Oceniając wyniki chilijskiej gospodarki za reżimu Pinocheta trzeba zacząć od stwierdzenia, że w porównaniu z katastrofą gospodarczą za rządów Allende oraz słabymi wynikami innych państw Ameryki Łacińskiej w latach 70’ i 80’, ogólny bilans gospodarczych dokonań Pinocheta jest dla Chile korzystny. W porównaniu do kompletnej degrengolady z czasów Allende, Pinochet rzeczywiście wygląda jak gospodarczy zbawca Chile. Podkreślę od razu, że zajmuję się gospodarczymi wynikami reżimu i nie komentuję ‘dokonań’ Pinocheta w dziedzinie praw człowieka, ocena tych ostatnich jest jednoznaczna.
Napisawszy to, chciałbym zwrócić uwagę na interesujący fakt, jak wiele innych umykający uwadze komentatorów. Za rządów Allende dokończono rozpoczętą dwie dekady wcześniej nacjonalizację przemysłu miedziowego. Kongres uchwałę o nacjonalizacji wszystkich kopalń miedzi przyjął jednogłośnie. Po dojściu do władzy Pinochet nie cofnął decyzji o nacjonalizacji całego przemysłu miedziowego w Chile i skupieniu sektora w państwowym gigancie – Codelco. Krótko mówiąc, przez cały okres sprawowania władzy przez Pinocheta, okres, który dla wielu liberałów jest doskonałym dowodem na sukcesy ultra-liberalnych reform, mamy do czynienia z państwem, które posiada pełną, także kapitałową, kontrolę nad najważniejszym sektorem gospodarki, w wielu latach generującym ponad 50% wpływów eksportowych i kilkadziesiąt procent przychodów budżetu! Wyobraźmy sobie USA ze znacjonalizowaną Doliną Krzemową. Tak właśnie wyglądała ilustracja sukcesu ultra-liberalnych reform gospodarczych.
Postrzeganie chilijskiej gospodarki w czasie reżimu Pinocheta jest zresztą niewiarygodnie skrzywione w Polsce. Wydatki na pomoc społeczną wzrosły w czasie rządów Pinocheta. Krytykowana przez polskich liberałów, całkiem słusznie zresztą, polska reforma emerytalna wzorowana była na chilijskiej reformie. Dwukrotnie w Chile za reżimu Pinocheta trwały zakrojone na szeroką skalę programy prac publicznych. Przez wiele lat, chilijską gospodarkę ciągnęło w dół sztywne przywiązane kursu peso do dolara – reżim kursowy daleki od wolnorynkowego i krytykowany zresztą przez Miltona Friedmana. Wiele z radykalnie wolnorynkowych reform wprowadzonych w latach 70’ zostało złagodzonych lub zniesionych na początku lat 80’ po tym gdy chilijska gospodarka napompowana napływem zagranicznego kapitału oraz nieodpowiedzialną akcją kredytową (chilijska wersja wykupów zlewarowanych z prywatyzacją w tle oraz case study tego do czego prowadzi brak nadzoru instytucji bankowych) w sprywatyzowanym sektorze bankowym bardzo mocno odczuła kryzys zadłużeniowy w Trzecim Świecie. PKB spadł wtedy o kilkanaście procent w ciągu roku, a rząd przejął kontrolę nad wieloma niewypłacalnymi instytucjami finansowymi, które później reprywatyzował.
Piszę to wszystko po to by pokazać, że po uwolnieniu rozumu z pęt ideologicznego zacietrzewienia świat staje się dużo ciekawszy, barwniejszy, obok białego i czarnego pojawiają się tysiące kolorów. Nic mnie tak nie irytuje jak podawanie przykładu Azjatyckich Tygrysów czy współczesnych Chin jako ilustracji skuteczności wolnorynkowych reform. Cóż z tego, że prawa pracy praktycznie nie istnieją w Chinach, ludzie pracują w żałosnych warunkach, za głodowe pensje? Na tym nie kończy się wolny rynek. W Chinach rząd, de facto kontroluje sektor bankowy a wraz z nim cały rynek kredytów korporacyjnych! To ma być wolny rynek? Czy sztucznie ustalany, sztywny kurs renminbi jest wolnorynkowy? Myślę, że skala realnej interwencji chińskiego rządu w gospodarkę jest przynajmniej porównywalna z polskimi standardami, jeśli nie dużo większa.
Sądzę, że wyniki gospodarcze Chile w czasie reżimu Pinocheta najlepiej pokazuje ten wykres, przedstawiający dochody per capita wybranych państw Azji i Ameryki Południowej jako odsetek dochodów per capita w USA:
Wyraźnie widać katastrofę gospodarczą Allende. To co przeszło do historii gospodarczej jako ‘cud chilijski’ wydarzyło się w dużej mierzy już po oddaniu władzy przez Pinocheta i kilka lat po wycofaniu się reżimu z najbardziej radykalnych, wolnorynkowych reform na początku lat 80’. Wreszcie porównanie rezultatów Chile z wynikami Korei czy Malezji pomaga stworzyć właściwym kontekst do analizy wyników gospodarczych Chile.
Zresztą nawet zestawienie wyników Chile ze średnią dla Ameryki Łacińskiej, kontynentu o fatalnych rezultatach gospodarczych w latach 80’ XX wieku (stracona dekada dla wielu państw regionu), choć dla Chile pozytywne, to nie zachęca do rozwijania myśli o ‘cudzie gospodarczym’. Na poniższym wykresie pokazano roczną zmianę PKB w Chile i Ameryce Południowej:
Jeszcze jeden wykres, tym razem PKB per capita,1980-2003. Pinochet oddał władzę w 1990 roku ale chadeckie władze poza reformami nastawionymi na zmniejszenie nierówności dochodowych (bardzo wzrosły w czasie chilijskiego cudu gospodarczego) kontynuowały gospodarczą politykę reżimu z lat 80’, która znacznie różniła się od programu ‘chłopców z Chicago’.
Interesującą analizę rezultatów gospodarczych Chile w czasie reżimu Pinocheta sporządził kiedyś Tyler Cowen. Warto zwrócić uwagę na tę ocenę polityki gospodarczej Chile ponieważ Cowen uważny jest za przedstawiciela libertarianizmu, a więc trudno zarzucić tej analizie ‘lewicowe odchylenie’. Krytykę gospodarczej polityki reżimu Pinocheta bardzo łatwo jest znaleźć – wielu badaczy wskazuje na dramatyczny wzrost nierówności społecznych jako jeden ze skutków ubocznych reform ‘chicago boys’.
Ze względu na fakt, że ‘chilijski cud’ wydarzył się w gruncie rzeczy po odejściu od ultra-liberalnych reform, a w dużym stopniu po utracie władzy przez Pinocheta trudno jest stwierdzić czy był on efektem polityki gospodarczej reżimu. Trudności w ocenie wyników gospodarczych Chile zwiększa zależność chilijskiej gospodarki od wydobycia i przetwórstwa miedzi, a więc od światowych cen tego surowca – czynniku, na który ani Allende ani Pinochet nie mieli wpływu.
Sensowne wydaje się stwierdzenie, że ultra-liberalny eksperyment z lat 70’ zakończył się klęską w latach 82-83, gdy chilijskie PKB spadło o 19%. Rzecz w tym, że recesji z lat 82-83 nie da się porównać do katastrofy gospodarczej, która miała miejsce pod koniec rządów Allende z trzycyfrową inflacją i dwucyfrowym spadkiem PKB. Tylko czy fakt, że rezultaty liberalnego eksperymentu lepsze były od katastrofy gospodarczej Allende cokolwiek znaczy?
Related posts:










