W obecnej fazie bessy niewiele już się mówi i pisze o strategii kup i trzymaj (buy and hold). Na warszawskiej giełdzie wiele spółek zaliczyło od lata 2007 roku spadki sięgające 80%-90% podważając sensowność zaangażowania w akcje w czasie bessy.
Mimo to, butni managerowie funduszy inwestycyjnych i lekkomyślni dziennikarze próbują przebić się do opinii publicznej z komunikatem: inwestowanie na giełdzie jest procesem długoterminowym. Liczy się cierpliwość. W długim okresie na rynku akcji zawsze się zarabia. Od siebie mogę dodać: w długim okresie jesteśmy martwi.
Być może tegoroczne straty na rynkach akcyjnych zostaną szybko odrobione – choć w tej chwili nie ma ku temu żadnych przesłanek. Co więcej, coraz więcej komentatorów sugeruje, że z początkiem obecnej dekady rynki akcyjne wkroczyły w kilkunastoletni, a może kilkudziesięcioletni okres ‘przestoju’. Ile czasu może potrwać ten etap?
To jest wykres japońskiego indeksu Nikkei (za Bespoke). Wczorajsze spadki sprowadziły japoński rynek akcyjny na poziomy z roku 1982. Tak. Nikkei jest tam gdzie był 26 lat. Stracone ćwierćwiecze?
A co mają powiedzieć inwestorzy, którzy kupowali japońskie akcje gdy indeks Nikkei przez kilkanaście miesięcy utrzymywał się powyżej 30 000 punktów ( na zamknięcie w poniedziałek Nikkei miał 7 162 punkty)? Kilkanaście lat po rozpoczęciu inwestycji tracą ponad 75% i ciągle czekają.
No related posts.








