Na jednym z anglojęzycznych forów inwestycyjnych pojawiło się opracowanie pokazujące odsetek zwyżkowych sesji na amerykańskim rynku akcyjnym w każdym dniu roku, w okresie ostatnich 100 lat. W opracowaniu wyciągnięto także średnią dla każdego miesiąca oraz średnią dla każdego dnia miesiąca (to znaczy średnią dla pierwszego, drugiego, trzeciego, etc dnia każdego miesiąca).

Opracowanie można zobaczyć poniżej. Chciałbym jednak zwrócić uwagę, że opublikował je anonimowy inwestor a nie profesjonalny zespół analityczny co, przynajmniej dla mnie, oznacza, że należy podejść do niego trochę bardziej krytycznie. Autor opracowania napisał, że obejmuje okres 100 lat – sporządzono je więc zapewne na podstawie zachowania indeksu Dow Jones.

Moim zdaniem, powyższe zestawienie może być fenomenalną podstawą do powracającej na blogu dyskusji o tym, które statystyczne wzory w zachowaniu rynku inwestorzy mogą wykorzystywać, a które są jedynie złudzeniem – efektem najzwyczajniejszego w świecie błądzenia losowego i ograniczonej liczby prób.

Niedoświadczony inwestor może zachwycić się takim opracowaniem jak powyższe. Przecież różnica pomiędzy najgorszym dniem roku (22 październik – zaledwie 25,31% zwyżkowych sesji) a najlepszym dniem roku (15 kwiecień – aż 82,1% zwyżkowych sesji) jest wyraźna. Istotna jest także liczba dni z wyraźnie pozytywnym skrzywieniem (powyżej 70% zwyżkowych sesji) i dni z wyraźnie negatywnym skrzywieniem (poniżej 40% zwyżkowych sesji) – należy oczywiście pamiętać, że całość wyników ma pozytywne skrzywienie ponieważ rynki akcyjne częściej rosły niż spadały.

Mimo to, uważam, że praktyczna wartość takiego opracowania w wersji surowej zmierza do zera. Dlaczego? Wszystko wskazuje na to, że wyniki poszczególnych dni są efektem błądzenia losowego. Wyobraźmy sobie, że organizujemy 365 doświadczeń, w których 100 razy rzucamy monetą. Czy spodziewamy się, że w każdym z tych 365 doświadczeń wypadnie 50 orłów i 50 reszek? Ależ nie. Rozsądniej jest się spodziewać, że w którymś z tych doświadczeń wystąpi zdecydowana przewaga reszek, a którymś wystąpi zdecydowana przewaga orłów. Im mniej prób (na przykład zmieniamy n ze 100 na 20) tym większe prawdopodobieństwo wystąpienia anomalii. Dokładnie to samo zjawisko obserwujemy w powyższym opracowaniu.

Drugim problemem tego opracowania jest to, że podaje odsetek zwyżkowych sesji lecz nie podaje średniej stopy zwrotu. Rynki byka nie różnią się od rynków niedźwiedzia tylko tym, że występuję na nich większy odsetek zwyżkowych dni. Przeciętna zwyżka w zwyżkowym dniu w rynku byka jest większa niż przeciętna zniżka w zniżkowym dniu. Podanie samego odsetku zwyżkowych sesji nie odpowiada nawet na połowę potrzeb inwestora.

Czy to jednak oznacza, że za każdym razem gdy inwestor będzie chciał oprzeć się w decyzjach inwestycyjnych na jakichś statystycznych wzorach przypominać będzie osobę w szczerym polu goniącą wiatr? Niekoniecznie.

W omawianym opracowaniu można zauważyć, że pierwsze trzy dni miesiąca odznaczają się wysokim odsetkiem sesji zwyżkowych – 60,46%. Eddy Elfenbein podążył tym śladem i pokazał wykres skumulowanych stóp zwrotu (uwaga: wszystkie dane to zyski kapitałowe bez dywidend, nominalne i bez kosztów transakcyjnych i podatków) z pierwszych dziesięciu dni sesyjnych każdego miesiąca na indeksie S&P 500 od 1932 roku:

Za Crossing Wall Street

Elfenbein zauważył, że inwestowanie tylko w pierwszych trzech sesjach miesiąca przyniosłoby od 1932 roku 5 824%. W tym samym czasie klasyczne kup i trzymaj przyniosłoby 14 000%. Gdzie tkwi haczyk? Pierwsze trzy sesje miesiąca to zaledwie 13% całkowitego czasu inwestycji.

Elfenbein sporządził podobne zestawienie dla przełomu miesiąca – ostatnich czterech sesji miesiąca i pierwszych trzech sesji miesiąca. Tak wygląda wykres:

Za Crossing Wall Street

Okazuje się, że od 1932 roku inwestowanie w przełomie miesiąca przyniosłoby 63 000% zysku, podczas gdy klasyczne kup i trzymaj 14 000%. Tak więc, inwestowanie w okresie od czwartej sesji miesiąca do piątej sesji przed końcem miesiąca przyniosłoby skumulowane 78% straty. W tym miejscu, jeszcze raz należy podkreślić, że 7 sesji z przełomu miesiąca reprezentuje zaledwie 1/3 całkowitego czasu inwestycji w przypadku kup i trzymaj. Niestety, kluczowym problemem w tego typu analizie jest nieuwzględnianie dywidend.

Najważniejsze pytanie badawcze brzmi: czy tym wypadku także mamy do czynienia z błądzeniem losowym, ze statystycznym złudzeniem czy też wyraźna, relatywna siła amerykańskiego rynku akcyjnego na przełomie miesięcy ma swoje logiczne wytłumaczenie? Odpowiedź na to pytanie nie jest oczywista. Być może relatywna siła rynku na przełomie miesiąca wynika z kalendarza finansowego – na przykład z ruchów funduszy na rynki akcyjne albo z nagromadzenia publikacji danych na przełomie miesiąca. W każdym razie, logiczne wytłumaczenie relatywnej siły rynku w tym okresie wydaje się realne. Z drugiej strony możemy mieć do czynienia z kolejnym złudzeniem.

Inwestorzy powinni zadać sobie inne pytanie: czy relatywna siła rynku na przełomie miesięcy ‘jest do ugrania’ czy na tej podstawie można stworzyć skuteczną strategie inwestycyjną? Trzeba przecież pamiętać, że odkrycie pewnej nieefektywności rynku nie oznacza automatycznie odkrycia sposobu na jej wykorzystanie.

Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • email
  • PDF
  • RSS
  • Wykop

Related posts:

  1. Czy przeciętni ludzie powinni dać sobie spokój z inwestowaniem?
  2. Przykład prostej strategii inwestycyjnej
  3. Czy fazy księżyca mają wpływ na rynki akcyjne?
  4. Sell in May and go away?