci o tym zapominają, o czym Amerykanie, ku swojej bezgranicznej frustracji, dowiadują się już po rozpoczęciu ataku nuklearnego na ZSRR.
Co ciekawe, idea maszyny zagłady nie jest pomysłem ‘czysto’ ludzkim. Jeśli się nie mylę w przyrodzie egzystują zwierzęta, które w momencie nagłej śmierci wstrzykuje do swojego organizmu trujący jad, który zatruwa ich mięso i zabija potencjalnego konsumenta. Taka, naturalna, mini maszyna zagłady.
Życie, jak wiadomo, dużo ciekawsze jest od fikcji dlatego nie powinno być niespodzianką, że o zbudowanej w 1985 roku maszynie zagłady władze ZSRR nie poinformowały Stanów Zjednoczonych. Perimeter, albo Dead Hand (martwa ręka) nie jest klasyczną maszyną zagłady, która powinna się składać z dużej ilości wielkich bomb wodorowych gwarantujących długą zimę nuklearną, lecz urządzeniem gwarantującym uderzenie odwetowe po amerykańskim ataku na Rosję (wcześniej ZSRR). Perimeter składa się z czujników rozmieszczonych na terytorium Rosji i badających czy doszło do wybuchu nuklearnego. Po zaobserwowaniu wybuchu Perimeter kontaktuje się z naczelnym dowództwem. Jeśli nie otrzymuje odpowiedzi w odpowiednim czasie to zakłada, że doszło do zagłady, naczelne dowództwo zostało zniszczone i przekazuje decyzję o ataku odwetowym do kogokolwiek kto przeżył atak – omijając przy tym wiele szczebli zabezpieczeń. W tym miejscu wkracza czynnik ludzki – ktoś podejmuje decyzję, wiedząc, że cały kraj, z naczelnym dowództwem przestał istnieć, o ataku odwetowym. Perimeter, wysyła wtedy rakiety kontrolne, które lecąc nad silosami z rakietami balistycznymi ‘odpalają’ je. W ten sposób system gwarantuje uderzenie odwetowe.
Co ciekawe, Amerykanie mieli podobny system. Przez cały okres Zimnej Wojny utrzymywali także w powietrzu samoloty komunikacyjne (24 godziny na dobę) zdolne przekazać komendę o rozpoczęciu ataku odwetowego w przypadku zniszczenia naczelnego dowództwa. Podobną rolę pełniły też bombowce strategiczne i okręty podwodne. Naturalnie, Amerykanie poinformowali Rosjan o tym mechanizmie. Wróćmy do rosyjskiej maszyny zagłady. Oficjalnie Amerykanie nie wiedzą o jej istnieniu – tak przynajmniej mówili wysocy rangą członkowie amerykańskich władz autorowi artykułu w Wired. Jak jest naprawdę wiedzą oni sami. Zresztą, o ile ja sam dowiedziałem się o rosyjskiej maszynie zagłady wczoraj to mój dobry znajomy, któremu o tym z entuzjazmem powiedziałem wzruszył ramionami i zapytał czy mam na myśli ‘martwą rękę’. Ktoś więc o tej maszynie wie. Zresztą Rosjanie mają trzy dobre powody by nie informować Amerykanów. Po pierwsze, klasyczna koncepcja maszyny zagłady wyprowadzona z teorii gier ma pewne luki. Otóż, nie można udowodnić faktu, że posiada się maszynę zagłady (to znaczy można, ale to co będzie po tym nie ma już znaczenia). Teoretycznie można więc bezkarnie ‘blefować’ o jej istnieniu co znacząco obniża jej zdolność do odstraszania. Po drugie, Rosjanie mogliby się obawiać, że poinformowani o istnieniu Perimetra Amerykanie zachcą zdobyć informację o jego konstrukcji i nauczyć się go dezaktywować. Po trzecie wreszcie, Rosjanie mogli wejść na ‘trzeci poziom teorii gier’ i zbudować maszynę, która miała odstraszać ich samych. Istnienie Perimetra gwarantowała nieubłagalność i pewność zmasowanego uderzenia odwetowego – tym samym ‘ściągało’ z radzieckich władz olbrzymią presję w przypadku alarmu nuklearnego. Dzięki Perimetrowi Rosjanie mogli sobie pozwolić na chwilę zawahania i na przykład poczekać na potwierdzenie ataku przez radary naziemne ponieważ mieli pewność, że ich zawahanie, w najgorszych scenariuszu, naprawi Perimeter.
Podobne zagadnienia omówiłem w tekstach: