Już ponad 90% stracił Baltic Dry Index, czyli indeks kosztów transportu towarów na kilkudziesięciu kluczowych globalnych szlakach transportowych. Po zanotowaniu 20 maja 2008 roku 11 793 punktów indeks rozpoczął niekontrolowany spadek i wczoraj zatrzymał się na 1149 punktów. Tylko w październiku indeks stracił 62% i do wczoraj zanotował 14 kolejnych dni spadków.
Każdy kto ma wątpliwości co do tego czy zbliżamy się globalnej recesji powinien prześledzić zachowanie indeksu BDI. Spadek indeksu BDI związany jest z wygasaniem popytu na surowce naturalne w związku ze spowolnieniem gospodarczym. Szczególną role odgrywają w tym procesie Chiny. Chińskie huty stali, które są największymi importerami węgla i rudy żelaza ograniczyły produkcję w celu utrzymania satysfakcjonujących cen na ich wyroby, co zdecydowanie zmniejszyło popyt na transport morski.
Drugim poważnym problemem z jakim zmaga się transport międzynarodowy jest kryzys na rynku kredytowym. Podstawą działalności w tym biznesie są listy kredytowe, wystawiane przez banki. Wskutek niepokoju i niepewności na rynku kapitałowym banki niechętnie wystawiają gwarancje kredytowe dla firm. Jakie są tego skutki? There’s all kinds of stuff stacked up on docks right now that can’t be shipped because people can’t get letters of credit – Przeróżnego rodzaju ładunki utknęły teraz w dokach ponieważ nie mogą być transportowane ze względu na fakt, że firmy nie mogą otrzymać listów kredytowych – wyjaśnił prezydent Commodity Information Systems w Oklahoma City.
Zachowanie indeksu BDI skłoniło analityków z Bespoke do porównania pęknięcia bańki globalizacyjnej naszej dekady do innych bąbli na rynku kapitałowym w ostatnich kilkudziesięciu latach:
Yvves Smith cytuje na swoim blogu artykuł z Hellenic Shipping News, z którego wynika, że armatorzy spodziewają się pogorszenia sytuacji w 2009 i 2010 roku ze względu na dalsze spowolnienie gospodarcze i plany dostarczenia na rynek dużej ilości nowych statków zamówionych w czasie globalizacyjnego boomu. W artykule rozważa się nawet możliwość, że część armatorów będzie chciało sprzedać swoje statki na złom, lecz autorzy dochodzą do wniosku, że niskie ceny stali nie będą stymulować do takich działań.
W tej sytuacji, wkładanie jakichkolwiek pieniędzy w polskie stocznie jest wyrzuceniem pieniędzy w błoto. Biorąc pod uwagę naturalne opóźnienie, ożywienia na rynku stoczniowym można się spodziewać nie szybciej niż 2011-2012 roku co oznacza, że nie ma praktycznie szans by polskie stocznie były rentowne do tego czasu.
Related posts:








