To zabawne jak wielu ludzi jest szczerze przekonanych, że kobiety są matematycznie słabiej uzdolnione od mężczyzn. Niedawno jeden z blogerów napisał: ‘Stwierdzenie oczywistego faktu, że kobiety mają inaczej zbudowane mózgi niż mężczyźni i przez to są słabsze w matematyce i innych rzeczach wymagających logicznego myślenia spowodowało, że odwołano rektora MIT’. Wszystko byłoby w porządku gdyby nie to, że ten oczywisty fakt jest piramidalną bzdurą.
Nie wiem jak zbudowany jest mózg kobiety poza oczywistym spostrzeżeniem, że jego część odpowiedzialna za rozpoznawanie kolorów jest znacząco większa niż u mężczyzn. To był żart. Wiem natomiast, że nie ma badań naukowych, które pozwalają na stwierdzenie, że kobiety są słabsze w matematyce i innych rzeczach wymagających logicznego myślenia. Wiem też, ze rektor Harvardu – Larry Summers nigdy nie stwierdził publicznie, że kobiety są mniej uzdolnione matematycznie od mężczyzn.
Domyślam się także skąd się bierze przekonanie, że kobiety są słabsze w matematyce od mężczyzn. W pewnej części bierze się z kompleksów i frustracji ale najważniejszą rolę przypisałbym ignorancji, która nie pozwala nie zrozumienie tego co Summers czy Korwin-Mikke mówią o matematycznych uzdolnieniach kobiet. Gdy JKM pyta ile kobiet zdobyło nagrody Nobla w naukach ścisłych nie chce sugerować, mam nadzieję – uważam Pana Janusza za mądrego człowieka, ze kobiety są słabsze od mężczyzn w matematyce lecz stwierdza, że na pewnym bardzo wysokim poziomie zdolności matematycznych można zaobserwować zdecydowaną przewagę mężczyzn. Nie wynika ona z faktu, że generalnie mężczyźni są matematycznie zdolniejsi od kobiet lecz z tego rozkład zdolności matematycznych w męskiej populacji odznacza się dużo większą zmiennością.
Innymi słowy jest wśród mężczyzn zdecydowanie więcej matematycznych geniuszów niż wśród kobiet ale też zdecydowanie więcej debili, jełopów i półgłówków. Natomiast przeciętne zdolności matematyczne mężczyzn i kobiet są mniej więcej na tym samym poziomie. Całkiem niedawno pojawiły się kolejne badania potwierdzające powyższe wnioski. Co ciekawe, poprawne polityczne media w USA nie zadowoliły się stwierdzeniem, że nie ma różnicy w przeciętnej zdolności matematycznych wśród płci lecz zakłamywały wyniki badań wskazując, że zaprzeczają one słowom Summersa o tym, że mężczyźni mają większe szanse zostać geniuszami matematycznymi. Tymczasem badania pokazały coś zupełnie przeciwnego: im wyższy poziom matematycznych zdolności tym większa dysproporcja pomiędzy ilością mężczyzn i kobiet na tym poziomie. Co nie zmienia faktu, że przeciętne zdolności matematyczne mężczyzn i kobiet są na tym samym poziomie!
Summers mówiąc o geniuszach miał na myśli osoby o zdolnościach o 3.5, 4 odchylenia standardowe powyżej średniej, o wybitnych jednostkach przypadających na 5 000 czy 10 000 klas. Stwierdził, że nawet niewielkie różnice w odchyleniu standardowym zmienności zdolności matematycznych pomiędzy kobietami a mężczyznami przełożą się na znaczące różnice w dostępnych zasobach matematycznych geniuszów wśród kobiet i mężczyzn. W badaniach ‘Gender Similarities Characterize Math Performance’ naukowcy zauważyli, że w wyjątkowych specjalnościach wymagających zdolności matematycznych na 99 percentylu stosunek mężczyzn do kobiet wynosić będzie 2 do 1 – można więc oczekiwać, że 67% personelu stanowić będą mężczyźni a 33% kobiety.
Co ciekawe, choć obliczenia autorów badan są raczej asekuranckie (ponieważ różnica w zmienności zdolności matematycznych kobiet i mężczyzn wzrasta wraz z każdym percentylem, a geniuszami nie zostaje ostatni percentyl lecz niewielka jego część)) to sugerują one, że dwukrotną nadreprezentacja mężczyzn wśród najzdolniejszych naukowców w naukach ścisłych da się wytłumaczyć samymi różnicami w rozkładzie zdolności matematycznych. Inny problem polega na tym, że w samych USA kobiety stanowią zaledwie 15% uczestników programów PHD w zakresie inżynierii – dysproporcje te mają więc dodatkowe źródła, zapewne społeczne.
Alex Tabarrok zakładając zmienność (variance ratio) zdolności matematycznych mężczyzn na poziomie 1.16 (w połowie zakresu 1.11 do 1.21 wyznaczonego przez autorów badań) i tę samą wartość wśród kobiet na poziomie 1 obliczył, że wśród osób o zdolnościach o 4 odchylenia standardowe powyżej średniej i normalnych rozkładzie matematycznych zdolności w populacji stosunek płci wynosić będzie 3.18, a więc na 3 mężczyzn przypadać będzie jedna kobieta. (SD dla kobiet =1, dla mężczyzn = 1.077; .0102% mężczyzn ma zdolności powyżej 4 SD powyżej średniej i .0032% kobiet jest na tym samym poziomie). Co z tego wszystkiego wynika a co nie?
Przede wszystkim wyniki badań zdolności matematycznych wśród płci nie są żadnym argumentem przeciwko koedukacji w systemie szkolnictwa. Nie trzeba rozdzielać chłopców i dziewczynek w szkole podstawowej ze względu na naukę matematyki. Wyniki badań wyjaśniają niewielką liczbę kobiet dokonujących kluczowych odkryć w naukach ścisłych i nadreprezentację mężczyzn w najlepszych zespołach badawczych. Warto też zauważyć, że rozwój cywilizacji ludzkiej opiera się na wyjątkowo zdolnych jednostkach, które stanowią ułamki procenta populacji. Zdrowy rozsądek wskazuje, że więcej osiągnęłoby społeczeństwo z dwukrotnie większą liczbą geniuszy i dwukrotnie większą liczbą jełopów niż zbiorowosc bardziej równo obdarzona zdolnościami. Tym bardziej, że problem zwiększonej liczby półgłówków można rozwiązać powołując jakieś Komisje ds. Skutecznego Państwa.
No related posts.







