Rozpocznę ten tekst od mocnego uderzenia, cytatem dnia, który brzmi: Choć indeks szerokiego S&P 500 stracił 30% odkąd Bush został zaprzysiężony na prezydenta w styczniu 2000 roku akcje małych spółek z indeksu Russell 1000, których siedziba znajduje się w rodzinnym mieście Busha, Houston, w tym samym czasie zyskały średnio 165%.
Pomyślałem, że odrobinę demagogii nie zaszkodzi na początek. Inteligentni czytelnicy zapewne domyślają się już, że najpoważniejszym sektorem w Houston jest sektor energetyczny, przede wszystkim naftowy i zaplecza naftowego – stąd wzrost cen akcji firm z Houston nie jest bezpośrednio związany z Bushem ,lecz z hossą na rynku ropy. Hossą, która należy już do przeszłości.
Przy okazji, mam zagadkę dla czytelników. W rankingu spółek z Houston za prezydentury Busha na pierwszym miejscu znajduje się firma, która wzrosła o 3928%, na ostatnim spółka, która straciła 100%. Nazwa pierwszej firmy nie jest w Polsce znana, ale druga spółka zdobyła czołówki gazet na całym świecie jakiś czas temu. Co to za firma?
Napisałem już, że za prezydentury Busha S&P stracił 30%; już 33% biorąc pod uwagę wczorajsze notowania, Nasdaq w tym samym czasie spadł o 41%. Niezwykle interesująco przedstawiają się dane o notowaniach dolara za kadencji republikańskiego prezydenta. Dolar stracił do standardowego koszyka walut 25% za prezydentury Busha. Tak wyglądała polityka silnego dolara. W tabelce poniżej pokazano sektory i aktywa, które straciły i zyskały w czasie ośmiu lat rządów Busha. Uwagę przykuwa ropa naftowa +120% i złoto +175%.
By nie kopać leżącego zwrócę teraz uwagę czytelników, że powyborcza środa była najgorszym powyborczym dniem od 1900 roku, czyli w historii. DJIA stracił 5% i pobił rekordowy spadek dzień po wyborze FDR w 1932 roku. DJIA stracił wtedy 4.5%. To zabawne, ale widać tu pewien wzór. Interwencjonistycznie nastawiony demokrata wygrywa wybory po kadencji republikanina, za którego rządów giełdy zanotowały spore spadki. Pocieszający jest fakt, że we wspomnianym 1932 roku DJIA stracił niecałe 3% od dnia po wyborach do końca roku. Może nie będzie więc tak źle.
Related posts:








