Bardzo podoba mi się porównanie systemu finansowego do mostu. Tak jak most jest częścią infrastruktury transportowej i łączy oddzielone części gospodarki, tak system finansowy łączy dwie grupy podmiotów gospodarczych: tych, które potrzebują pieniędzy z tymi, którzy chcą jej pożyczyć.

Porównanie to wyjaśnia dlaczego ratowanie systemu finansowego było ratowaniem gospodarki jako całości. Banki, poza tym, że ryzykują miliardy dolarów na rynku derywatów w celu osiągnięcia krótkoterminowych korzyści finansowych pełnią także pożyteczną rolę w gospodarce. Bez systemu finansowego niewielu ludzi mogłoby sobie pozwolić na kupno mieszkania, niewiele firm mogłoby rozbudować moce produkcyjne, etc.

Nie o tej roli systemu finansowego chciałem jednak wspomnieć, lecz o jego patologicznym przeroście. Jak wspomniałem wcześniej system finansowy pełni rolę usługową dla gospodarki. Przynajmniej powinien. Wartość dodana, rozwój, nie bierze się z operacji finansowych – jest przez te operacje ułatwiana.

Otóż przez dwie ostatnie dekady system finansowy najzwyczajniej w świecie przerósł gospodarkę globalną. Wartość transakcji zawieranych na rynku kapitałowym setki razy przekracza globalny PKB. Usługi wytwarzane przez korporacje finansowe stanowiły coraz większą i większą część gospodarki. W końcu bańka prysła.

Odzwierciedleniem przerostu sektora finansowego była pozycja jaką spółki z tego sektora zaczęły zajmować w szerokim indeksie amerykańskiego rynku akcyjnego S&P 500. Udział sektora finansowego zwiększył się trzykrotnie w latach 1990-2006, od 7.5% do 22.3%. Wskutek spadku cen akcji spółek finansowych udział segmentu w indeksie S&P 500 wynosi obecnie około 16%. Więcej informacji w poniższej tabelce za nieocenionym Bespoke:

Za Bespoke

Warto też spojrzeć na poniższy wykres i powyższą tabelkę by uświadomić sobie formowanie i pękania innych baniek spekulacyjnych, przede wszystkim bańki technologicznej z przełomu wieków.

Za Bespoke

Za Bespoke

W tym miejscu warto przypomnieć jeszcze jedną rzecz: Firmy z sektora naftowo-gazowego wchodzące w skład najbardziej reprezentatywnego indeksu amerykańskiej giełdy S&P 500 zanotowały 26% wzrost zysków w pierwszym kwartale 2008 roku co stanowi wyraźny kontrast dla 18% spadku zysków, który zanotowały pozostałe przedsiębiorstwa. W IV kwartale 2007 roku i w I kwartale 2008 roku firmy naftowe notowane na nowojorskiej giełdzie zarobiły 70 miliardów dolarów co oznacza 140 miliardów dolarów zanalizowanych zysków. Dobre wyniki finansowe znalazły odzwierciedlenie we wzroście udziału firm z sektora energii (czyli ropy i gazu) w indeksie S&P 500 z 6% w 2003 roku do 15% w 2008 roku co dobrze ilustruje wzrost znaczenia firm naftowych w gospodarce. Warto jednak zauważyć, że wzrost zysków przedsiębiorstw naftowych pozostaje w tyle za wzrostem cen ropy naftowej co oznacza, że spada rentowność działalności operacyjnej, którą prowadzą. Zjawisko to najbardziej widoczne jest w wynikach przetwórców ropy naftowej, a więc rafinerii, których marże ‘ściskane są’ przez wysokie ceny surowca. Oznacza to, że ewentualne załamanie na rynku ropy naftowej przełoży się na znaczący spadek zysków sektora naftowego co może mieć znaczący negatywny wpływ na zachowanie rynków finansowych.

Powyższy fragment pochodzi z czerwca w 2008 (jest mojego autorstwa). Zastanawiam się teraz na ile zawirowania w wynikach spółek energetycznych są uwzględnione w prognozach zysków dla firm z S&P 500.

Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • email
  • PDF
  • RSS
  • Wykop

Related posts:

  1. Populistyczne mity o kryzysie finansowym
  2. Dwa cytaty związane z kryzysem finansowym
  3. Efekty uboczne
  4. Trzeci cytat
  5. 10% w górę, 10% w dół